niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział 9 #I Love You.


Gdy Liam kupował bilety w kasie, my czekaliśmy na niego przed bramą.
- Już możemy wejść.- oznajmił.Weszliśmy do miasteczka.
- Ja bym poszła na auta wodne.- zaproponowałam.
- To ja idę z tobą - obok mnie stanął Zayn.
- Okej ja z Louis'em idziemy na wielkie koło.- powiedział Harold.
- A my na samochody - oznajmił Niall.- Spotykamy się za 20 minut pod tym barem z hot-dogami.
Wszyscy rozeszli się w swoje strony.
- Będzie fajnie - Zayn przetarł ręcę- szykuję się zemsta za pokonanie mnie.
- No będzie bitwa.- Miałam chytry plan.Na auta nie było kolejki.Weszliśmy od razu.Chlapaliśmy się co nie miara.Po 10 minutach postanowiłam zrealizować swój plan.Wstałam, poczekałam aż Malik podpłynie i... Chlup ! Wrzuciłam go do wody.
- O nie zaraz cię złape- szybko przebiegłam przez wodę.
- My już wychodzimy ! - krzyknęłam tylko do instruktora.Uciekałam przed Zayn'em bardzo długo.Gdy przebiegałam obok knajpki wszyscy już tam byli.Ich miny były bezcenne.Widok mokrego Zayn'a, który mnie gonił był naprawdę śmieszny.Szybko schowałam się za Louis'em.
- Lou ratuj ! - przytuliłam go od tyłu.
- Ależ oczywiście dla ciebie wszystko księżniczko - Zayn akurat do nas podbiegł i chciał mnie złapać, ale Lou wyjął ze schowka dmuchany miecz i zaczął walić nim w Malik'a.Zayn też wziął miecz i zaczęła się walka.
- Nie oddam ci mojej księżniczki ! - krzyczał zabawnie Lou.To było takie zabawne!
- No nie wiem nie wiem ! Książe Malik jest potężny !
- Ha ! Ja mam armię Kevin'ów w każdej chwili mogą cię pożreć !
- Dobra chłopaki już stop musimy wykorzystać wolny czas.- rozdzielił ich ze śmiechem Harry.
- No dobrze. - odpowiedzieli ze smutnymi minkami.- A ciebie jeszcze dopadnę ! - oznajmił Zayn patrząc na mnie.
- Jestem księżniczką nie odważysz się - wszyscy wybuchnęli śmiechem.Jest to dopiero czwarty dzień z nimi a polubiłam ich bardzo.Dziwne, że kiedyś z obrzydzeniem na nich patrzyłam a teraz są prawie moimi braćmi.
- Dobra teraz idziemy wszyscy razem.Gdzie teraz ? - tak minęło nam to gorące południe.Było prze zabawnie ! Jeszcze nigdy tak dobrze się nie bawiłam.
- Ale jestem głooodny ! - powiedział Niall w samochodzie.
- Stary wrąbałeś cztery hot-dogi...
- Nie znasz Horan'a ? Przecież musimy już skuwać lodówkę przed nim.- weszliśmy do domu.Harry walnął się na kanape, Niall poszedł do kuchni, Liam do swojego pokoju i Zayn tak samo.
- Zapraszam do siebie księżniczko - oznajmił Lou i ukłonił się.
- Dobrze, ale nie jestem już księżniczką ok ?
- Nie... Zawsze będziesz moją księżniczką.Chodź-zaprowadził mnie do swojego pokoju.Dziwne dopiero pierwszy raz byłam u niego w pokoju.Był bardzo ładny i przestronny.Już chciałam usiąść, lecz Louis mnie powstrzymał.Stanął przede mną i złapał mnie za ręce.
- Blaire nie bez powodu cię tu przyprowadziłem - cały czas patrzył mi w oczy- Chciałbym ci coś powiedzieć, ale nie przerywaj mi ok ?
- Okej.
- Jest taka siła.To jak przyciąganie, przesuwa się twój środek ciężkości, nagle to nie ziemia cię tutaj trzyma, jesteś gotów zrobić wszystko, być dla niej wszystkim.Przyjacielem.Bratem.Opiekunem.Podobno serce to najsilniejszy mięsień.Ciekawe bo łamie się za , każdym razem gdy cię widzę.Blaire ja cię kocham.Musiałem ci to wyznać.Nie mogłem już z tym wytrzymać.Wiem, że uznasz mnie za totalnego idiotę bo ci to wyznałem, ale musiałem.- skończył.Tak mi się zdawało.To co mi wyznał było piękne i widać było, że prosto z serca.Złapałam go ręką za głowę i pociągnęłam do siebie.Nasze usta złączyły się w długim pocałunku.Wiedziałam, że ja tego chce.Czułam to samo do niego co on do mnie.Po pocałunku uśmiechnął się do mnie.
- To co ? Będziesz moją księżniczką ?
- Zawsze będę - przytuliłam go najmocniej jak umiałam.
- Cieszę się.
- Louis to było bardzo słodkie.I nie jesteś idiotą.Teraz jesteś moim wymarzonym księciem z bajki.
- Książe znalazł tą jedyną- zaśmialiśmy się a potem jeszcze raz pocałowaliśmy.
- A jak powiemy chłopakom ?- spytałam.
- Może później.Na razie muszę się tobą nacieszyć.Dasz się jutro wyciągnąć na kolację ?
- Oczywiście na, którą ?
- Osiemnasta ?
- Jasne pasuję.Może pójdziemy na spacer ? Tylko tak jakoś, żeby nas nie zauważyli.
- W kuchni jest inne wyjście, chodź.- Wyszliśmy z domu tak, żeby nikt nas nie zauważył.Udało się.Po chwili chodziliśmy po parku trzymając się za ręcę.
- Ale wiesz, że to moje wyznanie... Było prosto z serca ? - spytał.
- Oczywiście, że tak.Jeszcze nigdy, od nikogo nie usłyszałam tak czułych słów.
- Czy ja wiem...
- Były przeurocze - dałam mu całusa w policzek.
- A jak sytuacja z Rose ?
- Nie odzywa się.Nie wiem czy lepiej zadzwonić czy poczekać.
-Spróbuj zadzwonić.Od kiedy jesteście przyjaciółkami?
- Rose przeprowadziła się do Irlandii z Norwegii jak miała 5 lat.Miałyśmy bardzo blisko, więc często siebie odwiedzałyśmy.Czasem ja do niej, ona do mnie.I w kółko przez te 14 lat.Ona jest kochana.Bardzo kocha zwierzęta.Jest bardzo miła i wraźliwa, wzasadzie damska wersja Liam'a jeśli chodzi o charakter.
- Nie możesz zrujnować tej przyjaźni.
- Wiem.Wracamy już ?
- Jasne jeśli tylko chcesz.- wróciłam do swojego pokoju.Może Louis miał rację ? Nie mogę zrujnować tej przyjaźni, znamy się tyle lat.Położyłam głowę na poduszce z nadzieją na szybkie zaśnięcie.
Obudziłam się ok.9.Przeciągnęłam się i wstałam.Na biurku leżała mała karteczka a w środku było napisane:"Jak wstaniesz zejdź do nas".O co chodziło ? Nie wiem.

Rozdział 9 już jest.Miłego czytania. 
                                                                                                                                                   ~By Olcia.

sobota, 29 grudnia 2012

Dodatek.

Joł.Chciałabym w tym poście dodać imginy, ale takie krótkie.Tylko wspominam: NIE SĄ ONE MOJEGO AUTORSTWA!Są z nk (fikcja) i twittera.Ok zaczynam.Niektóre są naprawdę fajne i śmieszne, przy niektórych prawie posikałam się ze śmiechu.

1." Nie byłem aż tak pijany..."

Louis: Nie byłem aż tak pijany
Liam: Powiedziałeś, że nie kochasz marchewek i pasków.
Louis:...O mój boże! To niemożliwe!
Liam:A i jeszcze powiedziałeś, że nie kochasz [T.I].
Louis ze łzami w oczach: Ona to słyszała ?!
Liam: No co ty ona była tak napita, że myślała, że ty to koń i na twoich plecach wróciła do domu.
Louis: To wyjaśnia ten ból pleców.

Niall: Nie byłem aż tak pijany
Liam: Powiedziałeś, że idziesz na dietę i już nigdy nie ruszysz nutelli
Niall:... O mój boże byłem nachlany w cztery dupy !

Niall:Nie byłem aż tak pijany.
Harry: Stary pytałeś się krzesła czy możesz się przesiąść.

Liam: Nie byłem aż tak pijany
Louis: Stary podchodziłeś do każdego pudła i krzyczałeś TO TY ZABIŁEŚ HANKE!

Zayn: Nie byłem aż tak pijany.
Liam: Stary, zapytałem się ciebie o godzinę, a ty wyciągnęłeś termometr mówiąc, że czwartek (HAHAHA TO MNIE ROZWALIŁO)

Niall: Nie byłem aż tak pijany
Harry: Stary sikając kręciłeś się w kółko krzycząc JESTEM SPRYSKIWACZEM ! (HAHAAHA)

Harry: Nie byłem aż tak pijany
Louis: Stary zmoczyłeś się i krzyczałeś, że wody ci odeszły ( JEBŁAM.)

Zayn: Nie byłem aż tak pijany.
Liam:Stary podszedłeś do lustra i powiedziałeś, że brzydszego chłopaka nie widziałeś.

Harry" Nie byłem aż tak pijany
Liam: Stary wpisałeś w google Harry Styles i mówiłeś, że ma zajebistsze loki od ciebie ( HAHAAHA)

Niall" Nie byłem aż tak pijany
Harry: Stary siedziałeś w szafie przytulając się do wieszaka i mówiłeś, że lubisz ciche dziewczyny( HAAH)

Zayn: Nie byłem aż tak pijany
Louis;Stary rzuciłeś mojego chomika o ziemię, krzycząc PIKACHU WYBIERAM CIĘ! ( MOJE ULUBIONE)

Louis: Nie byłem aż tak pijany
Zayn: Louis pytałeś się swojej dziewczyny czy jest wolna.

2.#LarryFact.

Kiedyś fanka wrzuciła na scenę futrzane kajdanki, kiedy Harry podniósł je i pokazał Louis'owi ten powiedział "Później".

Zayn przytulił raz Harry'ego i powiedział, że jest piękny.Louis rzucił w niego butem i krzyknął "Harold jest mój" !

Harry na pytanie" Kto jest twoją wymarzoną walentynką?" odpowiedział "Ty" i objął Louis'a.

Nigdy nie zostawiaj Lou i Harry'ego samych w pokoju - Niall.

Kiedyś Louis wrzucił Harry'emu do kieszeni w spodniach niewykorzystaną cenę z kodem by włączył się alarm.

3.Kolęda ( MOJEGO AUTORSTWA)

Pójdźmy wszyscy do Londynu, do Louis'a i Harry'ego, Powitać Niall'a....Powitać Niall'a...Poszli znaleźli Liam'a w kuchni i też Zayn'a bardzo sexownego...

4.Informacja o Lou w jego urodziny.

21 lat temu, 24 grudnia 1991 o 13"47 w szpitalu Doncaster Royal Infirmary w Doncaster urodził się chłopiec  nazwany Louis William Tomlinson.

5.# Imagine.

Zayn: Źle się czuję.
Ty: Co ci jest kochanie ?
Zayn: Od wczoraj mnie nie całowałaś.

Ty: Zrobiłabym komuś...
Zayn:Trzepanko ?
Harry: Loda ?
Liam: Romantyczną kolację bez łyżek ?
Niall: Kanapkę ?
Louis: Kevin'a ?

*Patrzysz z Harry'm na piękne nocne niebo, zobaczyliście spadającą gwiazdę.
Harry: Moim życzeniem jest być na zawsze z tobą.

Niall: [T.I] idzie do nas ! Szybko, ubieraj okulary.
Liam: Dlaczego ?
Niall: By chronić swoje oczy od skrajnego gorąca.

Louis: Dałaś mi swoje serce, więc chce dać ci coś w zamian.
Ty: Co ?
Louis: Moje nazwisko, wyjdziesz za mnie ? (MOJE ULUBIONE ! )

Harry: Puk Puk
Ty; Kto to ?
Harry: Mary
Ty: Mary ? Jaka Mery *otwierasz drzwi*.
Harry: Mary me ?

*Niall uśmiecha się do ciebie.*
Niall: Masz w sobie coś irlandzkiego ?
Ty: Nie.
Niall: A chcesz mieć ?

*Jesteś na koncercie 1D*
Niall: Kto jest singlem ? * podnosisz rękę*
Niall:*wskazuję na ciebie* Opuść rękę, jesteś moja ^^

*Le naćpany Zayn idzie ulicą*
policja : Pan z nami
Zayn: I z Duchem twoim (#Geniuś)

*Zayn naćpany idzie ulicą*
Policja: Zapraszam do poloneza
Zayn: Przepraszam ja nie umiem tańczyć.

6.1D jako...

1D jako lekarze:
Ktoś: panie doktorze mam wodę w kolanie.
Niall:A ja cukier w kostkach następny proszę !

1D jako ginekolodzy:
Harry: Szerzej te nogi przecież nie gryzę.

1D jako psycholodzy:
Liam: Przerażają mnie łyżki
Pacjent:Ale to ja przyszedłem do pana na leczenie...-,-
Liam: Nie bądź pan egoista !

1D jako gangsterzy:
Louis; Daj tą kasę dziwko.Muszę wypchać sobie tyłek, żeby był jeszcze ponętniejszy!

1D jako gangsterzy:
Niall: Oddawaj kasę! Jestem głodny i zamierzam wykupić całe Nando's.!

1D jako ratownicy:
Ktoś: On się topi!
Zayn: Już biegnę !* 5 minut później*
Ktoś: On się topi !
Harry: Już biegnę Zayn!

1D jako nauczyciele matematyki:
Harry: 2+2= 69.
Uczeń: Ale to 4.
Harry: Zamknij się nie znasz się !.

1D jako prezydenci.
Liam: Jakie łyżki ?! Zlikwidować.Od dziś jemy zupę widelcem.

1D jako kobiety:
Niall: Co to jest do cholery ?! To celluit efekt jojo ?!I mówisz, że to od żarcia ?Chcę umrzeć !

1D jako nauczyciele:
Harry; Wiesz wychodzi ci 3 na semestr.
Uczeń: Moja mama mówi, że jest pan bardzo sexowny
Harry: Ach tak, popatrz jednak 5.

1D jako gangsterzy:
Liam: Dawaj tą kasę ! Czy ja się uniosłem ? Przepraszam, nie chciałem.Weź moją.Przepraszam pójdę do piekła. ( HAHA)

1D jako fryzjerzy:
Zayn: To jaką sobie pani fryzurę życzy ?
Pani:Tą.Słucha mnie pan ?
Zayn: Wyglądam prześlicznie w tym lustrze !

1D Jako kasjerzy:
Liam;Mogę być winny grosika ? Nie ?Okej przepraszam nie musisz płacić.

1D jako aktorzy z Trudnych spraw.
Louis: Zjedli mi marchewki
Zayn:Powiedzieli, że jestem brzydki.
Harry: Zaczęły pociągać mnie młodsze.

1D jako śmieciarze:
Louis: Nie to nie jest praca dla osoby z takim tyłkiem jak mój !

1D jako ratownicy:
Zayn:Matko ona się tropi podajcie jej deske szybko!
Harry: Chłopaki bez nerwów Taylor już biegnie !

1D jako policjanci:
Liam:Tak bardzo mi przykro,ale muszę wypisać ci mandat.Mogę go zapłacić jeśli chcesz.

1D jako uczniowie:
Nauczyciel: Odmień w czasie teraźniejszym czasownik gonić.
Harry: Ja gonię, ty gonisz, my gonimy, wy gonicie
Nauczyciel: A oni ?
Harry: Uciekają ( HAHAHA)

1D jako geje:
Zayn: Kto ci podbił oko ?
Harry : Louis kurczakiem.Schylił się po niego do lodówki a ja go od tyłu.
Zayn: Nie lubi ?
Harry: Lubi ale nie w Tesco.

Ech koniec.Ale pisania jest to męczące ale bardzo to lubię.Myślę, że wa się spodobają.
                                                                                                                                                         ~By Olcia.

piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział 8 #Are you shitting me are you doing ?!

- Blaire, Blaire wstawaj! - Liam szarpał mnie za ramiona.Powoli jak ślimak usiadłam na łóżku.
- Spokojnie.Co się stało ?- przetarłam oczy.
- No po prostu nie uwierzysz no ! - trzymał się za głowę i chodził po pokoju.
- W co nie uwierzę ? - już się bałam o co chodzi. Liaś przykucnął przede mną.
- Twój rysunek... Znalazł się na liście i to do tego na pierwszym miejscu listy " Najlepsze rysunki roku" ! - aż krzyczał.Z niedowierzaniem na niego po patrzyłam.
- Liam ... Czy ty sobie ze mnie jaja robisz ?
- Nie chodź na dół szybko - po chwili nie było go już w pokoju.Szybko pobiegłam za nim.W salonie na dużej kanapie siedzieli już chłopacy, a Harry trzymał laptop na kolanach.Na nim wyświetlona była stronka z moim rysunkiem a pod spodem " Rysunek Blaire Martines uznany jako najlepszy roku 2012".
- Aaaa !! - od razu chciałam kogoś przytulić.Ofiarą został Zayn, który stał najbliżej.Wtuliłam się w niego najmocniej jak umiałam.
- Blaire ... Rozumiem, że się cieszysz wszyscy się cieszą, ale... Dusisz. - wydukał.
- Oh przepraszam. Ale mój rysunek ? Przecież jest zwyczajny.Normalny.
- My tak nie uważamy.Jaka jest jego tematyka ? - spytał Niall.Od razu mina mi zrzedła.Co im miałam powiedzieć ? Że na rysunku jest nastolatka, która straciła swojego ojca i właśnie pisze do niego list chociaż wie, że nigdy do niego nie dotrze ? Tak to było tematyką mojego rysunku.To byłam ja.Oczywiście ja w rzeczywistości nie pisałam listu do taty, który nie żyję.Ale to było moim natchnieniem.
- To ja - oznajmiłam cicho po chwili ciszy.
- Jak to ty ?
- Tak to ja. Dziewczyna, która pisze list do swojego ojca, który zmarł w wypadku samochodowym. Niby pisze ten list, ale wie, że nigdy do niego nie dotrze.- w oku zakręciła mi się łezka.Ale nie nie będę płakać.Szybko ją przetarłam.
- Tak nam przykro. - wszyscy odwrócili się w moją stronę.Tego tylko brakowało, żeby mi współczuli.
- Trudno. Tak się już stało.Idę się ubrać.- ruszyłam na górę.W pokoju ubrałam się w zwykłe szorty i bluzkę.
- Hejo - do pokoju wszedł Zayn
- A pukać to nie można ?
- Można ale zapomniałem.
- Spoko - spojrzałam w kalendarz.Boże już jutro ?! Już jutro są moje urodziny ?! Aż wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia.
- Co jest ? - spytał.
- Eee... Nic, nic.
- Gadaj albo zacznę łaskotać.
- No okej.Jutro są moje urodziny i dopiero teraz to spostrzegłam.
- To trzeba powiedzieć chłopakom - już chciał wyjść ale złapałam go za nadgarstek.
- Nie lepiej nie.Proszę.
-No dobrze.Chodź na dół nie jadłaś śniadania.- poszliśmy na dół.Ja skierowałam się do kuchni.Płynąc z tego iż jestem leniwa nie chciało mi się robić śniadania.Wzięłam po prostu jabłko i zaczęłam jeść.
- Blaire idziemy - Harry wziął mnie za rekę i zaprowadził do pokoju.Tak mnie ciągnął, że musiałam usiąść na kanapie.
- Co ? - spojrzałam na nich.
- Miałaś nam opowiedzieć jak z tą wczorajszą ucieczką - zaczął Niall.
- Coś ty to nic takiego - już chciałam wstać ale Zayn popchnął mnie na sofe.
- Gadaj ! - usiedli tak, że nie miałam szansy na ucieczkę.
- No okej.Po prostu... Pożarłam się z przyjaciółką.
- Jaką ?
- A co to przesłuchanie ?
- Tak, gadaj.
- Z Rose.
- Czemu nie odbierałaś telefonów ?
- Bo nie słyszałam.
- Czemu nic nam nie mówiłaś ?
- Bo nie miałam ochoty.Wy chyba też wszystkiego sobie nie mówicie.- nastała cisza.-Tak myślałam czy to koniec ?
- No okej.Jesteś wolna.
- Fajnie.Co dzisiaj robimy ?
- Ja to chce do wesołego miasteczka !! Proszę, proszę ! - skakał Niall.
- No nie wiem Niall...- zaczął Li.
- Pojedźmy ja też się trochę odprężę - przerwałam mu.
- No dobrze to widzimy się za 10 minut na dole.- wszyscy poszli do swoich pokoi.Ja założyłam krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach, gdyż dzisiaj było wyjątkowo ciepło.Gdy wszyscy byli już gotowi ruszyliśmy w kierunku zabawy.Po chwili byliśmy na miejscu i staliśmy przed wielką furtką prowadzącą do parku zabaw.

Gotowe ! Dziękuję anonimom oraz innym za wspaniałe komentarze. Gdy je czytam na mojej twarzy pojawia się uśmiech oraz mobilizują do pisania tego bloga.Dziękuję Wam ! Kocham Was ! xx
                                                                                                                                                                              ~ By Olcia.

czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 7 #"Our friendship is ruining Blaire"

- No odbierz, odbierz - czekałam aż Rose odbierze licząc odgłosy sygnałów.
- Halo ? - odebrała po czwartym sygnale.
- Rose tak się cieszę , że odebrałaś ! - od razu się uśmiechnęłam.
- Fajnie ...- jednak w jej głosie było czuć smutek.
- Co się stało ? Jesteś smutna...
- Blaire ... Nie wiem czy to wogóle ma jakiś sens.
- Ale o co ci chodzi ? - nie rozumiałam jej.
- Nasza przyjaźń. Nasza przyjaźń się rujnuję Blaire.
- Pff - zezłościłam się.- Nie mów tak ! Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami !
- Ale nawet nie masz dla mnie czasu. To już trzeci dzień od twojego wyjazdu a ty ani razu się nie odezwałaś.
- Dlatego bo nie miałam czasu.
- Aha fajnie nie ma się czasu dla przyjaciółki. Przecież tak bardzo ich nie lubisz, a teraz co ? Nagle stali się twoimi przyjaciółmi ? Ważniejszymi ode mnie ?
- Nikt nie jest ważniejszy od ciebie. Tak wiem , że ich nie lubiłam , ale... Oni są fajni.
- Czyli widać, że wyjazd pozwolił ci zawrzeć nowe znajomości.
- Tak ale nic nie zastąpi mi ciebie.
- Posłuchaj.Na razie to nie ma sensu. Musimy od siebie odpocząć. Może póżniej się odezwę.Pa.
- Rose poczekaj - rozłączyła się. Jak ona mogła ?! "Musimy od siebie odpocząć" ?! Co to wogóle ma znaczyć ! Czy ona nie ma do mnie zaufania? ... Prawdopodobnie właśnie straciłam Rose.Moją kochaną Rose.A to wszystko przez ten wyjazd.Po chwili rozpłakałam się.Wybiegłam z pokoju ,wzięłam torebkę i wyszłam trzaskając drzwiami.Usłyszałam tylko " Blaire co się stało?". Szłam tak ulicami Londynu, nie zważając co ludzie o mnie myślą.Pewnie wyglądam jak jakiś zoombie.No ale co mam zrobić, kiedy straciłam najlepszą przyjaciółkę ?! To jest nie do pomyślenia.Po 20 minutach marszu doszłam do jakiegoś parku.Usiadłam na ławce, która stała obok wielkiej wierzby.Wyjęłam telefon z torebki.Aż 20 nieodebranych telefonów od Louis'a i Niall'a.Dziwne nawet nie słyszałam.Schowałam go z powrotem i założyłam ręce na kolana.Co ja teraz im powiem ? Że wybiegłam z domu przez nich ? Bo to oni zniszczyli moją przyjaźń z Rose ? Przecież im tego nie powiem, aż taka wredna nie jestem. Wzasadzie to częściowo moja wina.To ja to wszystko zaniedbałam.Głupia ja.Wstałam z ławki bo strasznie bolał mnie już tyłek od tego siedzenia.Trzeba wrócić do domu.Tylko jest jeden problem.Jestem pierwszy raz w Londynie i nie wiem gdzie pójść.Którędy ja szłam ? Dobra idę w prawo chrzanić to.Było już ciemno.Nie spodziewałam się, że o godzinie 18.00 będzie już tak ciemno.Tylko teraz gdzie ja jestem ? No oczywiście źle skręciłam.Szłam dalej.To chyba zły kierunek.Nie mogłam poznać tej części miasta, nigdy tu nie byłam.Nagle usłyszałam Your body czyli mój dzwonek telefonu.

                                           
- Uratowana ! - odebrałam telefon od Lou.
- Boże Blaire nareszcie odebrałaś, gdzie ty jesteś ?! - aż krzyczał.
- Louis... Zgubiłam się. - usłyszałam ciche westchnienie.Chwila ciszy.
- Gdzie jesteś ? - powiedział już spokojniej.
- A myślisz, że ja wiem ? Przecież nie mówiłabym , że się zgubiłam jakbym znała to miejsce.
- No tak. To chociaż powiedz jakiś znak.No nie wiem... Jakaś knajpka, budynek. ?
- No jest tu jakaś knajpka pod nazwą " MilkshakeCity"
- Dobra nie ruszaj się zaraz przyjadę. - rozłączył się.No to co miałam robić ? Powiedział , że mam się nie ruszać.Usiadłam na krawężniku i oparłam ręce po brodę.Teraz tylko czekać.Po chwili parking pod barem opustoszał, zgasło w niej światło i zostałam sama.Po chwili zobaczyłam czarne Bmw i już wiedziałam , że to Lou.Wstałam z chodnika i wsiadłam do środka wozu.
- Gdzieś ty była ?- ruszył.
- No wiesz trochę tu, trochę w parku.
- Czemu nie odbierałaś telefonów ? Wiesz jak się o ciebie martwiliśmy ?
- Wiem. Nie słyszałam dzwonka.
- Czemu wybiegłaś nic nam nie mówiąc? - spojrzał na mnie czułym wzrokiem.
- To trudne... Wszystko się pieprzy..
- Wysłucham cię.
- No nie wiem czy chcesz o tym słyszeć - oparłam się o szybę.
- Chcę i to bardzo.Chcę poznać powód twojej ucieczki.
- Ale nikomu nie powiesz, dobrze ?
- Oczywiście, możesz na mnie liczyć.- opowiedziałam mu całą historię z Rose.Uważnie słuchał nie przerywał mi.Gdy skończyłam zorientowałam się, że siedzimy w samochodzie i jesteśmy już na miejscu.Nawet tego nie zauważyłam.Lou siedział odwrócony w moją stronę.
- Czyli to chyba przez nas.- odezwał się po mojej przemowie.
- Nie oczywiście , że nie ! To tylko moja wina.
- Nie obwiniaj się. Tak czasem jest.Jeśli jest twoją przyjaciółką to wróci.
- Wzasadzie to masz rację.Dziękuję jak zawsze poprawisz humor.- pocałowałam go w policzek i mocno przytuliłam.On po chwili wahania też to zrobił.
To idziemy ? Pewnie się martwią.- oznajmiłam puszczając go.
- T..Ta chodźmy.- wyszliśmy z auta i ruszyliśmy w stronę domu.Gdy weszliśmy od razu chłopcy na nas naskoczyli.
- Boże gdzie ty byłaś ?!
- Wiesz jak się o ciebie martwiliśmy ?!
- Nie odbierałaś telefonów !!
- Nic ci nie jest ?!
- Co się stało ?!
- Chłopaki ! - krzyknął Louis. - Ona na pewno nie odpowie na wszystkie pytania.
- No masz rację.A więc opowiadaj - oznajmił Liam.
- Może jutro ok ? Jestem zmęczona.- nie czekając na odpowiedź ruszyłam do swojego pokoju.Rozebrałam się i wzięłam gorący, odprężający prysznic.Po nim położyłam się na łóżko.Opatuliłam się kołdrą i zaczęłam rozmyślania nad dzisiejszym dniem.

Rozdział 7 już jest.Podoba się ? Zrobiłam nową zakładkę " Czytam".Są tam blogi , które czytam.Jeżeli ktoś chce , żebym umieściła tam jego bloga proszę pisać w komentarzach na zakładce "Czytam".Dziękuję.
                                                                                                                                                       ~By Olcia.

wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 6 #Everything seems to be complicated

Czasem nie wiem co zrobić.Czasem podejmuję dobrą decyzję czasem złą.Tylko najgorsze jest to , że niektóre decyzje odbijają się na mnie za mocno.Załamuję się i nie chce otwierać nowego rozdziału życia , lecz jednak coś każe mi się podnieść.Wtedy to robię.Bo przecież nie można się poddać.
- Blaire śpisz ? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Zayn'a.Podniosłam się i usiadłam na łóżku.
- Nie dopiero jedenasta.
- To dobrze. Bo wiesz ... Chciałbym porozmawiać.
- No jasne siadaj.- pokazałam gestem dłoni  , żeby usiadł.Posłusznie usiadł obok mnie - Co cię gryzie ?
- Wiesz mam taki problem z Pierre...
- Gadaj jestem dziewczyną więc ci pomogę.
- O to chodzi , że ona się chyba obraziła na mnie tylko nie wiem za co.Przecież nic nie zrobiłem.
- Dziewczyny nie fochają się za byle co.
- Może i , ale ... Co mam zrobić ?
- Wiesz ... Może kup jej kwiaty i powiedz jak bardzo ją kochasz - spojrzał na mnie swoimi czekoladowymi oczami.Nagle jego oczy zabłysły.
- Głupi - walnął się w czoło - przecież to takie łatwe a ja na to nie wpadłem.
- Nie jesteś głupi.Cieszę się , że mogłam ci pomóc.
- Dziękuję , dziękuję - przytulił mnie - Jesteś najlepszą przyjaciółką.
- Wiem Zayn - zaśmiałam się.
- Dobra to ja do niej lecę - wybiegł z pokoju.Coś poprawił mi humor.Nie miałam co ze sobą zrobić.Zawsze gdy się nudzę maluję.No to co , wyjęłam z szuflady blok oraz ołówek.Tylko co narysować ... Może portret ? Czemu nie ... Tylko zostało jeszcze jedno pytanie.Kogo ? Najbardziej lubię rysować Rose.Rose ? Boże Rose ! Zapomniałam o niej.Nie będe teraz dzwonić pewnie śpi jak to ona.Zaczęłam rysować.Postawiłam sobie jej zdjęcie i co chwilę na nie patrzyłam , żeby narysować dokładnie jej rysy twarzy.Po 10 minutach miałam narysowany już owal twarzy.Usłyszałam ciche "puk puk".
- Proszę - odpowiedziałam i zamknęłam karte w , której miałam rysunki.
- No cześć - do pokoju wparadował Harry.
- No hej - uśmiechnęłam się.
- Co to ? - spytał i pokazał na moją teczkę.
- Eee to ? Nic takiego - opatuliłam swoją teczkę.
- Pokaż to - wyrwał mi ją z rąk.
- Nie Harry ... - chciałam mu ją wyrwać.
- Boże dziewczyno przecież to jest genialne ! Trzeba pokazać to chłopakom ! - i już wybiegł z pokoju.Oczywiście ja za nim.
- Harry wracaj tu i mi ją oddaj ! - ganiałam za nim.Niestety na schodach wyglebiłam się i to tak porządnie.Poleciałam na dół.
- O moja głowa - złapałam się za nią.Bardzo mnie bolała. O co ja tak rąbnęłam? Z salonu słyszałam tylko " Boże to jest cudowne", "ale ona ma talent", "Tak jak Zayn normalnie" , " Blaire chodź tu"
- Tak bardzo bym chciała ale nie mogę - szepnęłam.Nie mogłam wstać.Bolały mnie łokieć i głowa.Ale to tak bardzo.Nigdy nie czułam gorszego bólu.Później przestało.Straciłam przytomność.
Lekko odzyskiwałam przytomność.
- Trzeba ją chyba zawieść do szpitala.
- Nie chyba nie.Nie wygląda to tak poważnie.
- No oczywiście , że nie Niall.Rozwalona głowa i zadrapanie na łokciu.To tylko małe gugu.
- Nie żartuj z tego to nie żarty.
- No nie żarty - powiedziałam cicho łapiąc się za głowe.
- Boże ty żyjesz ! - doskoczył do mnie Liam.
- A czemu miałabym nie żyć ? - usiadłam ale za chwilę się położyłam przez ból przeszywający moją głowę.
- No wiesz.Leżałaś tak godzinę z rozwaloną głową.
- No głowe właśnie czuje.
- Jak ty to zrobiłaś ?
- Nie było by tego gdyby nie Harry , który latał z moimi rysunkami.
- Hazza ! Czy tobie już do głowy coś dobiło ?!
- Nie krzycz na niego chciał dobrze.
- Ale ... Ale.
- Ale ale ja wstaje  - wstałam . Ból już ustępował.
- Masz leżeć. - zatrzymał mnie Louis.
- Ale nie muszę.
- Musisz.
- Nie muszę dobrze się czuję.
- No nie wiem nie wiemn.
- A ja wiem.Muszę zadzwonić do Rose. - poszłam do swojego pokoju.Wcześniej leżałam w salonie.Wzięłam telefon i wybrałam jej numer.

Rozdział 6 już jest ! Taki tam sobie.

                                                                                                                                    ~By Olcia.

piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 5 #Today is a happy day

Przeciskałam się przez tłumy piszczących dziewczyn , które aż mdlały na widok swoich idoli.Dotarłam na miejsce i chciałam już wejść za kulisy ale jakiś gościu zatrzymał mnie.
- Jest to tylko przejście dla vip'ów ... Masz przepustkę ? - oznajmił znudzonym głosem.
- Nie ale ... Powinnam być na liście - wskazałam listę , którą trzymał w ręku.
- Nazwisko ?
- Martines ... Blaire Martines - zaczął szukać mojego nazwiska w stosie kartek.
- Przykro mi nie ma cię na liście - onajmił i pokazałam ręką drzwi.
- Jak to mnie tam nie ma ?! - krzyknęłam.
- Proszę nie krzyczeć.Po prostu cię nie ma.
- Przepraszam bardzo ale z nimi mieszkam i muszę tam wejść !
- Proszę wyjść !
- Nie ! - drugi ochroniarz złapał mnie za ręce od tyłu. - Puść mnie ! - darłam się.
- Wyprowadź ją
- Ej co tu się dzieje ? - zza drzwi wyjrzał Liam.
- Ona chce tu wejść ale nie ma wejściówki
- To Blaire proszę ją puścić - ochroniarz spojrzał na niego - No już puszczaj puszczaj - wyrwałam się z rąk faceta i ruszyłam w stronę Liasia.Weszłam do środka i ujrzałam resztę zespołu.Pomału podeszłam do nich.Nadal byłam zdenerwowana.On nie mógł mnie tak traktować.
- Dlaczego jesteś taka poważna ? - spytał Lou podchodząc do mnie.
- Mam focha na jednego z waszych ochroniarzy.
- A co się stało ?
- Nie chciał mnie wpuścić.
- Rozumiem cię.Kiedyś przebrałem się za kogoś innego i też nie chcieli mnie wpuścić.Dopiero jak się przebrałem to mnie rozpoznali.
- Aha - nadal byłam zła.
- Nie fochaj się to jest ich praca.
- No dobrze - coś w jego uśmiechu poprawiło mi humor.Od razu ja też się uśmiechnęłam.Następnie chłopaki poszli do fanów , na podpisywanie płyt , przytulanie , rozmawianie ....Zajęło to ok.2 godzin.
- Nareszcie wolni - powiedział Harold przeciągając się.
- To teraz gdzie bo mamy już wolne ? - spytał Zayn.
- A może teraz ty Blaire zadecydujesz - oznajmił Niall.
- Eee - wszyscy skupili swój wzrok na mnie.- No nie wiem.Może zakupy ...
- Eee ona to kobieta więc ma inne plany - grymasił Liam.
- Albo jakaś impreza - dokończyłam , żeby nie wyszło na to , że tylko zakupy mi w głowie.
- Tak to już lepszy pomysł - powiedział Louis.
Pojechaliśmy do domu , żeby się przebrać a następnie pojedziemy do jakiegoś klubu.Postanowiłam , że założe to link.Wymalowałam się i zeszłam na dół.Wszyscy byli już gotowi.Gdy mnie zobaczyli wstali i nie mogli oderwać ode mnie wzroku.Wspominałam wam , że mieszkanie z 5 facetami jest lekko krępujące ? Bo troszkę jest.
- Ppppp ... Pppięknie wyglądasz - oznajmił Lou drapiąc się za głowę.
- Dziękuję. Idziemy ? - spytałam ruszając w kierunku limuzyny.Ruszyli za mną i za chwilę ruszyliśmy w stronę klubu.Po 20 minutach dotarliśmy na miejsce.Widać było ,że klub jest elegancki i nowoczesny.Za ladą stał wysoki barman.Klub jak klub lubię takie zabawy.Chłopcy poszli już potańczyć a ja usiadłam obok lady na wysokim krześle.
- Podać coś ? - spytał barman o wesołym głosie.
- Może drinka. - uśmiechnęłam się.
- Jakiego ?
- Ty wybierz - miał ok.21 lat , brunet i jak już mówiłam wysoki.Wyglądał na miłego chłopaka.Po 2 minutach postawił mojego drinka obok mojej ręki.
- Dzięki - podziękowałam i napiłam się - mocny
- Ale dobry.
- No dobry dobry.
- Jestem Jack - przedstawił się.
- A ja Blaire.
- Miło mi cię poznać Blaire - oparł się o blat.
- Mi ciebie też - rozmawialiśmy tak bardzo długo a on co chwilę dawał mi nowego drinka.Nawet nie pamiętałam ile już ich wypiłam.Ok. siedmiu ? Kurcze.Zupełnie nie panowałam nad moim umysłem.
- Pójdzieś gdzieś ze mną ?
- Okej - wziął mnie za ręke.Wszystko wirowało mi przed oczami.Widziałam tylko kontury sylwetek i chodź co chwilę przecierałam oczy ten obraz pozostawał.W pewnej chwili weszliśmy do jakiegoś oświetlonego pomieszczenia bo już wszystko widziałam.On oparł mnie o ściane.
- Co ? Co ty ... ? - majaczyłam cicho. Nawet nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
- Ładna jesteś - usłyszałam tylko.Po chwili poczułam jak pozbywa się mojej marynarki.Zrobiło mi się zimno.
- Zoo ... Zostaw mnie ! - krzyknęłam.Po policzkach spłynęła mi pojedyncza łza.Wiedziałam jak to się skończy.
- Puść ją ! - zauważyłam Lou , który odepchnął go . Jednak uratowana !
- Spokojnie spokojnie to tylko zabawa.
- Ja ci dam spokojnie - uderzył go mocno z pięści w twarz aż upadł.-Blaire nic ci nie jest ? Chodź stąd.- wyniósł mnie i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
- Louis co jest ? - doszedł do nas Niall.
- Jest ok idźcie się bawić ja pojadę z nią do domu.
- No dobrze.
Ruszyliśmy jakimś autem a po chwili byliśmy w domu.Louis wziął mnie na ręcę i położył na dużym łóżku.NA pewno nie był to mój pokój.Ale nie interesowało mnie to.Teraz iść tylko spać.Po chwili zasnęłam.
Obudziłam się z wielkim kacem.Boże co się wczoraj stało ? Podniosłam się i spojrzałąm na zegarek.13.00.No ładnie Blaire ładnie.
- Wyspałaś się ? - usłyszałam głos Lou , który siedział obok mnie.
- Gdzie ja jestem ? - zamiast odpowiedzieć zadałam pytanie.
- U mnie w pokoju.\
- A czemu akurat tu ?
- Nie pamiętasz ? - spojrzał na mnie. - Po prostu wypiłaś za dużo a jeden koleś się do ciebie dobierał.Przyniosłem cię tu i czuwałęm całą noc.- Odwróciłam się w jego stronę.On tak samo.
- Siedziałeś tu całą noc ?
- No prawie.
- Dziękuję.Chociaż nie wiem co się stało dziękuję.Nie musiałeś tego robić
-Musiałem.Nie zostawiłbym cię tak.
- Kochany jesteś.- wtedy nastała cisza.Patrzyliśmy sobie w oczy rzez dłuższą chwilę.Co chwilę przysuwaliśmy się do siebie.Po chwili zderzyliśmy się czubkami własnych nosów.Powoli zamknęłam oczy i przechyliłam głowę.To był ten moment.
- Louis zejdź na dół ! - przerwał nam głos Zayn'a.Wstał , spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i wyszedł.Było tak blisko.Lecz nic nie trwa wiecznie.Wstałam i pokierowałam się w stronę mojego piokoju.


No to co ? Podoba się ? Mi bardzo.Oglądaliście wczoraj Titanica ? Bo ja tak i przyznam się , że pierwszy raz.Ale ryczałam półtorej godziny.To " Jack , Jack , Jack łódź ... " Kocham/.Teraz nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo święta.A więc moi kochani : Wesołych świąt , dużo prezentów and Happy New Your !
\
                                                                                                                                  ~By Olcia/

środa, 19 grudnia 2012

Dodatek.

Chciałam wam jeszcze dać taki tam ... dodatek.A chodzi mi po prostu o imaginy z gifami xx.

( Harry nie wytrzymał)

                               
H : Co myślisz o tamtej lasce ? Bo chyba do niej zagadam.

                                         
Lou : Tulimy Liam ...
    \
                                               
Lou : Giń Haroldzie ! Giń podbieraczu moich marchewek !

                                         
Zayn : Chyba stworzymy duet.Nieźle nie ?

                                       
Li : Zaraz im pokaże co umie wszechmogący Liam Payne.

                                                   
Lou : Tam stoi [T.I] !
N : Louis ! Tam jest ...szyba ...

                                             
Lou : To się nazywa gwiazda ludzie !

                                       
Zayn : No i graliśmy w grę i ja wygrałem  i to odtańczyłem.

                                               
[T.I] : Co będziemy dzisiaj robić ?
Lou :

                                         
N: No co chcesz ciasta chcesz ?

                                                   
H : To się nazywa mistrz tańca !

                                                         
N : Zayn zobaczymy czy mam twardą głowę ?

                                                               
[T.I] : Dobrze pójdę z tobą na randke
H :

                                                   
To koniec gifów ale mam jeszcze fajne zdjęcia , które bardzo lubię.








                                               
                To na tyle.xx
                                                                                                                            ~ By Olcia.

Rozdział 4 # Not everything is bad

Chłopcy nie są jednak tacy źli.Nawet tą zabawą poprawili mi humor.Są bardzo fajni.Była 10 rano.Dziś miałam zadzwonić do Rose ale ... jakoś nie mam ochoty.Wolę spędzić ten dzień z chłopakami.Najwyżej napiszę jej esa.Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać "Dzisiaj nie zadzwonie przepraszam.Do jutra xx".Po napisaniu wiadomości ubrałam się w krótkie szorty i fioletową bluzkę z krótkim rękawkiem.Zeszłam na dół.Od razu usłyszałam jakąś kłótnię.
- Ale ja chcę naleśniki z czekoladą ! - ktoś krzyknął a prawdopodobnie był to Niall.
- Ale kto ci to zrobi jak nikt nie umie ?!
- Trudno nie zjem nic innego , jeżeli nie dostane naleśników z czekoladą !
- Niall ! Weź się musisz akurat to ?!
- Tak muszę.I wiem ,że wy też chcecie !
- Może !
- Chłopaki - przejęłam głoś.Wszyscy odwrócili się w moją stronę.- Jeżeli tak bardzo chcecie to ja wam je mogę zrobić.
- A umiesz ? - spytał Niall z radością.
- Tak umiem.
- A zrobisz nam ? - wszyscy popatrzyli na mnie błagalnym wzrokiem.I co miałam im odmówić ?
- No dobrze.Zrobię.
- Tak ! - Niall zaczął skakać po całym pokoju. - Dziękuję ! - przytulił mnie.
- Jasne ale ... Dusisz mnie - wydukałam.
- Ooo - puścił mnie - przepraszam.
- Okej - ruszyłam w stronę kuchni.Z szafek wyjęłam wszystkie składniki oraz patelnię i miskę.Po zrobieniu ciasta nalałam je na patelnię.Zapach naleśników rozchodził się prawie po całym domu.Zobaczyłam Zayn'a , który zbliżał się do naleśników.Chciał już jednego wziąźć, ale uderzyłam go w rękę drewnianą łyżką
- Auu ! - zawył trzymając się za dłoń. - A to za co ?
- Za podjadanie - zmierzyłam go surowym wzrokiem - Idź do nich zaraz będzie gotowe
- No dobrze , dobrze - grzecznie powrócił na swoje miejsce. Po zrobieniu naleśników , oblałam je czekoladą i dodałam każdemu truskawkę( żeby się cieszyli ).
- Gotowe ! - krzyknęłam z kuchni.Niech sami po nie przyjdą.Ja tylu nie uniosę.
Po chwili do kuchni wparowała cała piątka a Niall na samym początku.Wzięli swoje talerze i zaczęli jeść.
- Nie lepiej usiąść w salonie ? - spytałam.
- Nie... Zjemy tu z tobą - odpowiedział Liam.
- Aha - zaczęłam jeść swojego tosta , którego zrobiłam w czasie robienia naleśników.
- A ty czemu nie masz tego co my mamy ? - spytał Lou.
- Ja zjem tosta.
- Chcesz mojego ? - spytał Niall podsuwając mi talerz.Wszyscy po patrzyli się na niego tak dziwnie jakby blondyn był jakimś potworem
- Co ? - spytał zdziwiony.
- Niall - zaczął Zayn - ty właśnie oddałeś jej jedzenie.To nie podobne do ciebie.
- Masz rację.To dziwne - blondyn wytrzeszczył oczy - Co ja robię ?! - po czym wziął naleśnika i zaczął go jeść.
- Wrócił stary Niall. - wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Po śniadaniu Zayn zaprosił mnie do swojego pokoju bo chciał mi coś pokazać.Pokój miał podobny do mojego jeśli chodzi o wielkość.Pokój jak na chłopaka.
- Wow ! Grasz w matrix'a ?! - krzyknęłam trzymając gre w rękach.
- No ... Nie gadaj , że to lubisz ?
- To jest najlepsza gra !
- Gramy ? - spytał już dając mi konsole.
- Jeszcze pytasz.
Nie wierze , że Zayn też lubi tą grę.Okazało się , że Zayn ma dużo takich gier.Właśnie to nas łączy.
- HA ! Wygrywam !- powiedziałam.
- Na razie ... Ale jeszcze zobaczymy.
Moja przepowiednia się sprawdziła.Oczywiście ja wygrałam.Mistrzyni "Matrix'a"
- Jesteś pierwszą osobą , która ze mną wygrała. - udawał oburzonego.
- No widzisz jaka jestem zdolna.Nie fochaj się proszę
- No okej - ale nadal był zły.Wymusił tylko sztuczny uśmiech.Przecież z nim wygrałam.- Jest 16.30 musimy przygotować się na koncert.
- No jasne.Masz rację.
Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w to link i pomału zeszłam na dół.Wszyscy \już tam siedzieli.Gdy mnie zobaczyli od razu wstali przemierzając mnie wzrokiem.
- Ładnie ... Pięknie wyglądasz - wydukał Louis.
- Nie podlizuj się - oznajmił Harold.
- Nie podlizuję się
- Ta wcale.
- No nie
- Chłopaki ! - krzyknął Liam - Stop.
- Dobra.- weszliśmy do limuzyny.Droga minęła nam z 10 minut gdyż było blisko.Zayn nadal był smutny , że ze mną przegrał.
- Zayn co jest ? - spytał Harry.On raczej nie chciał się przyznać.
- Nic - odpowiedziałam za niego - nie interesuj się Haroldzie. - po czym uśmiechnęłam się do Zayn'a.
- Dziękuję - wyszeptał.
- Nie ma za co.
Po chwili weszliśmy na ogromną salę koncertową.Koncert zaczął się po 25 minutach.Fanki piszczały na ich widok aż uszy bolały.
- Czy ty jesteś tą Blaire , która mieszka z chłopakami ? - spytała niska dziewczynka w wieku 11 lat.
- Tak to ja - bałam się , że zaraz na mnie naskoczy , że zabieram jej ich idoli.
- O boże ! Mogę z tobą zdjęcie ?
- Jasne - zrobiliśmy sobie pare fotek po czym powróciłyśmy do oglądania. Śpiewali akurat "Little Things".Gdy Lou śpiewał swoją zwrotkę po patrzył na mnie.Czy on coś do mnie czuł ? Wzasadzie ... One też tak nawet mi się podobał ale ... Przecież znamy się tylko 1 dzień.To byłoby niemożliwe gdyby tak szybko się zakochał we mnie a ja w nim. Chłopcy zaśpiewali jeszcze "Last first kiss" , "Heart attack" i "Kiss you " a póżniej skończył się występ.Teraz trzeba było się przedrzeć przez ten tłum za kulisy.Okropieństwo.

                                               
                                                                                                                                       ~ By Olcia.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział 3 # Everything can be changed

Stanęliśmy przed wielkim domem.Michael -( tak miał na imię ich menager) zapukał do drzwi.Po chwili otworzył nam niebieskooki blondyn
- Zapraszam - odpowiedział i przesunął się , żebyśmy mogli wejść do środka.W środku był tak samo ładny jak na zewnątrz.Kolorowe ściany , duże kanapy.
- Poznaj to jest Louis , Niall , Liam , Zayn i Harry ale to chyba wiesz. A to jest Blaire. - przedstawił mnie.
- Cześć - odpowiedzieli chórem
- Hej - pomachałam im nieśmiało.Jestem nieśmiała tylko to powiem.
- To ja lecę do pracy - oznajmił Michael.Nie było mi to na ręke.Z nim zdążyłam się zakolegować a z nimi jeszcze nie.
- To może pokaże ci pokój. - powiedział loczek.Był to chyba Harry.Zaczęłam rozglądać się za walizką , ale nigdzie jej nie było.
- Walizka jest już w pokoju - oznajmił Niall.
-Aaa - odpowiedziałam szybko i poszłam za Harry'm.Za chwilę znaleźliśmy się w "moim" pokoju.
- Jak się rozpakujesz to zejdź do nas. - powiedział i wyszedł z pokoju zamykając czarne drzwi.Pokój był bardzo ładny.Miał żółte ściany , łóżko stało obok ogromnej szafy.Było też drewniane biurko.Zauważyłam też drzwi.Otworzyłam je.Znajdowała się tam łazienka.Moja własna łazienka.Po zwiedzaniu pokoju zaczęłam rozpakowywać rzeczy.Ubrania wkładałam do szafy , kosmetyki na półkę do łazienki a laptop spoczywał na biurku.Czyli zejść na dół do chłopaków.Ciekawe co o mnie myślą.Pewnie , że jestem szarą myszką , która na niczym się nie zna.Uwiązałam włosy w kucyk i zeszłam na dół.Do salonu trzeba było przejść przez kuchnię.Tak prowadził Harry.W kuchni zauważyłam Niall'a , który szperał w lodówce.
- Cześć Blaire - uśmiechnął się - Pomożesz mi w robieniu ciasteczek ?
- No jasne ... Co mam robić ?
- Możesz podać mi mąke ?
- A gdzie jest ?
- W szafce na górze.- wyjęłam mąke i postawiłam ją obok Niall'a.Chyba za mocno ją postawiłam bo torba rozwaliła się i wylądowała na chłopaku.
- Przepraszam ! Bardzo przepraszam - zaczęłam się usprawiedliwiać.
- Nic się nie stało.Tylko pozwolisz - za to on stukł mi dwa jajka na głowie.
- O nie ! Tego już ci nie wybacze - zaczeliśmy rzucać się czym popadnie.Jajkami , mąką , cukrem , mlekiem itp.Nagle przestaliśmy bo zauważyliśmy chłopaków.
- Niall - zaczął Lou - Jak można robić bitwę na żarcie ... Bez nas ?!
- Jeśli chcesz to proszę - wtedy zaczęła się prawdziwa walka o przetrwanie.Byliśmy cali brudni.Nie wiedziałam , że są tacy zabawni.Zaczęłam ich lubić.Po zakończonej bitwie musieliśmy wszystko posprzątać.Potem poszłam do swojej łazienki by się wykąpać.Po Kąpieli w bardzo dużej wannie ( kąpiel z bąbelkami YEA ) usiadłam obok biurka oraz włączyłam laptopa.Trzeba było sprawdzić skrzynke bo pewnie Rose już zaczęła pisać jak bardzo tęskni.Miałam rację .Była już jedna wiadomość.Moja kochana przyjaciółka.Co ja bym bez niej zrobiła ? Pisała , że prawie cały dzień padało , że już bardzo tęskni i nie może się doczekać kiedy mnie zobaczy.Odpisałam jej od razu.Też napisałam jaka jest pogoda.Dzisiaj było słonecznie chociaż w Londynie nie często można zaobserwować taką pogodę.Napisałam , że też bardzo tęsknie i ,że zadzwonie jutro na skyp'a.To była moja wiadomość.No co nie rozpisywałam się.Usłyszałam ciche pukanie.
- Proszę - odpowiedziałam.Do pokoju wszedł Louis.
- Cześć.Nie przeszkadzam ? - spytałam nie wchodząc nawet do mojego pokoju.
- Jasne , że nie.Siadaj. - wyłączyłam komputer.On usiadł na kanapie a ja pozostałam na swoim miejscu.
- Nie jesteś taka jak inne - zaczął.
- Czyli jaka ?
- Myśleliśmy , że jak nas zobaczysz zaczniesz piszczeć " O boże to One direction ! "
- Nie aż taka nie jestem.
- To dobrze.Uspokoiłem się.\
- Wiesz ja aż taką waszą wielką fanką nie jestem - kurde zaraz się wygadam - To znaczy bardzo lubię wasz zespół ale nie aż tak , żeby piszczeć.Moja przyjaciółka Rose was bardzo uwielbia.
- Fajna jest ?
- Bardzo . Pokazać ci jej zdjęcie ?
- No jasne - pokazałam mu nasze zdjęcie.Robiliśmy sobie wtedy na łące zdjęcia , żeby zapamiętać ten dzień.
- No ładna jest ładna - puścił mi oczko.Uśmiechnęłam się do niego
- Wiesz jutro zadzwonie do niej na skyp'a to jak będziesz chciał możesz ją zobaczyć.Ona byłaby bardzo szczęśliwa.
- Oczywiście z chęcią.Tak wogóle to przyszłem tu , żeby pokazać ci plan na jutro.
- Okej to mów.
- A więc tak : jutro do godziny 18 jesteśmy wolni a o 19 mamy koncert.I idziesz z nami.
- No jasne . Bardzo chętnie.
- No to super.Ja już będe zmykał bo Hazza się zezłości - pewnie chodziło mu o Harry'ego.
- Jasne to wpadnij jutro.
- Spoko.
Fajnie się nawet z nim gadało . Miły chłopak z niego , dowcipny . wesoły.Spojrzałam na zegarek.Była już północ.Postanowiłam , że pójde już spać.Jutro czeka mnie nowy dzień
             

Przepraszam , że 2 i 3 rozdział jest taki krótki.Dalsze będą dłuższe obiecuję.

                                                                                                                                           ~By Olcia.

niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 2 # The beginning of everything

Obudziłam się bardzo wcześnie.Promyki słońca przedzierały się przez małe okno ogrzewając moją skórę.Właśnie dziś miałam ostatni raz spotkać się z Rose przed tygodniowym wyjazdem.Właśnie dziś wyjadę do Anglii by spotkać pięciu chłopaków , których nie lubię.Czemu akurat to ? Jednak muszę to zrobić dla mojej mamy.Chcę , żeby była szczęśliwa.Poczułam piękny zapach jajek oraz smażonej kiełbasy.Nie ukrywam , że bardzo lubię jeść.Wstałam z łóżka i poszłam do kuchni.Nałożyłam na talerz jajecznicą i usiadłam przy stole.
- Dzisiaj już wyjazd - oznajmiła mama wchodząc do kuchni.
- No tak ... Ale to przecież blisko mamo
- Tylko niczego nie zapomnij. - jak zawsze opiekuńcza.
- Dobrze mamo. Lecę się spakować. - pobiegłam na góre. Postanowiłam , że ubiorę się w to link i w tym też pojadę do Londynu.Następnie wyciągnęłam z pod łóżka walizkę i zaczęłam się pakować.Zajęło mi to ok.2 godziny.Gdy się spakowałam przypomniało mi się , że mam się spotkać z Rose.Wyszłam z domu i poszłam do niej.Szłam bardzo krótko bo z 4 minuty , gdyż Rose mieszka bardzo blisko.Zapukałam do jej drzwi i po chwili mi otworzyła.
- Cześć Rose.
- Hej Blaire.Wchodź - weszłam do jej przestronnego pokoju i usiadłam na łóżku.

                                             
- Ale obiecaj , że zdobędziesz dla mnie autografy - zaśmiała się.
- Ależ oczywiście
- I masz dzwonić , dzwonić na skyp'a , pisać , sms'ować
- Jasne.obiecuję ale ty też.
- No jasne.Tak bardzo bym chciała z tobą pojechać
- Wiem ja też bym chciała.Ale niestety za późno się dowiedziałyśmy.
- Tak wiem.
- Rose muszę już iść.Za 2 godziny mam wylot a muszę jeszcze dojechać na lotnisko.
- Jasne - przytuliła mnie a ja poczułam na swoim ramieniu jej łzy.
- Nie płacz to tylko tydzień
- No dobrze ale będe tęsknić - wyszłam z jej pokoju i pokierowałam się do mojego domu.Wróciłam do swojego pokoju wzięłam walizkę i zeszłam na dół.Musiałam jeszcze pożegnać się z moim psem - Max'em.
- Chodź mały. - ucałowałam go i przytuliłam - Będe tęsknić - po czym wyszłam i włożyłam walizkę do bagażnika.Usiadłam z przodu.po chwili dołączyła do mnie mama .Odpaliła samochód i ruszyliśmy.Włożyłam słuchawki na uszy i włączyłam Nirvane.Tak minęła mi ta godzina drogi.Na lotnisku musiałam pożegnać się z mamą.Trochę to trwało ale gdy udało mi się ubłagać mamę , żeby już poszła poszłam na odprawę.Później tylko weszłam do samolotu i usiadłam na swoim miejscu.Lot trwał bardzo krótko bo godzinę.Z Irlandii do Anglii jest blisko.Po wyjściu z samolotu na lotnisku miał na mnie czekać menager 1D.Szukałam go aż zauważyłam mężczyznę w garniturze.Potrzedł do mnie i zapytał :
- Pani Blaire Martines ?
- Tak to ja.
- Zapraszam do samochodu - wziął moją walizkę , włożył ją do bagażnika a następnie ruszyliśmy w kierunku domu.
- Długo będziemy jechać ? - spytałam po chwili ciszy.
- Nie to blisko.
- Aha ...
Po 30 minutach byliśmy już na miejscu.To co zobaczyłam aż zawarło mi dech w piersiach.

                                         
- O mój boże ! - powaliło mnie.Taki dom i to jeszcze z basenem.Po prostu ... WOW. Menager wziął moja walizkę i pokierowaliśmy się w stronę domu.

                                                                                                                                    ~ By Olcia.

sobota, 15 grudnia 2012

Jeszcze raz.

Jestem tu jeszcze raz , żeby dać wam linka na bloga mojej przyjaciółki.Moim zdaniem jest niesamowity link.Dziękuję. xx
                                                                                                                   ~ By Olcia.

Rozdział 1.

- " Nigdy nie wiesz co się stanie.Nigdy nie wiesz co cię czeka.Jesteś bezradny.Możesz mieć tylko nadzieję , że będzie lepsze jutro.Czasem masz już tego dość.Na tyle , że jesteś skłonny do wszystkiego.Ale czy to jest potrzebne ? "
- Pani Martines ! - z zamyśleń wyrwał mnie doniosły głos nauczycielki. - Widać , że nie jest pani dostępna na moich zajęciach - spojrzała na mnie karygodnie.
- Przepraszam bardzo ... To się już nie powtórzy. - tak lekko się zamyśliłam.Ale co miałam robić gdy to już ostatnia lekcja a w dodatku jutro jest koniec roku szkolnego ? Tak koniec.Koniec liceum.Koniec tej piekielnej szkoły z , którą musiałam się męczyć bite 10 miesięcy.Lecz jednak musiałam się skupić.Spojrzałam na okrągły zegarek wiszący na ścianie. Jeszcze tylko minuta.Dam radę.Nim się obejrzałam nastał dzwonek.Poderwałam się z miejsca , wyszłam z sali i pokierowałam się do mojej szafki.Gdy do niej dotarłam otworzyłam ją i wyjęłam z niej wszystkie książki.Wtedy podeszła do mnie Rose , która ma szafkę obok mojej.
- Rose ? - spytałam przeglądając książkę od biologi.
- Tak ? - spojrzała na mnie swoimi ciepłymi , zielonym oczami.
- Co ty w nich widzisz ? - włożyłam książkę do torby.
- Ale w kim ? - była zdziwiona moim pytaniem.
- No w nich - pokazałam palcem na plakat pięciu chłopaków , który wisiał w środku jej szafki.
- No wiesz ... Są słodcy , pięknie śpiewają , mają wielki talent ...
- I tylko dlatego ? Nawet ich nie znasz przecież nie wiesz jacy są naprawdę.
- Wiem.Ty też możesz się przekonać - pomachała mi swoim telefonem ( oczywiście na tapecie miała 5 buziek ).
- Nie dziękuję nie skorzystam.Mam swój typ muzyki - oczywiście bardziej lubiłam rock'a niż te pop'y. - Chodź do domu bo już koniec lekcji.
Po 10 minutach byłam już w domu. Już przed domem było czuć różne zapachy dochodzące za pewnie z kuchni.Gdy przekroczyłam próg mieszkania od razu poczułam co szykuję się na obiad.Rzuciłam torbę i podbiegłam do mamy całując ją w policzek
- Widać , że masz dzisiaj bardzo dobry humor. - oznajmiła wkładając pieczeń do piekarnika.
- Są tego 2 powody.Pierwszy - jutro koniec roku szkolnego a drugi - moja mama robi kurczaka ... Bezcenne
- Będzie jeszcze jeden powód do radości. - uśmiechnęła się.
- Czy przyszła nagroda ?! - ostatnio wzięłam udział w konkursie "Twoje marzenie " i dostałam list , że wygrałam a właśnie dzisiaj miała przyjść nagroda.
- Taak.
- Pokaż ! Pokaż ! Pokaż ! - skakałam wokół mamy.
- Nie dzisiaj.Dopiero jutro
- Czemu ? - mina mi zrzedła.
- Bo jutro jest koniec roku szkolnego i dlatego.
- No dobrze
- Szkoda , że tata tego nie widzi - powiedziała ze smutkiem w głosie.
- Tak ... Szkoda - i to bardzo.link
Następnego dnia obudziłam się w bardzo wesołym humorze.Wstałam , ubrałam się w to link i poszłam zjeść śniadanie.Mamy nie było poszła do pracy.Pracuję jako doradca finansowy.Zrobiłam na szybko płatki z mlekiem i w 2 minuty je zjadłam.Poleciałam tylko jeszcze umyć zęby i wyszłam.Przed szkołą spotkałam Rose , która też bardzo ładnie wyglądała.Weszłyśmy do środka kierując się w stronę dużej sali gimnastycznej.Sala by ogromna.Była przystrojona różnymi dekoracjami.Weszłyśmy na trybuny po czym usiadłyśmy na swoich miejscach. Wtedy rozpoczęła się ceremonia.Zaczęło się od przemowy pana dyrektora , następnie występy a póżniej odbyło się wręczenie nagród.Zajęło to ok.godziny nie będę aż tyle opowiadać.
- Blaire może pójdziemy na jakieś lody czy coś z tej okazji ? - spytała Rose gdy tylko wyszłyśmy.
- Przepraszam Rose ale muszę lecieć do domu spieszę się.nie obrazisz się ?
- Ależ nie ... Biegnij
- Dziękuję ! Do zobaczenia ! -pobiegłam do domu bo chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co to za nagroda.
- Mamo ! - krzyknęłam gdy tylko wbiegłam do domu.
- Jestem , jestem ! - krzyknęła z salonu.podbiegłam do niej.Siedziała na kanapie trzymając list w rękach
- Otwórz, otwórz - poganiała  ją.
- No dobrze spokojnie. - pomału otworzyła biała kopertę.
- Oj mamo daj mi to - wyrwałam jej list z ręki i zaczęłam czytać.Po chwili mina mi zrzedła gdy przeczytałam to co było tam napisane.Wygrałam tydzień z One direction .To Rose ich lubi ale nie ja.
- Co ? - spytała mama i przejęła list - Córciu to wspaniale co nie ? - uśmiechnęła się do mnie.Nie chciałam zrobić jej przykrości , więc zaczęłam udawać , że ich lubię.
- Ależ oczywiście mamo.To wspaniale ! - udawałam.
- No a wylot masz już ... Jutro
- Jutro ?! Tak wcześnie ? Nie zdążę się spakować i ... i ...
- Spokojnie pomogę ci ... To aż w Anglii ...
- No tak ale to blisko.Mamo idę do swojego pokoju muszę ... No wiesz - poleciałam na góre do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zadzwoniłam do Rose.
- Halo ? - usłyszałam jej głos.
- Hej Rose posłuchaj przyszła nagroda i chciałam się pochwalić
- Mów
- No i ... Wygrałam tydzień z One direction.
- O boże ! Jakie ty masz szczęście ! Ale ty ich przecież nie lubisz
- Tak wiem Rose.Chętnie bym ci go oddała ale nie chciałam robić przykrości mamie no i lecę jutro
- To musimy się pożegnać
- Tak Rose.Jutro do ciebie przyjdę ok ?
- Tak jasne.Na razie.
Położyłam się na kanapie z nadzieją , że zasne.Nie spodziewałam się tego.Nie wiem co będzie.

                                                       

                                                                                                                    ~ By Olcia.

piątek, 14 grudnia 2012

Siemka xx

Witam właśnie założyłam tego bloga. Jestem Ola i mam 12 lat.Prowadzę już jednego bloga o 1D z moją przyjaciółką Paulą. Będe tu zamieszczać imaginy oraz czasem newsy.Póżniej pojawi się opowiadanie.To na razie tyle ... xx A podpisuję się po prostu :
                                                                                                                                 ~By Olcia.