Już od progu domu czuć było zapachy pyszności pana Styles'a. Gdy wchodziliśmy w głąb mieszkania zapachy czuć było coraz bardziej.Przy stole stał Liam z wysoką dziewczyną z kręconymi włosami.To zapewne była Danielle.Podeszliśmy do nich.
- Cześć Danielle - powiedział Louis.Uśmiechnęła się.- To jest Blaire - przedstawił mnie.
- Cześć - oznajmiłam.
- Hej. Jestem Danielle.
- Tak wiem- chłopaki gdzieś się ulotnili a ja z Dan zostałam sama.
- Louis dużo mi o tobie mòwił.
- A mogę wiedzieć co ?
- Że jesteś urocza i nie przewidywalna. Jak upadek ze schodów lub wyskok z okna - no oczywiście musiał już każdemu powiedzieć.
- Widać, że o moich wyczynach wiedzą już prawie wszyscy. Chodź do Harry'ego może potrzebuję pomocy.
- Wiesz idź do niego a ja ogarnę na stole.
- Jasne - poszłam w stronę kuchni.- Pomóc ci w czymś ?
- Eee... Możesz zanieść to na stół.- dał mi do rąk miske z surówką. Zaniosłam ją i wròciłam do loczka.- Coś jeszcze ?
- Hmm... Możesz wyjąć kurczaka z piekarnika.
- Spoko- wzięłam rękawice i zajrzałam do piekarnika.
- I co myślisz o Danielle ? - spytał, gdy wyjmowałam kurczaka.
- Jest naprawdę bardzo miła i urocza. Ale włosy to ona ma śliczne.- kurczaka postawiłam na blacie.
- Nie raz pytałem się jej jak ona to robi, że ma takie ładne włosy. A ona "Takie już są".
- Talent do gotowania to ty masz - powiedziałam jedząc kawałek mięsa.
- Eeej ! Nie teraz ! - zabrał mi je i sam zaczął jeść - podjadać mogę tylko ja.Chodź zanieśmy to do jadalni. - gdy wszystko było gotowe zaczęliśmy jeść. Obiad pana Styles'a był przepyszny. Po obiedzie postanowiłam, że zadzwonię do mamy. Dawno się nie odzywałam do niej.
- Blaire nareszcie się odezwałaś ! - powiedziała po trzech sygnałach oczekiwania.
- Yyy cześć mamo
- Opowiadaj jak na wyjeździe.
- Super. Chłopaki są naprawdę mili i zabawni. Jest świetnie.
- To pewnie dlatego się nie odzywałaś. Zaszalałaś. Ale cieszę się, że dobrze się bawisz. A może spodobał ci się któryś ?- jak zawsze troskliwa i zabawna. Musi wszystko wiedzieć.
- Czy ty musisz wszystko wiedzieć ?
- Jak ma na imię ?
- Louis. I jest o dwa lata starszy.
- Muszę go zobaczyć.
- Mamo jak mi się uda to prześle ci jakieś zdjęcie.
- Dobrze... A czy wy już... No wiesz...
- Mamo ! Pogrążasz się !
- No dobrze. Już się nie odzywam.
- Mamo kończe muszę coś sprawdzić na internecie. Pa kocham cię - rozłączyłam się. Ona mnie czasem dobija.Włączyłam laptopa i pierwsze co zrobiłam to weszłam na tt. To było do przewidzenia. Więcej obserwujących i prywatnych wiadomości. Czy dlatego, że mieszkam z nimi staję się sławna? Czy właśnie dlatego jak wyjdę na ulicę będę słyszeć pytania "Jak jest z One direction?!", "To ty mieszkasz z One direction!!". Oszaleć by można było. Tylko ja nie chce być popularna tylko z powodu One direction.Mam swój cel w życiu.Z zamyślen wyrwały mnie pocałunki na szyi.
- Wszedłem bo nic nie mówiłaś.
- Przepraszam zamyśliłam się- zamknęłam laptopa i odwròciłam się do Lou.- To co robimy ?
- A co chcesz ?
- Ty wybierz. Znasz to miasto lepiej ode mnie.
- Chodź do jakiejś kawiarni ok ?
- No jasne - zeszliśmy na dòł.Ubrałam płaszcz i wyszliśmy.h
Taka beznadzieja.Ale jest.Zapraszam na mojego drugiego bloga, ktòrego pisze z przyjaciòłką blog-ola-paula.blogspot.com
~ By Olcia.
Nie jest beznadziejny. Jest... cudowny. :)
OdpowiedzUsuńMarija Tomlinson
hahahahahah Olcia kocham po prostu cie ''- Dobrze... A czy wy już... No wiesz... - Mamo ! Pogrążasz sie" ;D
OdpowiedzUsuńTa to było dobre. Hehe
OdpowiedzUsuńMarija Tomlinson