- Happy Birthday ! - tak mnie przestraszyli, że aż złapałam się za serce i przez wypadek stłukłam ręką lampę.
- Czy wy mnie chcecie o zawał przyprawić ?! - krzyknęłam zdyszanym głosem.
- Przepraszamy, ale to miała być niespodzianka.
- Jaka...Jaka niespodzianka ?
- No masz dzisiaj urodziny.
- No mam.
- No i to miała być taka niespodzianka - wyszeptał Niall.Źle mi się zrobiło.Oni chcieli zrobić mi przyjemność, a ja na nich tak naskoczyłam.Zachowałam się jak kompletna idiotka.No po prostu debilka!
- Chłopaki... Dziękuję, ale i też przepraszam.Zachowałam się jak idiotka.Po prostu przestraszyłam się i...
- Nie przepraszaj, tylko chodź tutaj - Harry rozłożył ręcę w geście przytulenia.Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
- Wszystkiego najlepszego- powiedział.
- Dziękuję.
- Dobra teraz moja kolej.Suwaj się Harold- Zayn'uś przytulił mnie.- Sto lat !
- Zayn tylko ty wiedziałeś o moich urodzinach.Musiałeś się wygadać.
- Przepraszam no, ale musiałem.
- Ech - następny był Louis.Przytulił mnie, pocałował w policzek i szepnął - Wszystkiego najlepszego kotku.
- Dziękuję książe.- Później Liam i Niall złożyli mi życzenia.
- A teraz chodź do salonu - Harry złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę stolika.Stał na niej tort w kształcie serca z napisem " Kochamy Cię".
- O boże, to jest piękne- z oka poleciała mi pojedyncza łza.
- Nie płacz- Lou przytulił mnie z boku.
- Jest piękny.Nie musieliście tego robić.
- Musieliśmy.To wszystko dla ciebie.A teraz pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki.- nad życzeniem namyślałam się krótko.Miałam już je przygotowane na tą okazję.Pomyślałam i zdmuchnęłam świeczki.Wszyscy zaczęli bić brawo.
- A teraz prezenty ! Moja ulubiona część - ucieszył się Zayn.
- O nie, za dużo już zrobiliście żadnych prezentów nie chce.
- Eee... Tak to nie ma.Chodź tu.To jest ode mnie.- Liam dał mi małe pudełeczko.
- Dziękuję.
- A to ode mnie - pudełeczko dał mi Louis- Mogę je otworzyć? - spytałam.
- No jasne.- otworzyłam.Był tam naszyjnik w kształcie serca z napisem"Na zawsze z tobą - Twój Louis."
- Dziękuję.- przytuliłam go.
- Polecam się na przyszłość.- Reszta chłopaków dała mi prezenty.Wszystkie były prześliczne.Nalaliśmy sobie szampana i usiedliśmy na kanapie.Usiadłam obok Lou.
- Chyba trzeba im powiedzieć.- wyszeptał mi do ucha Louis.
- No masz rację.
- A wy co tak szepczecie ?
- No wiecie.Mamy wam coś do powiedzenia.- zaczęłam.
- No bo my - dokończył Lou- My jesteśmy razem.- chłopaki po patrzyli na nas, a po chwili uśmiechnęli się.
- No to super ! - krzyknął Liam.
- Gratulację - powiedział Niall.
- Louis- zaczął Harry- Ale mnie jeszcze kochasz nie ?
- No jasne stary - zaśmialiśmy się.Czułam ulgę, że mogliśmy to już wyznać.
- Blaire... Powiesz nam co sobie zażyczyłaś ?
- Nie bo jeszcze się nie spełni.- pokazałam im język.
- No wiesz co...- poczułam wibracje w kieszeni. To mój telefon dzwonił.Wyjęłam go i spojrzałam kto dzwoni.Rose.Rose ?!
- Przepraszam na chwilę.- wstałam i poszłam do kuchni.- Halo ?
- Cześć- usłyszałam jej głos.
- Hej Rose.
- Wszystkiego najlepszego
- Dziękuję...Pamiętałaś.
- Czemu miałabym zapomnieć o urodzinach mojej przyjaciółki ?
- Rose... Przepraszam...Tak bardzo mi smutno, że przeze mnie nasza przyjaźń się rujnuję.To przeze mnie.
- Nie mów tak.Jest to też moja wina.Gdybym się tak nie wkurzyła to wszystko byłoby dobrze.
- Obiecaj, że już nigdy takich kłótni.
- Oczywiście.Przepraszam muszę już kończyć.Mama krzyczy, że mam jej pomóc.Pa,
- No pa.
~By Olcia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz