Chłopcy nie są jednak tacy źli.Nawet tą zabawą poprawili mi humor.Są bardzo fajni.Była 10 rano.Dziś miałam zadzwonić do Rose ale ... jakoś nie mam ochoty.Wolę spędzić ten dzień z chłopakami.Najwyżej napiszę jej esa.Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać "Dzisiaj nie zadzwonie przepraszam.Do jutra xx".Po napisaniu wiadomości ubrałam się w krótkie szorty i fioletową bluzkę z krótkim rękawkiem.Zeszłam na dół.Od razu usłyszałam jakąś kłótnię.
- Ale ja chcę naleśniki z czekoladą ! - ktoś krzyknął a prawdopodobnie był to Niall.
- Ale kto ci to zrobi jak nikt nie umie ?!
- Trudno nie zjem nic innego , jeżeli nie dostane naleśników z czekoladą !
- Niall ! Weź się musisz akurat to ?!
- Tak muszę.I wiem ,że wy też chcecie !
- Może !
- Chłopaki - przejęłam głoś.Wszyscy odwrócili się w moją stronę.- Jeżeli tak bardzo chcecie to ja wam je mogę zrobić.
- A umiesz ? - spytał Niall z radością.
- Tak umiem.
- A zrobisz nam ? - wszyscy popatrzyli na mnie błagalnym wzrokiem.I co miałam im odmówić ?
- No dobrze.Zrobię.
- Tak ! - Niall zaczął skakać po całym pokoju. - Dziękuję ! - przytulił mnie.
- Jasne ale ... Dusisz mnie - wydukałam.
- Ooo - puścił mnie - przepraszam.
- Okej - ruszyłam w stronę kuchni.Z szafek wyjęłam wszystkie składniki oraz patelnię i miskę.Po zrobieniu ciasta nalałam je na patelnię.Zapach naleśników rozchodził się prawie po całym domu.Zobaczyłam Zayn'a , który zbliżał się do naleśników.Chciał już jednego wziąźć, ale uderzyłam go w rękę drewnianą łyżką
- Auu ! - zawył trzymając się za dłoń. - A to za co ?
- Za podjadanie - zmierzyłam go surowym wzrokiem - Idź do nich zaraz będzie gotowe
- No dobrze , dobrze - grzecznie powrócił na swoje miejsce. Po zrobieniu naleśników , oblałam je czekoladą i dodałam każdemu truskawkę( żeby się cieszyli ).
- Gotowe ! - krzyknęłam z kuchni.Niech sami po nie przyjdą.Ja tylu nie uniosę.
Po chwili do kuchni wparowała cała piątka a Niall na samym początku.Wzięli swoje talerze i zaczęli jeść.
- Nie lepiej usiąść w salonie ? - spytałam.
- Nie... Zjemy tu z tobą - odpowiedział Liam.
- Aha - zaczęłam jeść swojego tosta , którego zrobiłam w czasie robienia naleśników.
- A ty czemu nie masz tego co my mamy ? - spytał Lou.
- Ja zjem tosta.
- Chcesz mojego ? - spytał Niall podsuwając mi talerz.Wszyscy po patrzyli się na niego tak dziwnie jakby blondyn był jakimś potworem
- Co ? - spytał zdziwiony.
- Niall - zaczął Zayn - ty właśnie oddałeś jej jedzenie.To nie podobne do ciebie.
- Masz rację.To dziwne - blondyn wytrzeszczył oczy - Co ja robię ?! - po czym wziął naleśnika i zaczął go jeść.
- Wrócił stary Niall. - wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Po śniadaniu Zayn zaprosił mnie do swojego pokoju bo chciał mi coś pokazać.Pokój miał podobny do mojego jeśli chodzi o wielkość.Pokój jak na chłopaka.
- Wow ! Grasz w matrix'a ?! - krzyknęłam trzymając gre w rękach.
- No ... Nie gadaj , że to lubisz ?
- To jest najlepsza gra !
- Gramy ? - spytał już dając mi konsole.
- Jeszcze pytasz.
Nie wierze , że Zayn też lubi tą grę.Okazało się , że Zayn ma dużo takich gier.Właśnie to nas łączy.
- HA ! Wygrywam !- powiedziałam.
- Na razie ... Ale jeszcze zobaczymy.
Moja przepowiednia się sprawdziła.Oczywiście ja wygrałam.Mistrzyni "Matrix'a"
- Jesteś pierwszą osobą , która ze mną wygrała. - udawał oburzonego.
- No widzisz jaka jestem zdolna.Nie fochaj się proszę
- No okej - ale nadal był zły.Wymusił tylko sztuczny uśmiech.Przecież z nim wygrałam.- Jest 16.30 musimy przygotować się na koncert.
- No jasne.Masz rację.
Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w to link i pomału zeszłam na dół.Wszyscy \już tam siedzieli.Gdy mnie zobaczyli od razu wstali przemierzając mnie wzrokiem.
- Ładnie ... Pięknie wyglądasz - wydukał Louis.
- Nie podlizuj się - oznajmił Harold.
- Nie podlizuję się
- Ta wcale.
- No nie
- Chłopaki ! - krzyknął Liam - Stop.
- Dobra.- weszliśmy do limuzyny.Droga minęła nam z 10 minut gdyż było blisko.Zayn nadal był smutny , że ze mną przegrał.
- Zayn co jest ? - spytał Harry.On raczej nie chciał się przyznać.
- Nic - odpowiedziałam za niego - nie interesuj się Haroldzie. - po czym uśmiechnęłam się do Zayn'a.
- Dziękuję - wyszeptał.
- Nie ma za co.
Po chwili weszliśmy na ogromną salę koncertową.Koncert zaczął się po 25 minutach.Fanki piszczały na ich widok aż uszy bolały.
- Czy ty jesteś tą Blaire , która mieszka z chłopakami ? - spytała niska dziewczynka w wieku 11 lat.
- Tak to ja - bałam się , że zaraz na mnie naskoczy , że zabieram jej ich idoli.
- O boże ! Mogę z tobą zdjęcie ?
- Jasne - zrobiliśmy sobie pare fotek po czym powróciłyśmy do oglądania. Śpiewali akurat "Little Things".Gdy Lou śpiewał swoją zwrotkę po patrzył na mnie.Czy on coś do mnie czuł ? Wzasadzie ... One też tak nawet mi się podobał ale ... Przecież znamy się tylko 1 dzień.To byłoby niemożliwe gdyby tak szybko się zakochał we mnie a ja w nim. Chłopcy zaśpiewali jeszcze "Last first kiss" , "Heart attack" i "Kiss you " a póżniej skończył się występ.Teraz trzeba było się przedrzeć przez ten tłum za kulisy.Okropieństwo.
~ By Olcia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz