sobota, 30 marca 2013

Rozdział 6.

... Gdy nagle potknęłam się. Złapałam się za obolałe kolano i podwinęłam spodnie. Poleciała krew.
- Oj - bąknęłam. Ze wściekłości zapaliłam papierosa. Czemu zawsze mi się to zdarza ? Jestem aż taką niezdarą ? Gdy wròciłam do domu, od razu poszłam do łazienki. Napuściłam gorącą wodę i po chwili byłam już w wannie. Kolano zaczęło szczypać, ale za bardzo się tym nie przejęłam. Jestem przyzwyczajona do tego, że jestem taką łamagą.
- Jenna, ile można siedzieć w łazience ?! - Tony zaczął się wkurzać.
- Zamknij się ! - wrzasnęłam. Ucichł. Nigdy tak nie powiedziałam. Nigdy tak ostro się do niego nie odezwałam. Co się ze mną dzieje ? Czemu stałam się taka oschła ? Życie zmienia ludzi. Najgorsze było to, że nie miałam wyrzutòw sumienia po tym co powiedziałam. Stawałam się jakąś... Nie ma słów dla takiej jak ja.
Wyszłam z wanny, ubrałam się w pidżame i poszłam do pokoju. Nie wiele myśląc włączyłam laptopa, by napisać posta na bloga.
" Nowe życie. Nowi znajomi. Wszystko zaczyna się od nowa. Nic nie jest po staremu. Wszystko odwróciło się o 180°. Stałam się oschła i dzika, a kiedyś byłam miła i wesoła. Co się ze mną dzieje ? Czy nie mogę być tą dziewczyną co kiedyś ? " Zadzwonił telefon.
- Tak ? - odebrałam.
- Cześć. To ja Harry.
- Ooo... Cześć Harry. No co tam ?
- Wiesz... Potrzebuję pocieszenia.
- Nawalaj.
- No. Pokłóciłem się z moim przyjacielem. Nie wiem jakto odkręcić.
- Pogadaj z nim...
- Chciałem, ale nie chce ze mną rozmawiać.
- To pròbuj. Jeżeli to twoja wina to przeproś.
- No okay. Spróbuję z nim pogadać. Dzięki. Do jutra.- rozłączył się. Rozwaliłam się na łóżku. Po chwili zasnęłam, odganiając od siebie złe myśli...

Przepraszam.<3 Przepraszam, że takie krótkie, ale pisze z telefonu. I że w ogóle tak długo. Jako przeprosiny, macie moje zdjęcie z Julcią. Zgadnijcie, ktòra to ja !! ;D ( robione wczoraj.:) )

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 5.

Stoję pośrodku ulicy. Nie wiem gdzie jestem, rozglądam się dookoła. Patrzę na swòj strój. Jestem ubrana w żółtawą sukienke z wzorami kwiatków. Na głowie spoczywa wiązanka ze stokrotek. Czuję się szczęśliwa, ale też zagubiona. Szukam kogoś, ale nie wiem kogo. Widzę go. Stoi na końcu ulicy. Chce się do mnie przytulić, ale jestem za daleko. Biegnę... Biegnę jak najszybciej w jego stronę, ale on się oddala. Z każdym moim krokiem w przòd, on się oddala do tyłu. Chcę go. Czuję, że go kocham. On znika.


                       
                                        

Budzę się cała zdyszana i spocona. Obok mnie świruję mój budzik, który zawsze dzwoni o tej porze. Wyłączyłam go. Dyszałam, nie mogłam złapać oddechu. Nie wiedziałam, że taki piękny sen, a zarazem okropny może tak przestraszyć człowieka.Kim był ten chłopak ? To pytanie mnie nurtuje.
Zanim doszłam do siebie minęło trochę czasu. Gdy już mogłam złapać oddech, ubrałam się < link >. Lekko spóźniona, dotarłam do szkoły. Zajęłam swoje miejsce i zaczęłam pisać notatki z nieprzydatnej mi biologi. Vicki nie było dziś w szkole. Poinformowała mnie już o tym wczoraj, a ja idę dziś po lekcjach dać jej lekcje. Dopiero pod koniec lekcji przypomniało mi się, że Harry ( jak pamiętam ) miał czekać na mnie pod szkołą. To mnie bardziej dobiło. Myśli, że nie jestem odpowiedzialna ? Zobaczy. Przed szkołą zaczęłam go wypatrywać. Bez skutku. Wyszło na to, że zostałam na dziedzińcu sama. Już chciałam iść, ale zauważyłam go. To ta sama żółta kurtka, która cały czas mnie prześladowała.
- Czekasz. Myślałem, że sobie pójdziesz.- powiedział.
- Obietnica to obietnica. Idę do przyjaciółki, dać jej lekcje.
- Odprowadzę cię kawałek.
- Jeśli tak bardzo chcesz.
- Tak w ogóle to... Ty jesteś taka inna.
- Czyli jaka ? - zdziwiłam się.- Z innej planety ?
- Nie - zaśmiał się - Inni jak mnie widzą to inaczej reagują.
- Rozumiem.
- No, ale to nic. Mam jeszcze takie pytanie.
- No pytaj.
- Dasz się gdzieś wyciągnąć ?- spytał z trudem.
- Noo... Jeżeli ładnie poprosisz.
- Jenno, czy uczynisz mnie szczęśliwym facetem i dasz się gdzieś wyciągnąć ?
- No dobra.- uśmiechnęłam się.- Muszę iść. Tu mieszka moja przyjaciółka.
- Ok. To wpadne po ciebie jutro o osiemnastej ok?
- Jasne. - pożegnałam się. Myślałam, że to sotkanie będzie inaczej wyglądać. Mój plan miał wyglądać tak, że będę na niego zła za to, że kazałam mi na niego czekać.Wyszło inaczej. Mam nadzieję, że Vicka tego nie widziała.
- Cześć - powiedziała, gdy przekroczył próg jej domu - Było coś ciekawego w szkole ?
- Same nudy. Jak zawsze - podałam jej lekcje, chwilę jeszcze pogadałyśmy. Gdy wyszłam, zapadał już zmrok. Szłam, gdy nagle....

środa, 20 marca 2013

Gify i pare informacji.

Cześć kochane. Powiem tylko tyle, że rycze. Powód ? Prawdopodobnie Eleanor i Louis się zaręczyli. To okropne. Chce, żeby Louis był szczęśliwy, ale... Nawet jeśli on jest za młody. Przechodząc do innego tematu. Danielle i Liam zamieszkali razem oraz adoptowali pieska o imieniu "Loki". Jest naprawdę słodki. Dam wam trochę imagifów.


[T.I] - Chyba powiększe sobie piersi.
 N:

H - Na takie !!

[ T.I ] - Ok, jutro pójdę na wizytę.
N:
H - Jeest !


Z - Dostałem prace !
N -

Z - Nie wierzysz we mnie ?
N - Oj no wierze, wierze.




Wiem, że mało bo tylko 2, ale nie mam ochoty dzisiaj na nic. Papatki ;*

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 4

Chyba nigdy nie zmachałam się tak przy bieganiu. Musiałam się zatrzymać, bo nie mogłam złapać oddechu. Słyszałam szybkie bicie swojego serca. Oparłam się o murek, powoli siadając. Położyłam torbe obok swoich tenisòwek i zamknęłam oczy. Wzięłam głęboki oddech i związałam włosy w kucyka. Jeszcze chwile posiedziałam, a potem wstałam i ruszyłam w swoją stronę. Gdy postawiłam pare kroków, moim oczom ukazał się Nick. Uśmiechnęłam się w duchu i ruszyłam do niego. Niestety za chwilę znowu się zatrzymałam, bo nie wierzyłam swoim oczom. O murek oparta była dziewczyna, a Nick zaczął ją całować. Najgorsze było to, że tą dziewczyną była Megan. Kolana zaczęły mi się uginać, nie wiedziałam co zrobić. Gdy Nick mnie zobaczył uśmiech z jego twarzy zniknął i zaczął biec do mnie. Nadal nie mogłam się ruszyć, tylko stałam i patrzyłam na niego.
- Jenna... To nie jest tak jak myślisz - złapał mnie za ramiona. Nie mogłam otworzyć ust, cały czas byłam w szoku.- Jenna... Muszę ci coś powiedzieć.... Ja po poprostu nic... Nic już do ciebie nie czuję. Nie chciałem ci tego mówić, bo bałem się, źe cię zranię.
- I myślisz - odzyskałam głos - że nie mówiąc mi tego byłoby lepiej ?
- T- Tak.
- Jesteś idiotą. Nie wiem jak można być takim głupim. - odwròciłam się i poszłam nie powstrzymując łez. Nie płakałam, dlatego, że mnie zostawił. Płakałam, dlatego, że nie wiedziałam jak mogłam być taką idiotką i kochać go. To był błąd. Bardzo bolesny błąd. Na szczęście w domu nikogo nie było. Mogłam wypełniać swój plan.
Wyciągnęłam małą karteczke i zaczęłam pisać:
" Rodzice - Nie gniewajcie się. Dla takiej głupiej jak ja, nie ma tu miejsca. Kocham Was xoxo
Tony - Kocham Cię braciszku.Masz dbać o siebie i walczyć o Vicke. Życzę Ci szczęścia :)
Vicki - I love u <3.Te nasze wygłupy. Dbaj o siebie. Zobaczymy się w tym "lepszym" świecie.
                                              Jenna
Po czym zostawiając wszystko, wyszłam z domu, nie zamykając go na klucz. Dotarcie na miejsce zajęło mi pięć minut. Wieżowiec stał tuż obok. Pojechałam windą na 10 piętro, a pòżniej weszłam na dach budynku. Stanęłam na krawędzi dachu. Przez chwilę zastanawiałam się czy dobrze robię, ale szybko o tym zapomniałam. Już chciałam skoczyć gdy ktoś mnie złapał w talii  i pociągnął do tyłu.
- Nick, zostaw mnie ! - zaczęłam się szarpać, ale on był silniejszy.
- Nie znam żadnego Nick'a - usłyszałam ochrypły głos.
- Nie ważne kim jesteś, ale masz mnie puścić !
- Żebyś się zabiła ? Nie skorzystam.- przestałam się szamotać bo i tak nie miałam z nim szans.
- No dobrze nie skocze, ale możesz mnie puścić ? - spytałam. On delikatnie mnie puścił. Nadal czułam jego oddech na karku, więc nie miałam szans na ucieczke. Powoli się odwròciłam, ale pożałowałam tego gdy zobaczyłam kto to. Czemu to mi akurat się zdarza ? Czemu to znowu on ?! Pytam się czemu ?!
- Czemu chciałaś to zrobić ? - spytał wkładając ręcę do kieszeni.
- Nie znam cię na tyle, żeby wszystko ci mòwić.- prychnęłam.
- No dobrze. To jestem Harry. - uśmiechnął się.
- Jenna... - wymusiłam delikatny uśmiech.
- Miło mi cię poznać. Chodzisz jeszcze do tego liceum ?
- Tak, niestety.
- Przyjdę po ciebie. Nie chce, źebyś sobie coś jeszcze zrobiła.
- Nie musisz się o mnie troszczyć.
- Ale i tak przyjdę. I masz obiecać, że mi nie uciekniesz, jasne ?
- No okay... Ale do domu mogę wròcić sama ?- zaśmiał się melodyjnym głosem, przez co ukazały się jego dołeczki. Były takie śliczne. Na chwilę odpłynęłam, ale po chwili się opanowałam.
- Pozwalam.
- To... Do zobaczenia ?
- Do zobaczenia.- minęłam go i zeszłam na dół. Niestety mòj plan nie wypalił. Ale... Lepiej późno niż wcale. Gdy powròciłam do domu szybko zgniotłam " list " i wyrzuciłam go do kosza. Nikt go nie zobaczy ( na razie ) ani nikt go nawet nie dotknie. Tajemnica. Po tym ekscytującym dniu położyłam się spać.

Takie sobie. Przepraszam, że krótkie. I przepraszam jak dialogi nie są oddzielone, ale pisze z telefonu.


poniedziałek, 4 marca 2013

Informacje.

Cześć :) Mam takie małe informacje. Nie będę już tak często dodawać rozdziałòw. Powody: Mam też innego bloga i muszę pisać rozdziały. Oraz szkoła. Dużo uczenia się itd. Postaram się dodawać rozdziały od tygodniaa to dwòch tygodni. A może i szybciej. Rozdział 3 jest już pisany c: Jeżeli ktoś chce mnie wyszukać na twitterze to pod @OlaSianos . Mam jeszcze jedną wiadomość. Jeżeli chcecie umieścić swój imagin na moim blogu to wysyłajcie je na adres sianosola2000@interia.pl  Oczywiście nie zawsze jestem na komputerze. Ale wysyłajcie swoje imaginy, a napewno je umieszcze na moim blegejszyn. Możecie też wysyłać linki do swoich blogów, to też umieszcze je tutaj. Dzięki za uwage.xoxo
                             

Rozdział 3

Po przyjściu do domu, zastałam wszystkich w swoich pokojach. Tylko tata siedział jeszcze przed telewizorem i oglądał mecz. Tak mi się zdawało, że oglądał, ale mógł też zasnąć jak to on. Było już pozmywane i posprzątne. Postanowiłam wziąść gorący i odprężający prysznic. Rozebrałam się i weszłam do kabiny, odkręcając wode. To niewiarygodne, że w centrum handlowym spotkałam taką sławną osobe. Ale skąd miałam wiedzieć, że jest piosenkarzem ? Chodz mieszkam w Londynie nigdy o takim zespole nie słyszałam. Chociaż Londyn nie jest, aż taki wielki jak to się niektòrym osobom wydaje. Wytarłam się ręcznikiem i założyłam swoją, nieco przy dużawą pidżame. Włączyłam laptopa i postanowiłam dowiedzieć się więcej o tym zespole. Dowiedziałam się tylko jak się nazywają, skąd pochodzą, jakie mają piosenki i to, że brali udział w X-factorze zajmując trzecie miejsce. Do tego napisałam jeszcze posta na bloga:
"Niewiarygodne spotkać gwiazde w centrum handlowym i nawet nie wiedzieć kto to jest. Naprawdę nie wiem czemu tak się tym przejmuje. Wzasadzie to normalny człowiek. Ale dość pisania o tym dziwnym zjawisku. Spotkałam się dzisiaj z Victorią, a wczoraj z Nick'iem. Czasami mam go nawet dość. Jest zazdrosny o byle jaki uśmiech do chłopaka. Może jeszcze będzie nademną czuwał jak wròcę do szkoły ? Każda dziewczyna chce, żeby jej chłopak był uroczy oraz by obdarowywał ją ròźnymi prezentami. Ja chciałabym, żeby mój chłopak był... Dobrze napewno uroczy oraz, żeby pomagał mi z moim Stevem. Zapomniałam powiedzieć kto to jest Steve. Steve to mały guz, ktòry siedzi sobie w mojej głowie i czeka na usunięcie, ktòre odbędzie się za kilka miesięcy, a dokładnie w czerwcu. Pewnie pomyślicie, że palenie to zły pomysł, ale staram się to rzucić i być szczęśliwa jak każda inna nastolatka. Cieszyć się z życia i być kochana."
Tak skończyłam posta. Nie chciałam za bardzo się rozpisywać i tak zapewne nikt nie czyta tego bloga. Wzasadzie to dobrze, bo tak jakby mój pamiętnik. Wtedy zadzwonił telefon. Dzwoniła Vicki. Zawsze dzwonimy do siebie wieczorem i gadamy całą noc. Taki nasz zwyczaj. Wcisnęłam zieloną słuchawke i przycisnęłam telefon do ucha.
- Cześć Vicki - powiedziałam kładąc się na łóżku.
- No hej - odpowiedziała - Patrzyłaś coś o nich ?
- Tak trochę. Coś tam wyszukałam, ale nie za wiele.
- Czemu tak się przestraszyłaś jak pokazałam ci ich zdjęcie ?
- Noo - nie wiedziałam co odpowiedzieć - Pewnie ci się przewidziało.
- Raczej nie, ale mniejsza z tym. Coś mi chciałaś powiedzieć.
- Aaa taak. Mam takie pytanie, ale pytam tylko z ciekawości. Podoba ci się może... Tony ?
- Tony ? To miły i uroczy chłopak, ale nie w moim guście.
- Rozumiem. Tak tylko pytam z nudów.
- Mi też się nudzi. Chyba zaraz pójde spać. Głowa mnie boli, a jutro ten test z biologi.
- To najlepiej idz spać.
- Tak chyba zrobię. Dobranoc.
- Dobranoc - rozłączyłam się. Przykryłam się kołdrą pròbując zasnąć.
* kilka dni później *
* przed liceum *
Stoję przed tym wejściem i nie wiem co zrobić. Wejść czy poczekać na Victorie ? Może już jest w środku ? Tak dawno tu nie byłam. Zauważyłam, że odmalowali budynek. I bardzo dobrze. Tamta farba już zszarzała i zostały z niej tylko strupy, a teraźniejszy kolor dodawał tej szkole uroku.
- Dobra, ogarnij się.- powiedziałam do siebie - To tylko szkoła, przecież cię nie zje. - pchnęłam drzwi i weszłam do środka. Już po kilku krokach czułam na sobie wzrok każdego. Zarumieniłam się, a żeby to ukryć spuściłam głowę i ułożyłam włosy na twarz. Dotarłam do swojej szafki i włożyłam do niej książki.
- Ooo cześć - obok mnie stanęła Megan i jej sfora. Ta okropna Megan. Niechętnie odwròciłam się w jej stronę.
- No hej - szepnęłam nie patrząc jej w oczy.
- Wcale się nie zmieniłaś przez ten czas. Ale zrobiłaś coś... Z włosami ?
- Tak. Przefarbowałam końcówki - odpowiedziałam trochę odważniej. Spojrzała na moje włosy. W jej oczach przez chwilę widać było zazdrość. Jej matka oczywiście nie pozwoliłaby jej na to.
- Bardzo ładnie wyglądasz. A jak ci się układa  z Nick'iem ? - spytała uśmiechając się do mnie.
- Jest dobrze. Nawet super.
- Musisz na niego uważać. Jak ciebie nie było to ciągle latał za dziewczynami. Nawet za mną - to ostatnie zdanie powiedziała trochę ciszej.
- To już moja sprawa. Nie musisz się tym interesować - odeszłam i pokierowałam się w stronę swojej sali. Już wtedy ujrzałam Vicke stojącą obok Nick'a.
- Cześć - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Hej - Nick pocałował mnie z policzek - Co tam ?
- A miałam małą konfrontacje z Megan, ale jest okay.- zadzwonił dzwonek. Weszłyśmy do klasy i tak minęła mi reszta popołudnia.
Wracałam do domu swoją ulubioną ścieżką. Tą najkròtszą oczywiście. Wtedy zza zakrętu wyłoniła się jakaś postać w żòłtej kurtce. Tylko nie to... Czy to znowu może być on ? To nieprawdopodobne. Ale to jednak on. Boże co mam zrobić ? Szybko skręciłam w lewo i przyśpieszyłam kroku.