Gdy Liam kupował bilety w kasie, my czekaliśmy na niego przed
bramą.
- Już możemy wejść.- oznajmił.Weszliśmy do miasteczka.
- Ja bym poszła na auta wodne.- zaproponowałam.
- To ja idę z tobą - obok mnie stanął Zayn.
- Okej ja z Louis'em idziemy na wielkie koło.- powiedział Harold.
- A my na samochody - oznajmił Niall.- Spotykamy się za 20 minut
pod tym barem z hot-dogami.
Wszyscy rozeszli się w swoje strony.
- Będzie fajnie - Zayn przetarł ręcę- szykuję się zemsta za
pokonanie mnie.
- No będzie bitwa.- Miałam chytry plan.Na auta nie było
kolejki.Weszliśmy od razu.Chlapaliśmy się co nie miara.Po 10 minutach
postanowiłam zrealizować swój plan.Wstałam, poczekałam aż Malik podpłynie i...
Chlup ! Wrzuciłam go do wody.
- O nie zaraz cię złape- szybko przebiegłam przez wodę.
- My już wychodzimy ! - krzyknęłam tylko do instruktora.Uciekałam
przed Zayn'em bardzo długo.Gdy przebiegałam obok knajpki wszyscy już tam
byli.Ich miny były bezcenne.Widok mokrego Zayn'a, który mnie gonił był naprawdę
śmieszny.Szybko schowałam się za Louis'em.
- Lou ratuj ! - przytuliłam go od tyłu.
- Ależ oczywiście dla ciebie wszystko księżniczko - Zayn akurat do
nas podbiegł i chciał mnie złapać, ale Lou wyjął ze schowka dmuchany miecz i
zaczął walić nim w Malik'a.Zayn też wziął miecz i zaczęła się walka.
- Nie oddam ci mojej księżniczki ! - krzyczał zabawnie Lou.To było
takie zabawne!
- No nie wiem nie wiem ! Książe Malik jest potężny !
- Ha ! Ja mam armię Kevin'ów w każdej chwili mogą cię pożreć !
- Dobra chłopaki już stop musimy wykorzystać wolny czas.-
rozdzielił ich ze śmiechem Harry.
- No dobrze. - odpowiedzieli ze smutnymi minkami.- A ciebie
jeszcze dopadnę ! - oznajmił Zayn patrząc na mnie.
- Jestem księżniczką nie odważysz się - wszyscy wybuchnęli
śmiechem.Jest to dopiero czwarty dzień z nimi a polubiłam ich bardzo.Dziwne, że
kiedyś z obrzydzeniem na nich patrzyłam a teraz są prawie moimi braćmi.
- Dobra teraz idziemy wszyscy razem.Gdzie teraz ? - tak minęło nam
to gorące południe.Było prze zabawnie ! Jeszcze nigdy tak dobrze się nie
bawiłam.
- Ale jestem głooodny ! - powiedział Niall w samochodzie.
- Stary wrąbałeś cztery hot-dogi...
- Nie znasz Horan'a ? Przecież musimy już skuwać lodówkę przed
nim.- weszliśmy do domu.Harry walnął się na kanape, Niall poszedł do kuchni,
Liam do swojego pokoju i Zayn tak samo.
- Zapraszam do siebie księżniczko - oznajmił Lou i ukłonił się.
- Dobrze, ale nie jestem już księżniczką ok ?
- Nie... Zawsze będziesz moją księżniczką.Chodź-zaprowadził mnie
do swojego pokoju.Dziwne dopiero pierwszy raz byłam u niego w pokoju.Był bardzo
ładny i przestronny.Już chciałam usiąść, lecz Louis mnie powstrzymał.Stanął
przede mną i złapał mnie za ręce.
- Blaire nie bez powodu cię tu przyprowadziłem - cały czas patrzył
mi w oczy- Chciałbym ci coś powiedzieć, ale nie przerywaj mi ok ?
- Okej.
- Jest taka siła.To jak przyciąganie, przesuwa się twój środek
ciężkości, nagle to nie ziemia cię tutaj trzyma, jesteś gotów zrobić wszystko,
być dla niej wszystkim.Przyjacielem.Bratem.Opiekunem.Podobno serce to
najsilniejszy mięsień.Ciekawe bo łamie się za , każdym razem gdy cię
widzę.Blaire ja cię kocham.Musiałem ci to wyznać.Nie mogłem już z tym
wytrzymać.Wiem, że uznasz mnie za totalnego idiotę bo ci to wyznałem, ale
musiałem.- skończył.Tak mi się zdawało.To co mi wyznał było piękne i widać
było, że prosto z serca.Złapałam go ręką za głowę i pociągnęłam do siebie.Nasze
usta złączyły się w długim pocałunku.Wiedziałam, że ja tego chce.Czułam to samo
do niego co on do mnie.Po pocałunku uśmiechnął się do mnie.
- To co ? Będziesz moją księżniczką ?
- Zawsze będę - przytuliłam go najmocniej jak umiałam.
- Cieszę się.
- Louis to było bardzo słodkie.I nie jesteś idiotą.Teraz jesteś
moim wymarzonym księciem z bajki.
- Książe znalazł tą jedyną- zaśmialiśmy się a potem jeszcze raz
pocałowaliśmy.
- A jak powiemy chłopakom ?- spytałam.
- Może później.Na razie muszę się tobą nacieszyć.Dasz się jutro
wyciągnąć na kolację ?
- Oczywiście na, którą ?
- Osiemnasta ?
- Jasne pasuję.Może pójdziemy na spacer ? Tylko tak jakoś, żeby
nas nie zauważyli.
- W kuchni jest inne wyjście, chodź.- Wyszliśmy z domu tak, żeby
nikt nas nie zauważył.Udało się.Po chwili chodziliśmy po parku trzymając się za
ręcę.
- Ale wiesz, że to moje wyznanie... Było prosto z serca ? -
spytał.
- Oczywiście, że tak.Jeszcze nigdy, od nikogo nie usłyszałam tak
czułych słów.
- Czy ja wiem...
- Były przeurocze - dałam mu całusa w policzek.
- A jak sytuacja z Rose ?
- Nie odzywa się.Nie wiem czy lepiej zadzwonić czy poczekać.
-Spróbuj zadzwonić.Od kiedy jesteście przyjaciółkami?
- Rose przeprowadziła się do Irlandii z Norwegii jak miała 5
lat.Miałyśmy bardzo blisko, więc często siebie odwiedzałyśmy.Czasem ja do niej,
ona do mnie.I w kółko przez te 14 lat.Ona jest kochana.Bardzo kocha
zwierzęta.Jest bardzo miła i wraźliwa, wzasadzie damska wersja Liam'a jeśli
chodzi o charakter.
- Nie możesz zrujnować tej przyjaźni.
- Wiem.Wracamy już ?
- Jasne jeśli tylko chcesz.- wróciłam do swojego pokoju.Może Louis
miał rację ? Nie mogę zrujnować tej przyjaźni, znamy się tyle lat.Położyłam
głowę na poduszce z nadzieją na szybkie zaśnięcie.
Obudziłam się ok.9.Przeciągnęłam się i wstałam.Na biurku leżała
mała karteczka a w środku było napisane:"Jak wstaniesz zejdź do nas".O co chodziło ? Nie
wiem.
Rozdział 9 już jest.Miłego czytania.
~By Olcia.

























