środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 19 #The end...

- Cześć !! - Zayn uściskał Eda w drzwiach.
- Cześć. Dzięki, że przyszliście - powiedział. Miał rudą czuprynę i lekkie piegi. Ubrany był w dżinsy i kratę.
- To jest Blaire- przedstawił mnie Niall- Przyszła z nami.
- Hej - uśmiechnęłam się do niego nieśmiało.
- Cześć, miło cię poznać. Wchodzcie - w domu słychać było już muzykę, a pare osòb tańczyło na parkiecie. Z tego co wiem Ed jest piosenkarzem i napisał parę piosenek dla chłopaków. Na razie wydawał mi się tajemniczym gościem. Obok parkietu stał niewielki barek, przed którym stała jakaś blondynka.
- No i jak ? - spytał Louis przytulajać mnie jedną ręką.
- Super. Fajny ma facet dom.
- Podobny do naszego. Chcesz coś do picia ?
- Nie, dzięki.
- Okay ja idę. Jakby co jestem obok baru.- i zniknął. W pomieszczeniu było ciemno, światła paliły się tylko nad barem.
- Mogę po prosić do tańca ? - spytał Niall podając mi rękę.
- Jasne - uścisnęłam jego dłoń i poszliśmy potańczyć. Niall jest królem parkietu. Jest niesamowity! Później potańczyłam trochę z Liam'em i Harry'm. Gdy zostałam sama poszłam do baru, żeby czegoś się napić.
- Coś potrzeba ? - spytała barmanka odwracając się do mnie. Teraz już ją poznałam. To ta Emilly, która wygrała konkurs talentów.
- Tak. Może drinka.
- Już się robi. Gdzieś cie już widziałam.
- Konkurs talentòw. Gratulacje za pierwsze miejsce.
- Dzięki ty też byłaś niezła.- uśmiechnęła się do mnie.
- Dzięki. Dodasz jeszcze limonki do tego drinka ?
- Jasne - po chwili postawiła przede mną szklankę.- Proszę.- wypiłam jeden łyk.
- Mocne. Ale dobre.- obok mnie usiadł Ed.
- Daj mi whisky - po prosił Emilly.- Ooo hej.- zwròcił się do mnie- Jak się bawisz ?
- Jest super. Dobrze to wszystko zorganizowałeś.
- Słyszałem trochę o tobie. Chłopaki mówili o tobie miłe rzeczy.
- Jakie ? - po piłam dwa łyki alkoholu.
- Że pięknie rysujesz. I, że jesteś ładna i bardzo niezdarna.
- Taak. Niedługo się chyba zabiję- zaśmiał się.
- Dobra ja lecę zobaczyć coz muzyką.- zszedł z krzesła i poszedł.
- Nawet nie wziął whisky- powiedziała Emilly.
- No cześć piękna. Nareszcie cię znalazłem.- podszedł do mnie Lou- Chodź potańczymy przy wolnym kawałku.- złapał mnie i siłą zdjął z stołka. Poszliśmy na środek parkietu i kołysaliśmy się przytulając. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie. Uświadomiłam sobie, że jest idealny. Bez żadnych wad i usterek. Powinnam być zazdrosna. Jest za bardzo niesamowity. W każdej chwili jakaś laska może  zacząć z nim flirtować. Piosenka kończyła się, a ja nadal nie mogłam się od niego oderwać. W końcu sam się oderwał.
- Chyba ktoś chce mi ciebie odbić- obok nas stał Zayn. Patrzył na mnie tym swoim czułym wzrokiem.
- Oh chodź tu- podeszłam do niego i go przytuliłam. On też mnie objął i po chwili wtuleni kołysaliśmy się w rytm muzyki.
- Lubię się do ciebie przytulać- oznajmił- Zawsze tak ładnie pachniesz.- zaśmiałam się.
- Taki już mój urok.
- Poznałaś Eda ?
- Tak. Bardzo fajny facet. A jego włosy mają super kolor.
- Bardzo. I są naturalne.
- Woow. - po tańczeniu nie miałam gdzie się podziać.Nudziło mi się. Nie wiedziałam gdzie jest Lou. Przysiadłam na kanapie i zaczęłam przeglądać telefon. 6 nieodebranych połączeń od cioci Mary. Ciekawe co chciała. No nic później oddzwonie. Ooo i jeszcze sms. Od Rose " Tak bardzo mi przykro ". O co jej chodzi ? Pewnie o tą sytuacje z jej chłopakiem. Niedługo już się pogubię.
- Czemu tu siedzisz ? - spytał Louis siadając obok mnie.
- Wystraszyłeś mnie.-schowałam telefon do torebki- Nie mam gdzie się podziać.
- Mi też się trochę nudzi. Jest dopiero druga. Chyba, że pojedziemy do domu ? Możemy zrobić dwuosobową imprezkę.
- Jasne. Chodź- wstaliśmy z kanapy.
- To ty idz do auta, a ja powiem chłopakom.
- Spoko - wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę auta. Otworzyłam drzwi i usiadłam na miejscu pasażera. Chwilę czekałam, aż po chwili przyszedł Lou.
- No to jedziemy - odpalił silnik.
- A chłopaki kiedy wrócą ?
- Spokojnie dopiero za kilka godzin- ruszyliśmy, a po 10 minutach byliśmy w domu. Zdjęłam obcasy z nóg i trzymałam je w rękach.
- Nareszcie bez tych obcasów.
- Woow kobieta nie lubi obcasów.
- Wolę tenisówki.
- Chcesz lampke wina ?
- Jasne.
- Okay - poszliśmy do kuchni. Ja wzięłam kieliszki, a Lou wino. Otworzył je w drodze na kanape. Usiedliśmy na niej.Louis nalał wina.
- To za nas.
- Za nas- wznieśliśmy toast.
- Chciałbym, żebyś została tu na dłużej.
- Przecież jestem.
- Ale tak jeszcze dłużej. Bardzo dłużej.
- Też bym chciała. Ale w Irlandii mam rodzinę. I przyjaciół.
- Rozumiem. Oni są najważniejszi.
- Ale ty jesteś najważniejszy.
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też - pocałowałam go. Chciałabym nie wypuszczać go z objęć. Jest pierwszym chłopakiem do, ktòrego czuję coś więcej. On odmienił moje życie. Zaczął głaskać moje włosy. Później rozluźnił uścisk. Zaczął odpinać guziki od mojej sukienki. Złapałam jego ręcę.
- Louis... Nie jestem gotowa.
- Rozumiem. Przepraszam.
- Nie przepraszaj, nic się nie stało. Wiesz... Ja pójde do pokoju.
- Jasne - wstałam i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i przykryłam głowę poduszką. Zasmuciłam go. Na pewno. Ale ja nie jestem jeszcze gotowa. Nie teraz. Po pokoju rozniósła się muzyka "Castle of glass". Na wyświetlaczu pokazał się napis "Ciocia Mary". No tak miałam oddzwonić.
- Cześć ciociu. Jest późno...
- Tak wiem, ale... Muszę powiedzieć ci coś ważnego.
- Nawijaj.
- Blaire... Twoja matka... Twoja matka nie żyje.

No nareszcie jest 19. Myślę, że się wam podoba. Kròtkie wiem. Postram się o dłuższe.
                                                 ~ By Olcia

wtorek, 29 stycznia 2013

Przeprosiny

Cześć kochane directioners xx Pewnie myślicie, że umarłam, tak długo nie pisałam ma blogu. Ale pewnie ta nauka i treningi wykończą mnie wreszcie i trafię do grobu xD Ta nauka mnie dobija. Mama każe mi ciągle się uczyć. No, ale straram się. Nie napisałam jeszcze 19 rozdziału, ponieważ pisałam rozdział 4 na moim drugim blogu < blog-ola-paula.blogspot.com > Ale niedługo pojawi się następny rozdział. Korzystając z okazji chciałabym podziękować paru osobom: Paula - To nie moja wina, że jestem czasem zazdrosna. Taki już mój urok. Ale pamiętaj, że jesteś na pierwszym miejscu. Anitka - Jeżeli chociaż czasem zaglądasz na tego bloga wiedz, że zawsze będziesz moim wariatem. Intetnet na telefonie ci służy. Ola ( Dziubek ) - ty też jesteś moim wariatem. Tylko czasem te sprzeczki. Złość piękności szkodzi. xd Kosmyk - Zawieszasz bloga ? Nie pozwalam! Ale rozumiem, że nie masz neta. Czekam na następny (: Juśka - Znowu chora ? Ale byłam dzisiaj po ciebie, a ty spałaś. Ty chorowitku. Marysia - Dziękuję za miłe komentarze na blogu oraz pod wpisami. To wiele dla mnie znaczy. I mogłabym jeszcze naprawdę wiele osób tutaj wymienić, ale rozpisałabym się strasznie xd ~ By Olcia

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 18 #Come on and so it did not come out

Godzina 1.00
Siedziałam na zimnych kafelkach balkonu. Nie mogłam zasnąć. W mojej głowie krążyło wiele myśli. Czemu Rose nic mi nie powiedziała ? Może jeszcze coś przede mną ukrywa ? A nad jednym pytaniem rozmyślałam cały czas. Czemu ja w ogóle tu siedze ? Przecież mogę iść do łóźka, tam jest cieplej. Wstałam i otworzyłam drzwi od balkonu. Weszłam do środka i od razu zrobiło mi się cieplej. Zdecydowanie wolałam być tu w pokoju niż na balkonie. Tam jest za zimno. Chciałam zobaczyć na telefonie, która godzina, lecz przez odrętwienie w palcach wypadł mi z ręki. Szybko go podniosłam nie chciałam zbudzić reszty domowników. Usiadłam na brzegu łóźka zastanawiając się co zrobić. Na korytarzu usłyszałam czyjeś kroki. To pewnie jednak kogoś obudziłam.Ktoś zapukał do pokoju. Wstałam, żeby otworzyć. W drzwiach stał Louis w samych bokserkach i białą, pogniecioną bluzką na torsie. Miał lekkie wory pod oczami.
- Nie możesz spać ? - spytał przecierając oczy.Kiwnęłam głową na "nie".- Jak chcesz mogę się położyć z tobą.- zaproponował. Tak, przydałoby mi się trochę ciepła.
- Bardzo chętnie.- wszedł do pokoju. Położyłam się na łóżku, a on obok mnie. Przytulił mnie od tyłu.
- Boże, jaka ty jesteś zimna.- przytulił mnie mocniej. Podobało mi się to. Był taki ciepły.W końcu zasnęłam.
Rano Godzina 9.33
Powoli otworzyłam oczy. Na żółtą ścianę, padały promienie światła. Próbowałam ręką wymacać Louis'a. Jednak jest, dotknęłam jego brzucha.Odwróciłam się. Spał na plecach, a ręka wyślizgnęła mu się i opadała poza łóźko.Wyglądał tak słodko, kiedy spał. Chyba będę musiała częściej hałasować.Powoli wstałam z kanapy, żeby nie zbudzić pana Tomlinson'a. Weszłam do łazienki. Poczułam, iż mam lekki katar."No to się doigrałam"- pomyślałam. Pewnie będę chora, a wzasadzie już jestem.Wysmarkałam nos i wyrzuciłam chusteczkę do nosa. Gdy wyszłam Lou jeszcze spał tylko, że przesunął się na bok.Wzięłam ubrania z szafy i szybko się ubrałam <link> i popędziłam na dół. Po drodze na szybko założyłam bandame na włosy. Wszyscy siedzieli na kanapie i oglądali "Idola".



- O mój ulubiony serial.- usiadłam na kanapie obok Harry'ego.
- Ale ładnie wyglądasz ! - powiedział Niall. Mogę zrobić ci zdjęcie ? Tak na pamiątke ?
- Jasne- uśmiechnęłam się, a on zrobił mi zdjęcie.-Pokaż.- pokazał mi zdjęcie.

 
- Ładnie wyszłaś - oznajmił Niall.
- Dzięki.- powróciliśmy do oglądania serialu.
- A gdzie Lou ? - spytał Liam.
- Jeszcze śpi.- odpowiedziałam. Zaczęło burczeć mi w brzuchu. Wstałam i powędrowałam do kuchni. Zajrzałam do lodówki.Po chwili stanął obok mnie Zayn
- Wiem co wczoraj robiłaś- oznajmił i oprał się ręką o blat.
- Czyli ? - wyjęłam bułkę, masło i ser i zaczęłam robić sobie kanapke.
- Siedziałaś na balkonie. - założył ręcę na pierś.
- A co w tym takiego złego ? - zaczęłam jeść kanapke.
- O północy. Na ziemi.
- To znaczy, że ty też wparwdzie byłeś na balkonie.
- Musiałem zapalić. A ty nie palisz to znaczy, że coś jest nie tak.
- Jest wszystko w porządku. Nie musisz się zadręczać.
- Coś jest nie tak. Mnie nie oszukasz- złapał mnie za ręcę.
- Naprawdę... Jest wszystko okay. Musiałam zaczerpnąć świeżego powietrza.
- Blaire- pociągnęłam nosek- Przez to twoje powietrze dostałaś kataru.
- Takiego lekkiego. Ale jest okay. Proszę Zayn, nie mam ochoty rozmawiać na ten temat.
- Jak sobie chcesz- po czym odszedł. Dojadłąm swoje śniadanie i wróciłam do chłopaków. Po chwili po schodach zszedł Louis. Już ubrany.
- Stary wyglądasz jak jakiś hot-dog zmartretowany przez jakiegoś tira- powiedział Niall.
- Serio ? Nawet nie widziałem się w lustrze.- usiadł na fotelu.
- Ej chłopaki- zaczął Harry- Zapomniałem wam o czymś powiedzieć.
- Mów.
- No bo jutro są urodziny Eda nie ?
- No i o co chodzi ?
- Zapomniałem wam powiedzieć, że... Ed zaprosił nas dzisiaj na imprezkę z okazji tych jego urodzin.
- Hazz ty chyba musisz brać jakieś tabletki na pamięć!
- No zapomniałem... Soory no.
- Na którą ?
- Dwudziesta.
- Dobra może zdążymy.
- A kto to ten Ed ? - spytałam. Nie miałam pojęcia kto to w ogóle jest.
- To taki nasz przyjaciel. Jest piosenkarzem. Dał nam pare piosenek.- uświadomił Liam.
- Fajnie. A ja też mogę iść ?
- Jeszcze pytasz- zadrwił Louis- Oczywiście, że możesz. Nawet musisz.
-To fajnie- Tak mijały sekundy, minuty, godziny... Niall poszedł z Harry'm na zakupy, Liam z Louis'em pozałatwiać sprawy a Zayn... Wiem, że gdzieś poszedł. Ze względu na nudy, postanowiłam zmienić swój dzwonek telefonu. Szukałam, szukałam aż ustawiłam ten utwór.

    Po tym zaczęłam się nudzić. Wielki dom i jedna osoba. Właśnie. Przecież nie znam wszystkich pokoi. Mogłabym pozwiedzać dom. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Po lewej strony były dwa pokoje, które już znam i schody na dół. Po prawe pokój Zayn'a, Liam'a i Niall'a.Oraz schody, które prowadzą na górę. No co, ruszyłam w ich stronę.Weszłam po nich, a moim oczom ukazały się następne drzwi. Trzy.Weszłam do pierwszych.
- Serio ?! - moim oczom ukazał się "pokój zabaw". Bilard, gry komputerowe, z-box i inne duperele. Ale widać było, że nikt dawno tu nie zaglądał. Na wszystkich meblach widać było kurz.No cóż wyszłam i weszłam do następnych.
- No nie jeszcze lepiej ! - serio ?! Jacuzzi z basenem ?! Jak oni mogli nie powiedzieć mi o tym ! Przecież to jest marzenie każdej kobiety. Już chwyciłam klamke do trzecich drzwi, ale usłyszałam trzask drzwi. Widać ktoś przeszkodzi mi w otwarciu tych drzwi. Szybko zeszłam na dół by nikt nie wiedział, że tam byłam.
Godzina 19.00
Za chwilę wychodzimy na imprezę.Będzie fajnie. Tak myślę. Szybko ubrałam się w tą sukienkę.

 
Ładnie wyglądam.Może być- pomyślałam.Zeszłam na dół do reszty. Czekali tylko na mnie i na Harry'ego.Teraz tylko na Harry'ego.Po chwili zszedł. Wyszliśmy w kierunku samochodu. Chłopaki kłócili się kto będzie prowadził i kto gdzie usiądzie, więc ja zaproponowałam, że to ja pojade.Tak wiem dziwne.Ale prawko mam.


Dam wam jeszce dwa obrazki, które lubię.


                                                                                                                                                    
Heh. Do następnego.
                                                                                                                                                    ~By Olcia.

wtorek, 22 stycznia 2013

Rozdział 17 #What is the general jitters?

Zastanawiam się jakie uczucie towarzyszy mi teraz. Tu przed sceną. Nie. To napewno nie trema. Już dużo razy występowałam. Tylko nie przed taką dużą publicznością. To był raczej strach. Strach i lęk. Znając mnie pewnie przewròcę się na scenie lub z niej spadne. Lecz teraz za późno na przemyślenia. Ostatni krok. Ostatni wdech i wydech. Tak, już widze twarze moich przyjaciòł. Na ich twarzach widać zaskoczenie, ale również uśmiechy. Pomachałam im. Oni mi odmachali i zaczęli bić brawo oraz krzyczeć moje imię. Zaczęłam śpiewać. http://www.tekstowo.pl/piosenka,taylor_swift,i_knew_you_were_trouble.html     <~~~ (Piosenka).  Przed cały swój występ starałam się wypaść jak najlepiej, nie przewròcić się ani nie zapomnieć tekstu. Po pewnej chwili zaczęłam się rozkręcać. Zapomniałam o lęku, ktòry towarzyszył mi wcześniej. Chłopcy oraz Amy dodawali mi otuchy. Po ostanich słowach piosenki mogłam opuścić mikrofon. Bicie braw było naprawdę przyjemne. Oczywiście nie mogłam tak długo stać na laurach i zeszłam ze sceny. Za kulisami stała Amy. Sama Amy. Podbiegłam do niej i mocno ją uścisnęłam.
- Byłaś wspaniała. Na pewno wygrasz.
- Dziękuję - puściłam ją - A jak była reakcja chłopaków ?
- Najpierw byli zaskoczeni, ale pòźniej gdy cię zobaczyli byli wniebowzięci.- uśmiechnęła się a ja zobaczyłam jej słodkie dołeczki.
- Aaa... Podoba ci się ktòryś ? - puściłam jej oczko. Spojrzała na mnie najpierw surowym wzrokiem, ale pòżniej roześmiała się.
- No wiesz co...
- Tylko się pytam. Przecież są przystojni.
- Nawet ten w kręconych włosach jest ładny. Ale to nie znaczy, że mi się podoba!
- Hmm... Harry. No będziesz musiała powalczyć.
- No wiesz - uderzyła mnie w ramię.- Zobacz ogłaszają już wyniki.- miała rację. Na scenie stał ten sam męźczyzna u, ktòrego się zapisywałam. W jednej ręcę trzymał kopertę, a w drugiej mikrofon.Złapałam Amy za rękę.
- Mamy już wyniki konkursu talentòw. O to w tej kopercie trzymam imię i nazwisko zwycięzcy. Wspomnę, że jury miało problem z podjęciem decyzji. Jak widać w Londynie mamy za dużo talentòw! Dobrze czas poznać werdykt. A zwycięzcą jest... - mocno ścisnęłam jej dłoń.- Emilly Sparks ! - no còż może nie wygrałam, ale chociaż świetnie się bawiłam.
- Szkoda, że to nie ty.
- Eee tam. Nie ważne, że nie wygrałam.Liczy się zabawa.- na scenę weszła blondynka o niebieskich oczach. Od początku konkursu zauważyłam, że jest jakimś "plastikiem". Czemu tak myślę ? No... Wysokie obcasy, spòdniczka mini i masa makijażu na twarzy. Oraz bardzo widoczny samoopalacz. Raz się żyję.
- Dobra chodź do chłopaków. Mieli czekać przed wejściem do garderoby.- pociągnęła mnie za sobą. Gdy wyszłyśmy, oni już czekali. Podbiegłam do Lou i pocałowałam go w policzek.
- Kochanie byłaś niesamowita !
- Dziękuję.
- Czemu nie powiedziałaś, że występujesz ? - spytał Niall.
- To miała być niespodzianka.
- Szkoda tylko, że nie wygrałaś.
- Nic się nie stało. Idziemy ?
- Jasne tylko musimy jeszcze wstąpić do sklepu po zakupy. Lodówka świeci pustkami przez kogoś - Liam spojrzał na Horan'a.
- No wiesz! Nie tylko ja jem w tym domu! - udawał oburzenie.
- Nie fochaj się- przytuliłam go- Amy idziesz z nami ?
- Nie. Ja już muszę wracać.
- Jak chcesz to przecież możesz do nas iść.- odezwał się Harry.
- Dziękuję, ale naprawdę muszę już się zbierać. Na razie- odeszła. No nic to znowu zostane sama z chłopakami.
- No to chodzcie - weszliśmy do auta. Podròż trwała kilka minut.
- A co myślisz o karierze muzycznej ? - spytał Zayn, gdy weszliśmy do sklepu.
- Nie mam zamiarów jej realizować.
- Czemu ? Przecież jesteś świetna!
- Bez przesady.
- Pojedziesz z nami do naszej wytwórni. Na pewno będą chcieli z tobą pracować !
- Nie...
- No proszę zgòdz się. To taka... Kusząca propozycja.
- Może i, ale muszę to przemyśleć ? - i szybko zadałam inne pytanie by nie pogrążać się dalej- To co mamy kupić ?
- Trochę tego jest. Chodzcie tu - Harry wziął mleko i masło, Liam poszedł po jakiś tam ser, Zayn wziął cukier i jakieś owoce, Lou trzymał kawe, herbate i jakieś soki, ja trzymałam biszkopty i mąke a Horanek gdzieś zniknął, ale zaraz wròcił z ciastkami, herbatnikami i cukierkami.
- No co ? Jak zapasy to zapasy.- ruszyliśmy do kasy. Liam zapłacił za zakupy, a potem przenieśliśmy wszystko do samochodu. Po 5 minutach drogi byliśmy na miejacu. Rozpakowaliśmy torby a ja przy okazji zrobiłam sobie kanapke z serem. Powędrowałam do pokoju i włączyłam kompa. Najpierw twitter. Co chwilę w interakcjach -
Chocolate69 - follow back ? xx
Crazy Misia - Follow me ? Please !
Fruit Ninja 123 - Follow back ?
I love Niall- Follow back ? I love u !
Jadłam kanapke, wciskając Follow, Follow, Follow. Jeżeli tak bardzo chcą follow ok. Niech mają. Postanowiłam, że napisze kròtkiego posta na mojego bloga, którego pisze z Rose. Wyszło tak, że troszkę się rozpisałam:
07.07.2012 r.
.Cześć. Dawno tutaj nie pisałam bo aż trzy tygodnie O.o Jeszcze nigdy nie zaniedbałam tak bloga. Czemu nie pisałam ? Pisałam już o konkursie plastycznym. W dzień końca roku szkolnego przyszedł list. Jaka była jego treść ? Wygrałam. Tak dobrze widzicie. Nie mogłam w to uwierzyć. Kilkanaście razy czytałam ten fragment "Uznaliśmy pani pracę za najlepszą" i tak kilka razy. Ale moja radosć skończyła się na zdaniu "Wygrała pani tydzień z brytyjskim boysband'em One Direction". Wtedy ich jeszcze nie nawidziłam. Ale moje uczucia do nich zmieniały się z każdym dniem. Polubiłam ich, i to bardzo. Pewnie nie uwierzycie w to co teraz napisze, ale taka jest prawda - Jestem z Louis'em Tomlinson'em. Pewnie myślicie, że jestem chora psychicznie bo tak pisze, ale tak jest. Rose na pewno chciałaby być tu ze mną. Ja też bym chciała, ale obie wiemy, że to nie możliwe. Oczywiście zaliczyłam już dużo wpadek. Jak upadek ze schodów czy wypadnięcie z okna. O okno nie pytajcie. Właśnie przed chwilą wróciłam z festivalu na, ktòrym występowałam. Tak występowałam. Odkryłam, że nie mam tylko talentu plastycznego, ale też do śpiewu. Tak mówią moi przyjaciele. Napisałam więcej niż chciałam (: Do następnego razu
                                           ~ Blaire.

Post wysłany. Dopiero teraz zobaczyłam posta niżej. Był to post Rose. Otworzyłam go i zaczęłam czytać.
01.07.2012 r.
Hej. Postanowiłam zrobić przeròbki na blogu. Chodzi mi o tło, szblon itd. Ciekawe czy spodoba się Blaire. Na razie nie utrzymujemy kontaktu. Pokłòciłyśmy się. Ona wyjechała do Londynu, ponieważ wygrała konkurs, a ja siedze w tym ponurym mieście. Ciekawe kiedy się odezwie. Po jutrze ma urodziny. Oczywiście zadzwonie. Nie będę taką złą przyjaciòłką. Ale szczęście mi sprzyja. Znalazłam chłopaka. Ma na imię James i jest bardzo słodki. Do następnego :)
                                          ~ Rose.

Co ?! Ma chłopaka ?! Czemu mi nie powiedziała ?! Mówimy sobie wszystko ! Nie wierzę, że mnie oszukała. Ale życzę jej szczęścia. Jeszcze raz spojrzałam na datę 01.07.2012 r.
Wtedy kiedy się pokłòciłyśmy. Teraz wiem co czuła. Ona nigdy mnie nie zostawiła a ja... Jestem okropna. Powinnam do niej zadzwonić. Nie, lepiej jutro. Nie Blaire nie możesz tak tego odkładać ! Ale jutro będzie chyba lepiej.
- Mam tego dość ! - wstałam z krzesła i otworzyłam okno od tarasu. Na posadzce stały dwa fotele oraz okrągły stolik. Usiadłam na jednym z foteli i pròbowałam się odprężyć. Nic to nie dało. Wszystko we mnie buzowało. Jeżeli nie mogę dać sobie z tym rady to w ogòle kim ja jestem ?! Wstałam i oparłam się o rame. 1 piętro. Może bym skoczyła ? Nie wiem po co tu jestem. Jakbym skończyła ze sobą już wcześniej nie było by tych problemów. Co ty w ogòle wyprawiasz, Blaire ?! Chcesz popełnić samobòjstwo ?! Jedna strona mówiła "Skacz skończ z tym" a druga " Nie skacz jeszcze tyle przed tobą". To wszystko jest do bani. Usiadłam na zimnej podłodze i schowałam głowe w kolana.
No i jak ? Moim zdaniem takie sobie. Nie mam jakoś weny i pomysłu dlatego jakieś flaki z olejem wychodzą. Ale mam pomysł na dalszy ciąg. Myślę, że to opowiadanie skończy się na prawdopodobnie 30-40 rozdział. Mam tylko jeden dylemat. Główna bohaterka na końcu ma przeżyć czy umrzeć ? Bo mam 2 pomysły i muszę się zdecydować.
                                           ~ By Olcia

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 16# What is love ?

Co to wogòle jest miłość ? Czy ktoś kiedyś zadał sobie to pytanie ? Może jest to więź, ktòrej nie da się zerwać ? A może zauroczenie, ktòre po pewnych czasie zamienia się w głębokie uczucie ? Rozwiązań jest wiele, ale każdy powinien wiedzieć co czuje do drugiej osoby. Bo zdradzić można tylko sercem. Cieszę się, że jestem otoczona ludźmi, którzy dali mi wiele do myślenia. Na przykład mój tata. Chociaż nie ma go już ze mną, zawsze czuję, że stoi obok mnie i pilnuję. Jakbym była jeszcze małym dzieckiem, ktòre trzeba pilnować. Zawsze będę pamiętać jego słowa - Nie łatwo jest znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej - Zawsze powtarzał mi to, gdy traciłam nadzieję. Albo mama. Ta opiekuńcza osoba, ktòra pragnie mojego szczęścia - Chcesz być szczęśliwa - pozwòl, by inni byli z tobą szczęśliwi-. I wiem, że muszę się tej zasady trzymać.
- Nie, nie płacz teraz - wyszeptałam do siebie, gdy poczułam łzę na policzku. Szybko ją otarłam, żeby nikt jej nie zobaczył. W takiej chwili...
- Muszę się przejść- uświadomiłam sobie. Wyszłam z pokoju i pokierowałam w stronę drzwi. Założyłam swoje bordowe kozaki ( ktòre dostałam od Harry'ego na urodziny ) i już chciałam założyć płaszcz, lecz poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam twarz Lou.
- Gdzie uciekasz ? Za niedługo będziemy jechać na festiwal.
- Tak idę się przejść. Będę za godzinkę.
- Okay. To będziemy czekać.
- Spokojnie, niedługo wròcę- cmoknęłam go w policzek i wyszłam. Ruszyłam w stronę swojego ulubionego parku, w ktòrym mogłabym się odprężyć. Usiadłam na ławce i zaczełam bawić się liśmi.
- Przepraszam. - przede mną stała szatynka o pięknych, błękitnych oczach, ubrana w skòrzaną kurtkę i dżinsy- Mogłabym się dosiąść ?
- Oczywiście - posunęłam się by dziewczyna mogła spokojnie usiąść.
- Tak w ogòle to jestem Amy - przedstawiła mi się i podała rękę.
- A ja Blaire. Miło mi cię poznać- uścisnęłam jej zimną dłoń- Nareszcie kogoś poznałam.
- Nie jesteś z tąd ?
- Nie jestem z Irlandii. Jesteś pierwszą osobą, ktòrą tu poznałam oprócz takiej piątki chłopaków.
- Jak chcesz mogę cię oprowadzić- zaproponowała uśmiechając się. Skutkiem tego uśmiechu, były prześliczne dołeczki w jej policzkach. Przez to zobaczyłam w niej Harry'ego.
- Nie dziękuję. Już znam to miasto. Wydaję mi się jakbym już cię widziała.
- Wiesz mam 17 lat i jestem wolontariuszką. Często jestem na akcjach, pomocy dla zwierząt. Kocham je.
- Ja w Irlandii mam psa. Cocker Spaniel'a.
- Ja mam kotke Nestii. Gdzie mieszkasz ? Chodzi mi o Londyn.
- Mieszkam z chłopakami.- w jej oczach widać było zdziwienie.
- Z chłopakami ?
- Tak. Z takim zespołem - powinnam ugryść się w język. Teraz jak się spyta o nazwe to chyba po mnie.
- A z jakim ? - tak jak myślałam.
- Nie wiem czy znasz. One direction.
- Coś słyszałam. Moja siostra jest ich fanką, ale za bardzo za nimi nie przepadam- Fiuuu - Ale jesteś ich menagerką czy coś ?
- Nie... Wygrałam konkurs i mieszkam z nimi przez jakiś czaa.
- No chyba, że tak. Widzisz tamtą scenę ? - pokazała ręką na wielką arenę.- Dzisiaj jest tam festiwal. Idziesz ?
- Tak - to pewnie o to chodziło Lou- Chyba  tak.
- Ale chyba będzie kròtki. Szukają jeszcze paru osòb na ten koncert. Wiesz ochotnicy. Bo to jest taki konkurs talentów- Hmm... A jakbym wzięła w nim udział ? Wszyscy mòwią, że ładnie śpiewam. Nawet mama, ktòra nie często mnie tak chwali. Mogłabym spròbować. Kiedyś chciałam nawet zacząć karierę muzyczną, ale... To już było dawno.
- O ktòrej jest ten pokaz ?
- Zaczyna się o 18. Czyli za pòłtorej godziny.
- A jakbym wzięła udział ?
- Umiesz śpiewać ? - w jej oczach zauważyłam iskierki radości. Widać, że jest optymistką.
- Tak trochę.
- Zgłoś się! Chodź jeszcze można.
- No nie wiem.
- Chodź. Napewno wyjdziesz wspaniale.
- No dobrze - odpowiedziałam po chwili zastanowienia.
- No to chodź- złapała mnie za rękę i pociągnęła.
- Spokojnie nie nadążam- pròbowałam biegnąc jej tempem.
- To tu - stanęliśmy przed jakąś ladą za, ktòrą siedział jakiś pan.
- Dzień dobry - zaczęła Amy. Meżczyzna spojrzał na nas spod swoich okularów.
- Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc ?- Amy dała mi znak, żebym zaczęła.
- Ja... Chciałam się jeszcze zgłosić- wydusiłam. Facet uśmiechnął się.
- Ma pani szczęście bo zostało jedno miejsce. Po prosze o dane.Nazwisko.
- Blaire Martines.
- Lat ?
- Dziewiętnaście.
- Numer telefonu ? - podałam mu numer telefonu. Po rejestracji oznajmił mi plan działania.
- O godzinie 19 idzie pani do garderoby, ktòra jest obok tego filaru. Tam się pani przebiera i tak dalej. O godzinie 20 pani ma występ.
- Jasne.
- Tylko jaką piosenke pani zaśpiewa ? - i to był problem. Co ja miałam zaśpiewać ? Trudno wybiore tą, ktòrą znam najlepiej.
- Taylor Swift - I knew you were trouble.
- Dobrze, dziękuję.
- Dobry wybòr - powiedziała Amy gdy odeszłyśmy.
- Dzięki. Wiesz co chodź do mnie pomożesz wybrać mi coś.
- Nie będę się wpraszać.
- Idziesz - skarciłam ją wzrokiem.
- No dobrze - po 10 minutach byliśmy w domu. Miałam pòł godziny.
- No jesteś...- oznajmił Harry, lecz nie dokończył.
- Taak. A więc tak chłopaki to jest Amy, pomoże mi przy...- wolę,żeby nie wiedzieli co zaplanowałam- No... Dobra chodź- pociagnęłam ją. Miny chłopaków. Bezcenne.
- Masz tu szafe i pomòż.- trochę w niej szperała aż wyciągnęła granatową bluzkę i długi szary sweter.
- Tak to może być.. Poczekaj przebiore się.- przebrałam się i za chwilę pokazałam się Amy.
- Wyglądasz bosko.
- Dziękuję. Chodź bo się spòźnimy.- zeszłyśmy na dół.
- Zaraz się spòźnimy. - oznajmił Niall.
- To idźcie. Spotkamy się jakoś. Amy później do was przyjdzie.
- Taak przyjdę - oznajmiła.
- Ok to chodź.- wyszliśmy.
- Ja pójdę do garderoby a ty znajdziesz chłopakòw i pòjdziesz do nich.
- Ale ja się wstydze.
- Spokojnie oni są bardzo mili.- stanęłyśmy obok filaru.- Dobra leć ich znaleźć.
- Jasne - Weszłam do garderoby.Nie było aż tak dużo uczestników. Tylko dwòch chłopaków i reszta dziewczyn. Ja byłam przed ostatnia. Dobiegła godzina 20. Tak to teraz. Moje imię zostało już wypowiedziane. Powoli postawiłam pierwsze kroki na scene.

Emocje, emocje. Pozdrawiam xx
                                              ~ By Olcia.

wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 15# I don't know...

Obudziwszy się wzięłam głęboki oddech i rozciągnęłam się. Chciałabym nie wychodzić z tego ciepłego i wygodnego łóżka. Po tej nocy szczególnie. Powoli otworzyłam oczy. Pokój był już wypełniony światłem rzucanym przez słońce. Chciałam zobaczyć, ktòra godzina, ale coś albo ktoś zasłaniał mi zegarek.
- Lou ? - spytałam. Siedział na bujanym krześle oparty o oparcie.
- Yhy- odpowiedział znudzonym głosem.
- Co ty tu robisz ? - usiadłam.
- Czekam... Aż mi coś wyjaśnisz.
- A dokładnie co ?
- Wczoraj.- teraz już się nie opierał, tylko założył ręcę pod brodę.
- Moim zdaniem to ty powinieneś mi to wyjaśnić- już wiedziałam o co mu chodzi. Byłam ciekawa tej rozmowy. Jak się potoczy... Oraz skończy.
- No - westchnął - To nie ja uciekłem.
- To nie ja zabawiałam się z inną panną.
- Nie mów, że jesteś zazdrosna o fanke! - zaśmiał się.
- Ja ? Ty nawet nie zauważyłeś, że sobie poszłam!
- Zauważyłem.
- Nie kłam. Co chwilę patrzyłam czy zauważyłeś, że mnie nie ma. I nie zauważyłeś. Wolałeś ją.
- To nie tak- trochę się speszył.
- Widać, że nie wiesz, ale było mi przykro. Byłam smutna bo mòj chłopak zabawiał się z inną panną. Miałam szczęście bo zadzwonił Zayn i zabrał mnie. Chociaż trochę poprawił mi się humor.
- Przepraszam.- spuścił głowę.
- Nie myśl, że to jedno słowo wszystko załatwi.
- Czegoś chcesz ? Biżuteri, auta...
- Niczego nie chce. Ja pragnę tylko miłości. Nie potrzebuję prezentów.
- Tak mi głupio. Jestem idiotą.
- Nie mów tak.
- Wybaczysz mi ? - po patrzył na mnid swoimi słodkimi oczami.
- Oczywiście.
- Obiecuję koniec gadania z fankami.
- Nie no bez przesady.
- Kocham cię. I zrobię dla ciebie wszystko.- pocałował mnie. Miło było znowu poczuć smak jego ust.
- Czyli już się nie gniewasz ?
- Jak mogłabym być zła na takiego słodkiego chłopaka jak ty ? - po tych czułych słowach zeszliśmy na dół. Ja usiadłam obok Niall'a i Liam'a na kanapie. Harry i Zayn siedzieli na fotelach, a Lou usiadł na oparciu kanapy. Oglądali jakieś wiadomości. Ja w tym czasie byłam pochłonięta myślami. To już jutro. Jutro pożegnam się z chłopakami, pożegnam to miejsce, pożegnam Londyn. Nie wiem czy dam sobie radę bez nich. Tęsknie za Rose, mamą i innymi, ale... Więzi, ktòre łączą mnie i chłopaków są za silne i mocne, żeby je zerwać.
- Blaire ! Żyjesz ?!- spytał Harry.
- Ta..Taak.
- Coś nie tak ?
- Czy ja wiem... Jutro już opuszczam to miejsce.- oparłam głowę o rękę.
- Nie możesz wyjechać- zagadał Zayn.
- My bez ciebie to jak kurczak bez przypraw- oznajmił Niall.Zaśmiałam się.
- Jakoś się jeszcze spotkamy. Chyba...
- Ale możesz zostać. Zadzwoń do kogoś i powiedz, że jeszcze zostajesz.
- No nie wiem.
- Prosimy.
- Zastanowię się.- wstałam i poszłam do pokoju. Nie wiem co zrobić.Zostać czy odjechać ? Brakowałoby mi tych wariatów, ale... Lepiej zadzwonie do mamy ona mi doradzi. Wyjęłam to "nowoczesne" urządzenie i wystukałam jej numer.
- Cześć kochanie- zaczęła- Co tam ?
- Jest okej. A u ciebie ?
- No... Stała się wspaniała rzecz.- mówiła z wielkim podekscytowaniem.
- Mów. Chce wiedzieć.
- Dostałam urlop. I chciałam wyjechać na tydzień. Najlepiej na Karaiby. Tylko jest problem, bo ty już jutro przylatujesz, więc nie ma czasu.
- Mamo ja właśnie w tej sprawie dzwonie. Bo... Ja bym chciała zostać tu jeszcze tak na kilka dni.
- Widać, że zaprzyjaźniłaś się z nimi. A to nie problem ?
- Powiem, że oni wręcz nalegają.- zaśmiałam się.
- Jeżeli to nie sprawia kłopotu. Ja akurat wyjechałabym na wakacje.
- Czyli się zgadzasz ?
- Jesteś pełnoletnia możesz robić co chcesz.
- Dzięki mamo!- coś mocno stuknęło w drzwi- muszę kończyć na razie - rozłączyłam się i podeszłam do drzwi. Otworzyłam drzwi i co zobaczyłam ? Oczywiście całą piatkę leżącą na ziemi.- Podsłuchujecie mnie tak ?
- Nie... To znaczy tak, nie... Cieszymy się, że zostajesz - każdy się uśmiechnął.
- A najbardziej ja - Lou przytulił mnie i podniòsł do gòry.

Przepraszam,że ten rozdział taki kròtki ;c A tak wogóle to jak u was w szkole ? Bo jeżeli chodzi o mnie to dziś dostałam 3+ z polaka. Jest trzy jest moc ! HaaH. Pozdrawiam wszystkich czytelnikòw.
                                            ~ By.Olcia

             

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 14# Milkshake city.

- To może do Milkshake city?- spytał Lou łapiąc mnie za rękę- Są tam dobre koktajle.
- No jasne. Słyszałam o tym miejscu.
- Słyszałaś a teraz zobaczysz - weszliśmy do ogrzewanego pomieszczenia. Zajeliśmy miejsca przy oknie. Przez okno można było zobaczyć park w, ktòrym pierwszy raz trzymałam się za ręcę z Louis'em.
- Dzień dobry co podać ? - podeszła do nas kelnerka.
- Ja colę - powiedział Lou.
- Ja koktajl... Truskawkowy.-oznajmiłam.
- Dobrze będzie za 5 minut - i odeszła. Zjawiła się za chwilę z szklanką coli i kubkiem dla mnie.
- Proszę - postawiła je.Gdy odeszła zagadałam.
- Wiem, że to nie moja sprawa, ale... A czemu nie jesteś z tą Elnor, Haylor czy jak ona ma na imię.
- Eleanor.
- No właśnie.
- Jej uczucia wygasły. Przestała mnie kochać. A najgorsze jest to, że zerwała ze mną sms-em. Okropne.
- Przykro mi.
- Ale teraz mam ciebie- kontynuował- I jestem szczęśliwszy z tobą - aż się zarumieniłam a on to zobaczył- Nabrałaś kolorów.
- Taak. Wiesz to krępujące słuchać czegoś o sobie.- zaśmiał się. Po chwili do naszego stolika doszła dziewczyna w wieku 15 lat.
- Czy mogę autograf ? - spytała.
- No jasne - odpowiedział Lou i złożył na jej kartce charakterystyczny podpis- Proszę.
- Dzięki. Mogłabym się przysiąść ? - Lou spojrzał na mnie, a ja dałam mu znak, żeby dziewczyna usiadła.
- Tak siadaj.- usiadła obok niego- Jak masz na imię ?
- Juliet- przedstawiła się.
- Bardzo ładne imię. A ile masz lat ?
- 15,ale w grudniu 16.- tak rozwinęła się ich rozmowa. Udałam, że się nie nudze, ale w środku czułam samotność. Oni gadali, gadali i gadali. Zajęci tylko sobą. Ja już zdążyłam wypić swojego shake'a.Pewnie nie zauważyli by nawet jakbym sobie poszła. Wzasadzie co mam robić. Wyciągnęłam pieniądze i położyłam je na stole. Wstałam i wyszłam. Płaszcz założyłam dopiero na dworze. Jeszcze raz odwróciłam się, żeby zobaczyć jego reakcję. Taka sama czyli zapatrzenie w piękną niewiaste. Ruszyłam alejką w parku. Po chwili usłyszałam "Your body".
- Halo ? - odezwałam się.
- Cześć to ja Zayn.
- Wiem mam twòj numer.
- Mam taką sprawę. W ogòle nie przeszkadzam ci ?
- Nie, jasne. Jestem wolna - pomyśleć, że mogło tak nie być.
- No wiesz mój przyjaciel ma dzisiaj ślub i miałem iść z Pierre, ale ona wyjechała i nie mam z kim iść. Poszłabyś ze mną ?
- Oczywiście a na ktòrą ?
- Ślub jest o 17.
- Ok zaraz będę- rozłączyłam się. Trochę zabawy mi się przyda. Trzeba trochę zabalować. Po 20 minutach byłam w domu.
- No szybko mamy tylko godzinę- pogonił mnie Zayn, gdy weszłam do domu.
- Tylko ?! O boże zaraz się przyszykuję poczekaj ! - szybko poleciałam do pokoju i otworzyłam szafę. Miałam szczęście, że wzięłam z domu pare sukienek. Spodobała mi się taka bężowa bez ramiączek ( przepraszam nie dam linka bo pisze z fonu ). Założyłam ją a potem pobiegłam do łazienki. Umalowałam się oraz rozpuściłam włosy. Gotowa ? Chyba tak. Zeszłam na dòł. Po drodze wzięłam jeszcze czarną marynarkę.
- Już ? - spytał czekając przed drzwiami.
- Tak chodź- wyszliśmy. Na podjeździe stało auto Niall'a*, ktòry nam go urzyczył.
- Zapraszam piękną do środka - otworzył mi drzwi. Wsiadłam a po chwili on usiadł obok mnie.Ruszył.
- Wesele będzie w bardzo luksusowej sali
- Spoko. Tylko coś za pòżno mi powiedziałeś o tym ślubie.
- Tak, ale napierw miałem iść z Pierre.Ale ona musiała wyjechać ze swoim zespołem.
- Ona ma zespòł ? - zdziwiłam się.
- Tak. "Little Mix". Nie wiedziałaś ?
- Nie. Nie miałam okazji.- po chwili byliśmy przed kościołem. Po pięciu minutach rozpoczął się ślub. Biała suknia panny młodej była naprawdę piękna. Ta koronka, długość, krój... Ciekawa jestem kiedy to ja stanę przed ołtarzem w białej sukni i z ukochanym u boku.Na razie... Jestem za młoda. Nie czas na takie przemyślenia. Po ślubie pojechaliśmy na wesele.Sala jak to mòwił Zayn była naprawdę luksusowa oraz na serio bardzo duża. Wszędzie balony oraz wielki stół z jedzeniem. Jak to wesele. Trochę tańca, jakieś konkursy, przemowy oraz... Picie. Akurat Zayn po prosił mnie do tańca.
- Wiesz może gdzie jest Lou ?- spytał gdy się przytulaliśmy.Wolałam skłamać.
- Musiał pozałatwiać pare spraw.
- A no chyba, że tak. Przepraszam, że tak pytam, ale... Jak tam układa ci się z Lou ? - już chciałam wygarnąć mu to co dzisiaj zrobił, ale powstrzymałam się.
- Dobrze. To uroczy chłopak- ok.godziny trzeciej nad ranem zabawa pomału się kończyła. Ja z Zayn'em też pojechaliśmy do domu. Przez całą drogę śmialiśmy się z różnych wpadek. Gdy wròciliśmy poszłam do pokoju by spokojnie się wyspać.

* - kilka dni temu Niall zdał na prawo jazdy. Brawo !!

Co tam u was ? U mnie nawet spoko. Tylko ta nauka. Tego posta dedykuję mojej bff Julci <3 Dziękuję za to, że zawsze masz dla mnie czas i nigdy nie wystawiasz. Zawsze mnie rozśmieszysz i  pocieszysz. Bez ciebie byłoby smutno. Dziękuję też za Emilly <3
                                             ~ By Olcia.

sobota, 12 stycznia 2013

Rodział 13 #Hmm... It's good.

Już od progu domu czuć było zapachy pyszności pana Styles'a. Gdy wchodziliśmy w głąb mieszkania zapachy czuć było coraz bardziej.Przy stole stał Liam z wysoką dziewczyną z kręconymi włosami.To zapewne była Danielle.Podeszliśmy do nich.
- Cześć Danielle - powiedział Louis.Uśmiechnęła się.- To jest Blaire - przedstawił mnie.
- Cześć - oznajmiłam.
- Hej. Jestem Danielle.
- Tak wiem- chłopaki gdzieś się ulotnili a ja z Dan zostałam sama.
- Louis dużo mi o tobie mòwił.
- A mogę wiedzieć co ?
- Że jesteś urocza i nie przewidywalna. Jak upadek ze schodów lub wyskok z okna - no oczywiście musiał już każdemu powiedzieć.
- Widać, że o moich wyczynach wiedzą już prawie wszyscy. Chodź do Harry'ego może potrzebuję pomocy.
- Wiesz idź do niego a ja ogarnę na stole.
- Jasne - poszłam w stronę kuchni.- Pomóc ci w czymś ?
- Eee... Możesz zanieść to na stół.- dał mi do rąk miske z surówką. Zaniosłam ją i wròciłam do loczka.- Coś jeszcze ?
- Hmm... Możesz wyjąć kurczaka z piekarnika.
- Spoko- wzięłam rękawice i zajrzałam do piekarnika.
- I co myślisz o Danielle ? - spytał, gdy wyjmowałam kurczaka.
- Jest naprawdę bardzo miła i urocza. Ale włosy to ona ma śliczne.- kurczaka postawiłam na blacie.
- Nie raz pytałem się jej jak ona to robi, że ma takie ładne włosy. A ona "Takie już są".
- Talent do gotowania to ty masz - powiedziałam jedząc kawałek mięsa.
- Eeej ! Nie teraz ! - zabrał mi je i sam zaczął jeść - podjadać mogę tylko ja.Chodź zanieśmy to do jadalni. - gdy wszystko było gotowe zaczęliśmy jeść. Obiad pana Styles'a był przepyszny. Po obiedzie postanowiłam, że zadzwonię do mamy. Dawno się nie odzywałam do niej.
- Blaire nareszcie się odezwałaś ! - powiedziała po trzech sygnałach oczekiwania.
- Yyy cześć mamo
- Opowiadaj jak na wyjeździe.
- Super. Chłopaki są naprawdę mili i zabawni. Jest świetnie.
- To pewnie dlatego się nie odzywałaś. Zaszalałaś. Ale cieszę się, że dobrze się bawisz. A może spodobał ci się któryś ?- jak zawsze troskliwa i zabawna. Musi wszystko wiedzieć.
- Czy ty musisz wszystko wiedzieć ?
- Jak ma na imię ?
- Louis. I jest o dwa lata starszy.
- Muszę go zobaczyć.
- Mamo jak mi się uda to prześle ci jakieś zdjęcie.
- Dobrze... A czy wy już... No wiesz...
- Mamo ! Pogrążasz się !
- No dobrze. Już się nie odzywam.
- Mamo kończe muszę coś sprawdzić na internecie. Pa kocham  cię - rozłączyłam się. Ona mnie czasem dobija.Włączyłam laptopa i pierwsze co zrobiłam to weszłam na tt. To było do przewidzenia. Więcej obserwujących i prywatnych wiadomości. Czy dlatego, że mieszkam z nimi staję się sławna? Czy właśnie dlatego jak wyjdę na ulicę będę słyszeć pytania "Jak jest z One direction?!", "To ty mieszkasz z One direction!!". Oszaleć by można było. Tylko ja nie chce być popularna tylko z powodu One direction.Mam swój cel w życiu.Z zamyślen wyrwały mnie pocałunki na szyi.
- Wszedłem bo nic nie mówiłaś.
- Przepraszam zamyśliłam się- zamknęłam laptopa i odwròciłam się do Lou.- To co robimy ?
- A co chcesz ?
- Ty wybierz. Znasz to miasto lepiej ode mnie.
- Chodź do jakiejś kawiarni ok ?
- No jasne - zeszliśmy na dòł.Ubrałam płaszcz i wyszliśmy.h

Taka beznadzieja.Ale jest.Zapraszam na mojego drugiego bloga, ktòrego pisze z przyjaciòłką  blog-ola-paula.blogspot.com
                                         ~ By Olcia.

Urodziny Zayn'a.

Dzisiaj urodzinki naszego Bad Boy'a ! Już na tt w trendach pojawiły się hasła:
#HappyBirthdayZayn
#HappyBirthdayBadBoy
#HappyBirthdayDjMalik
Wiem, że Zayn tego nie przeczyta, ale i tak życzę mu wszystkiego najlepszego, więcej directioner, dużo zabawy oraz oczywiście przyjazdu do Polski razem z chłopakami (:

               


piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 12 #Fuck it

- Ale to jest beszczelność ! - warknął Louis gdy ruszyliśmy autem w stronę domu.
- Nie denerwuj się. Przecież nic mi nie jest.
- Blaire wyskoczyłaś z okna ! Ja ją pozwę.
- Dobrze zròb co chcesz, ale już się uspokòj. - próbowałam go uciszyć. Nie odezwał się tylko oparł głowę o okno.Przez całą drogę nikt się nie odezwał.Gdy weszliśmy do domu poszłam do łazienki, żeby opatrzyć rany.Nie ukrywam, że szczypało i to bardzo.
- Mogę wejść ? - usłyszałam głos Tomlinson'a.
- Tak jasne. - wszedł i stanął obok mnie. Cały czas patrzył na moje zadrapania.
- Bardzo boli ?
- Nie tylko trochę szczypie. Ale jest okej.
- Jak skończysz chcesz iść na polane ? Tą koło domu.
- Jasne - uśmiechnęłam się. On też to zrobił, ale widać było, że z trudem to zrobił.
- Lou coś cię gryzie. Powiedz.
- To nic takiego.Powiem ci pòźniej - wyszliśmy z łazienki. Wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę łąki.Złapałam ręke Lou. On mocno ją ścisnął. Tak jakby nie chciał jej już nigdy puszczać.
- To powiesz mi co cię gryzie ? - spytałam gdy dotarliśmy na miejsce. Usiedliśmy oko w oko.
- No wiesz... Tak jakoś dziwnie mi to mówić.
- Powiedz. Nikomu nie powiem, obiecuję.
- No dobrze. Ja... Po prostu jestem trochę zazdrosny. - zarumienił się. Nie wierze, że jest o mnie zazdrosny.Wybuchnęłam śmiechem.
- Kotku, przecież cię kocham.Nikt inny mnie nie pociąga.
- No ale, jesteś taka piękna, że pewnie każdy by cię chciał.
- Nie przesadzaj.
- A może ty mnie nie kochasz ? - spytał.
- Lou czy jakbym cię nie kochała zrobiłabym tak ? - pocałowałam go w usta.
- Nie wiem. Ale ulżyło mi - uśmiechnął się. Ten uśmiech był już prawdziwy nie wymuszony.Położyłam się na plecach. Dzisiejsza pogoda była super. Polana była osaczona drzewami.Zerwałam jednego kwiatka i zaczęłam się nim bawić.Tak naprawdę siedzę teraz z nim. Chłopakiem, ktòrego wcześniej nienawidziłam.Wcześniej myślałam, że jest zapatrzony forsą a teraz... Wiem, że jest uroczy i bardzo miły.
- Wiesz muszę ci coś wyznać- zaczęłam.
- Tak ?
- Tak naprawdę to kiedyś was nie lubiłam. Gdy dowiedziałam się, że przylecę tu do was pomyślałam, że będzie to najgorszy tydzień życia.Ale myliłam się. Jesteście naprawdę wspaniali.Kocham Was.
- To znaczy, że mnie kochasz tak samo jak ich ?
- Nie ciebie najbardziej. - usiadłam i pocałowałam go w policzek.
- A ja myślałem, że będziesz directionerką. Taką, ktòra ma bzika na naszym punkcie.
- No to się zawiodłeś.
- Ale cieszę się, że cię poznałem.
- Lou - doiero teraz to sobie uświadomiłam - Przecież jestem tu już czwarty dzień. Za trzy dni wyjeżdzam.
- Możesz zostać tyle ile chcesz.
- Ale... Ja mam mamę. Ona... A nawet jeśli bym została. Nie mogę was obciążać.
- Ty nie jesteś dla nas ciężarem. Bardzo się do ciebie przywiązaliśmy.
- Ale i tak niedługo wakacje się kończą. To znaczy jeszcze dwa miesiące, ale to i tak zleci szybko.
- Nie pozwolę, żebyś wyjechała.
- Ja też nie. Dobra zmieńmy temat.
- Może lepiej już chodź. Za chwilę będzie obiad. Przyszła Danielle dziewczyna Liam'a.Poznasz ją.
- No dobrze. - i ruszyliśmy w stronę domu.

Dlatego, że jestem na fonie mam wene. Spodziewajcie się szybciej dodawanych rozdziałów ! Dziękuję za nowego obserwatora ! Dziękuję też Marysii oraz Magdzie <3
                                                ~ By Olcia.

czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 11 #Crazy, Crazy and Crazy

Kilka rzeczy bardzo mnie uszczęśliwiło
1. Pogodziłam się z Rose
2. Jestem z Louis'em
3. Poznałam najlepszych przyjaciòł.
Te rzeczy wzbudzają we mnie emocje.Na samą myśl o tym kąciki ust same mi się unoszą.Tak jak teraz.
- Widać, że humor ci dopisuje - powiedział Lou.
- Tak, bardzo.
- Wiesz dzisiaj mamy wywiad. I idziesz z nami. Będziesz siedziała za specjalną szybą i wszystko słyszała.
- No to fajnie a o, której ?
- Za godzinkę
- I dopiero teraz mi to mówisz ?! Muszę się przyszykować - i poleciałam do swojego, przytulnego pokoju.Dobra.Ubranie ok. Makijaż ok. Tylko może zmieniłabym fryzurę. Rozpuściłam je i zeszłam na dòł. Przez szklane drzwi wyszłam na podwòrze. Szłam w kierunku altanki w, ktòrej przed pięcioma minutami siedziałam razem z Lou.On jeszcze tam siedział zapatrzony w swoje buty.
- Jednak jestem gotowa.- spojrzał na mnie.Przez chwilę patrzył w moje oczy, ale później skierował swòj wzrok na łąke, która znajdowała się ok. 200 metrów obok domu chłopaków.
- Ty zawsze pięknie wyglądasz.
- Czy coś się stało ? Masz taką niewyraźną mine.
- Nie. Po prostu porządkuję wszystko.
- W głowie ? A mogę wiedzieć co ?
- Tak analizuję wszystko od początku.2 lata temu poszłem do x-factora. Tam spotkałem chłopaków i stworzyliśmy zespół.I tak minęły te 2 lata.Dużo zabawy i imprez, ale również dużo wysiłku i pracy. Teraz jeżdzimy w trasy koncertowe, występujemy na koncertach, bierzemy udział w wywiadach i mamy kochane directioner. I gdyby nie x-factor... Nie siedziałbym teraz tu... Tu z tobą - miał rację. Dopiero teraz dowiedziałan się jak rozwijała się jego kariera, ale miało to sens.Wzasadzie ja też bym tu nie siedziała gdyby nie ten konkurs.
- Chodź bo się spóżnimy - wstałam, a on za mną. Ruszyliśmy w stronę domu.
- No jesteście wreszcie. Musimy już jechać - pogonił nas Niall. Posłusznie weszliśmy do auta i ruszyliśmy.
- A tak wogóle to gdzie ten wywiad? - zagadałam.
- W radiu " The hits radio". Znasz takie ?
- Tak. Czasem słucham. - dojechaliśmy na wyznaczoną ulicę i weszliśmy do wieżowca.
- Zapraszamy tam - podszedł do nas jakiś facet i pokazał kierunek w, którym mamy iść. Za chwilę znależliśmy pomieszczenie w, ktòrym będzie prowadzony wywiad.Ja zajęłam miejsce za szybą i czekałam na początek, ktòry za chwilę miał się zacząć. Ja widziałam ich, ale oni mnie nie.
- Witamy wszystkich słuchaczy radia "The hits radio" - zaczęła ptezenterka - Dzisiaj gościmy pięciu, wspaniałych chłopakòw w skròcie One Direction! Chłopaki jakie macie plany na ten miesiąc?
- Tak naprawdę nie mamy jeszcze planu - zaczął Liam - Kilka wywiadów oraz 2 koncerty poza miastem. Na razie mamy czas wolny.
- Niedawno przyjechała do was zwyciężyni konkursu na najlepszy rysunek roku Blaire Martines, ktòra właśnie teraz siedzi za tą szybą.Co możecie o niej powiedzieć ?
- Jest to naprawdę miła i słodka dziewczyna - głos przejął Niall.- Szybko się zadomowiła jest naprawdę utalentowana.Gdy zobaczyliśmy jej prace to.. Po prostu ma talent.
- A jak życie prywatne ?- po tym pytaniu jakąś nikt nie chciał odpowiadać. Rozumiem to. Nieznana osoba pyta o życie prywatne, a pòźniej jeszcze rozniesie się to na cały świat.
- My... Raczej nie chcemy na to odpowiadać.
- No dobrze, a więc... - i tak wywiad trwał dobrą godzinę. Pytań jeszcze trochę było, a ja ciągle słuchałam. Po wywiadzie przyszła do mnie jakaś kobieta i kazała iść za nią. Co miałam robić, wstałam i poszłam. Zaprowadziła mnie do jakiegoś gabinetu i kazała usiąść. Obok drzwi stało dwòch ochtoniarzy.
- Przepraszam o co chodzi ? - spytałam.
- Zaraz się dowiesz - kobieta usiadła na krawędzi biurka i przyjrzała mi się dokładnie.- długo znasz tych chłopaków ?
- O..Od czterech dni. - wydusiłam. Po co oni mnie tu trzymali ?
- Czyli trochę ich znasz. To znaczy, że wiesz co się dzieje w ich życiu osobistym.
- A nawet jeśli to po co to pani ?
- Posłuchaj.Życie gwiazd jest bardzo interesujące. Takie informacje rozchodzą się jak świeże bułeczki. Więc powiesz nam to.
- Nie wyjawię ich tajemnic. Nie mogę.
- To może inaczej. Jeżeli powiesz zapłacimy ci. Ile chcesz ?
- Mówię ostatni raz nie powiem ! - wstałam z fotela i ruszyłam w stronę drzwi. Niestety ci goście zatrzymiali mnie.
- Albo nam powiesz albo będziesz tu siedział cały czas. Nawet do końca swojego życia.
- Pozwę panią ! Niech się pani spodziewa listu od prawnika.
- Pff - drwiła ze mnie.- jestem dyrektorką największego radia w Londynie. Czy jeden list zniszczy to ? Nie.
- Żeby się pani nie zawiodła.
- Nie pyskuj tylko mòw - stałam przed biurkiem i rozmyślałam nad planem ucieczki.Drzwi? Nie mogę pilnowane.Wemtylacja ? Nie wślizgnę się a nawet jeśli i tak by mnie złapali.Czyli pozostaje tylko jedno. Okno. Okno ktòre jest zamknięte. To co miałam wyskoczyć i się zabić? Chociaż istnieje też szansa na przetrwanie. To tylko parter. Wyskoczę na ulicę. Zdecyduj się nie masz czasu !! Dobra raz się żyję. Podbiegłam do okna, wyskoczyłam i po chwili rozbiłam szkło. Spadłam na ulicę i po chwili zorientowałam się, że żyję.ŻYJĘ.Wyskoczyłam przez okno. Wow. Co tam rana na czole, rękach i nogach ważne, że się wydostałam
- Blaire ! Blaire ! - usłyszałam głos Harry'ego. - Boże coś ty zrobiła ?!
- Blaire ! Kochanie co się stało ?
- Nie gadaj tylko pomóż mi wstać.- wstałam i otrzepałam się z kurzu. Dopiero teraz zaczęłam czuć szczypanie.
- Ty wyskoczyłaś przez okno !Po co to zrobiłaś ?!
- Musiałam.
- Czemu ?
- Inaczej gniłabym tam do końca życia.
- Że co ?!
- Ta dyrektorka  zaprowadziła mnie do gabinetu i pròbowała wyłudzić informacje o was. Drzwi były chronione musiałam wyskoczyć.
- Co za ! Oskarżę ją ! Już po niej ! Zgnije w więzieniu !
- Lou spokojnie.
- Co spokojnie ?!
- Proszę. Nie denerwuj się chodźcie wracamy do domu.

No to 11 rozdział jest. Nie wiem jak wam, ale mi się podoba. Ta wybujała wyobraźnia directionerki xd Przepraszam, że tak długo go pisałam, ale mam kare na kompa. I to długo więc pisze z telefonu. Pozdrawiam.
                                                ~ By Olcia.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Jaram się

Wyszedł teledysk do Kiss you !!! Jest przepiękny! Niestety nie dam wam linka bo pisze z telefonu, ale macie go obejrzeć directioner ! Jest prze zabawny!!! Zachęcam.
                                         ~ By Olcia

sobota, 5 stycznia 2013

Troszkę nudno.

Jestem tu jeszcze raz bo mi się nudzi ;c A jak tam u was ? Bo ja mam taki pomysł.Nie będę już tylko dodawała opowiadania, ale też czasem imaginy, dodatki (wiecie już które ) i czasem newsy.Myślę, że spodoba wam się moja decyzja.Dzisiaj sobota.Weekend a mi się nudzi.Wczoraj tylko trochę się pochodziło na dworzu z moją paczką.Dobra może dam trochę zdjęć bo nie będę wam tu zanudzać.







                                           
Dodałam tylko parę, bo będę miała resetowany komputer i wiecie wszystkie zdjęcia na pendriv'a w kształce królika Bugs'a xd.Kocham Was xxx
                                                                                                                                           ~By Olcia.

Kochane Directioners xx

Chciałam tylko napisać, że nie wiem, kiedy dodam 11 rozdział, ponieważ w poniedziałek mój komputer będzie resetowany.Prawdopodobnie rozdział dodam po poniedziałku.Przepraszam.

                                                 
                                                                                                                                                   ~By Olcia.

wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział 10 #Live, crazy and do not ask what will happen next.

Szybko ubrałam się w to link i wyszłam ze swojego pokoju.Czemu tutaj było tak ciemno ? Wszystkie zasłony zaciągnięte na okna.Weszłam do salonu.O dziwo nie zabiłam się w tej ciemności.Jednym, energicznym ruchem odsłoniłam zasłonę koloru granatowego.Od razu zrobiło się jaśniej.Uśmiechnęłam się do słońca, którego promyki nareszcie wyłoniły się z pod zasłon.Odwróciłam się, żeby odsłonić inne okna, gdy zapaliło się światło, a zza sofy wyskoczyli chłopcy.
- Happy Birthday ! - tak mnie przestraszyli, że aż złapałam się za serce i przez wypadek stłukłam ręką lampę.
- Czy wy mnie chcecie o zawał przyprawić ?! - krzyknęłam zdyszanym głosem.
- Przepraszamy, ale to miała być niespodzianka.
- Jaka...Jaka niespodzianka ?
- No masz dzisiaj urodziny.
- No mam.
- No i to miała być taka niespodzianka - wyszeptał Niall.Źle mi się zrobiło.Oni chcieli zrobić mi przyjemność, a ja na nich tak naskoczyłam.Zachowałam się jak kompletna idiotka.No po prostu debilka!
- Chłopaki... Dziękuję, ale i też przepraszam.Zachowałam się jak idiotka.Po prostu przestraszyłam się i...
- Nie przepraszaj, tylko chodź tutaj - Harry rozłożył ręcę w geście przytulenia.Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
- Wszystkiego najlepszego- powiedział.
- Dziękuję.
- Dobra teraz moja kolej.Suwaj się Harold- Zayn'uś przytulił mnie.- Sto lat !
- Zayn tylko ty wiedziałeś o moich urodzinach.Musiałeś się wygadać.
- Przepraszam no, ale musiałem.
- Ech - następny był Louis.Przytulił mnie, pocałował w policzek i szepnął - Wszystkiego najlepszego kotku.
- Dziękuję książe.- Później Liam i Niall złożyli mi życzenia.
- A teraz chodź do salonu - Harry złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę stolika.Stał na niej tort w kształcie serca z napisem " Kochamy Cię".

                                         
- O boże, to jest piękne- z oka poleciała mi pojedyncza łza.
- Nie płacz- Lou przytulił mnie z boku.
- Jest piękny.Nie musieliście tego robić.
- Musieliśmy.To wszystko dla ciebie.A teraz pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki.- nad życzeniem namyślałam się krótko.Miałam już je przygotowane na tą okazję.Pomyślałam i zdmuchnęłam świeczki.Wszyscy zaczęli bić brawo.
- A teraz prezenty ! Moja ulubiona część - ucieszył się Zayn.
- O nie, za dużo już zrobiliście żadnych prezentów nie chce.
- Eee... Tak to nie ma.Chodź tu.To jest ode mnie.- Liam dał mi małe pudełeczko.
- Dziękuję.
- A to ode mnie - pudełeczko dał mi Louis- Mogę je otworzyć? - spytałam.
- No jasne.- otworzyłam.Był tam naszyjnik w kształcie serca z napisem"Na zawsze z tobą - Twój Louis."
- Dziękuję.- przytuliłam go.
- Polecam się na przyszłość.- Reszta chłopaków dała mi prezenty.Wszystkie były prześliczne.Nalaliśmy sobie szampana i usiedliśmy na kanapie.Usiadłam obok Lou.
- Chyba trzeba im powiedzieć.- wyszeptał mi do ucha Louis.
- No masz rację.
- A wy co tak szepczecie ?
- No wiecie.Mamy wam coś do powiedzenia.- zaczęłam.
- No bo my - dokończył Lou- My jesteśmy razem.- chłopaki po patrzyli na nas, a po chwili uśmiechnęli się.
- No to super ! - krzyknął Liam.
- Gratulację - powiedział Niall.
- Louis- zaczął Harry- Ale mnie jeszcze kochasz nie ?
- No jasne stary - zaśmialiśmy się.Czułam ulgę, że mogliśmy to już wyznać.
- Blaire... Powiesz nam co sobie zażyczyłaś ?
- Nie bo jeszcze się nie spełni.- pokazałam im język.
- No wiesz co...- poczułam wibracje w kieszeni. To mój telefon dzwonił.Wyjęłam go i spojrzałam kto dzwoni.Rose.Rose ?!
- Przepraszam na chwilę.- wstałam i poszłam do kuchni.- Halo ?
- Cześć- usłyszałam jej głos.
- Hej Rose.
- Wszystkiego najlepszego
- Dziękuję...Pamiętałaś.
- Czemu miałabym zapomnieć o urodzinach mojej przyjaciółki ?
- Rose... Przepraszam...Tak bardzo mi smutno, że przeze mnie nasza przyjaźń się rujnuję.To przeze mnie.
- Nie mów tak.Jest to też moja wina.Gdybym się tak nie wkurzyła to wszystko byłoby dobrze.
- Obiecaj, że już nigdy takich kłótni.
- Oczywiście.Przepraszam muszę już kończyć.Mama krzyczy, że mam jej pomóc.Pa,
- No pa.
                                                                                                                                                       ~By Olcia.