piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 12 #Fuck it

- Ale to jest beszczelność ! - warknął Louis gdy ruszyliśmy autem w stronę domu.
- Nie denerwuj się. Przecież nic mi nie jest.
- Blaire wyskoczyłaś z okna ! Ja ją pozwę.
- Dobrze zròb co chcesz, ale już się uspokòj. - próbowałam go uciszyć. Nie odezwał się tylko oparł głowę o okno.Przez całą drogę nikt się nie odezwał.Gdy weszliśmy do domu poszłam do łazienki, żeby opatrzyć rany.Nie ukrywam, że szczypało i to bardzo.
- Mogę wejść ? - usłyszałam głos Tomlinson'a.
- Tak jasne. - wszedł i stanął obok mnie. Cały czas patrzył na moje zadrapania.
- Bardzo boli ?
- Nie tylko trochę szczypie. Ale jest okej.
- Jak skończysz chcesz iść na polane ? Tą koło domu.
- Jasne - uśmiechnęłam się. On też to zrobił, ale widać było, że z trudem to zrobił.
- Lou coś cię gryzie. Powiedz.
- To nic takiego.Powiem ci pòźniej - wyszliśmy z łazienki. Wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę łąki.Złapałam ręke Lou. On mocno ją ścisnął. Tak jakby nie chciał jej już nigdy puszczać.
- To powiesz mi co cię gryzie ? - spytałam gdy dotarliśmy na miejsce. Usiedliśmy oko w oko.
- No wiesz... Tak jakoś dziwnie mi to mówić.
- Powiedz. Nikomu nie powiem, obiecuję.
- No dobrze. Ja... Po prostu jestem trochę zazdrosny. - zarumienił się. Nie wierze, że jest o mnie zazdrosny.Wybuchnęłam śmiechem.
- Kotku, przecież cię kocham.Nikt inny mnie nie pociąga.
- No ale, jesteś taka piękna, że pewnie każdy by cię chciał.
- Nie przesadzaj.
- A może ty mnie nie kochasz ? - spytał.
- Lou czy jakbym cię nie kochała zrobiłabym tak ? - pocałowałam go w usta.
- Nie wiem. Ale ulżyło mi - uśmiechnął się. Ten uśmiech był już prawdziwy nie wymuszony.Położyłam się na plecach. Dzisiejsza pogoda była super. Polana była osaczona drzewami.Zerwałam jednego kwiatka i zaczęłam się nim bawić.Tak naprawdę siedzę teraz z nim. Chłopakiem, ktòrego wcześniej nienawidziłam.Wcześniej myślałam, że jest zapatrzony forsą a teraz... Wiem, że jest uroczy i bardzo miły.
- Wiesz muszę ci coś wyznać- zaczęłam.
- Tak ?
- Tak naprawdę to kiedyś was nie lubiłam. Gdy dowiedziałam się, że przylecę tu do was pomyślałam, że będzie to najgorszy tydzień życia.Ale myliłam się. Jesteście naprawdę wspaniali.Kocham Was.
- To znaczy, że mnie kochasz tak samo jak ich ?
- Nie ciebie najbardziej. - usiadłam i pocałowałam go w policzek.
- A ja myślałem, że będziesz directionerką. Taką, ktòra ma bzika na naszym punkcie.
- No to się zawiodłeś.
- Ale cieszę się, że cię poznałem.
- Lou - doiero teraz to sobie uświadomiłam - Przecież jestem tu już czwarty dzień. Za trzy dni wyjeżdzam.
- Możesz zostać tyle ile chcesz.
- Ale... Ja mam mamę. Ona... A nawet jeśli bym została. Nie mogę was obciążać.
- Ty nie jesteś dla nas ciężarem. Bardzo się do ciebie przywiązaliśmy.
- Ale i tak niedługo wakacje się kończą. To znaczy jeszcze dwa miesiące, ale to i tak zleci szybko.
- Nie pozwolę, żebyś wyjechała.
- Ja też nie. Dobra zmieńmy temat.
- Może lepiej już chodź. Za chwilę będzie obiad. Przyszła Danielle dziewczyna Liam'a.Poznasz ją.
- No dobrze. - i ruszyliśmy w stronę domu.

Dlatego, że jestem na fonie mam wene. Spodziewajcie się szybciej dodawanych rozdziałów ! Dziękuję za nowego obserwatora ! Dziękuję też Marysii oraz Magdzie <3
                                                ~ By Olcia.

5 komentarzy:

  1. Nie ma za co < 3 : D WSPANIAŁY ROZDZIAŁ CZEKAM NA NASTĘPNY ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Chce rozdział 13 i to natychmiastowo Arbuuz.<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też czekam na nowy rozdział. :)
    Marija Tomlinson.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham twoje opowiadanko Olcia ,nareszcie przeczytałam kochanie :* <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach i nie ma za co. Pozdrawiam Olcia ;)
    Marija Tomlinson

    OdpowiedzUsuń