poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział 3 # Everything can be changed

Stanęliśmy przed wielkim domem.Michael -( tak miał na imię ich menager) zapukał do drzwi.Po chwili otworzył nam niebieskooki blondyn
- Zapraszam - odpowiedział i przesunął się , żebyśmy mogli wejść do środka.W środku był tak samo ładny jak na zewnątrz.Kolorowe ściany , duże kanapy.
- Poznaj to jest Louis , Niall , Liam , Zayn i Harry ale to chyba wiesz. A to jest Blaire. - przedstawił mnie.
- Cześć - odpowiedzieli chórem
- Hej - pomachałam im nieśmiało.Jestem nieśmiała tylko to powiem.
- To ja lecę do pracy - oznajmił Michael.Nie było mi to na ręke.Z nim zdążyłam się zakolegować a z nimi jeszcze nie.
- To może pokaże ci pokój. - powiedział loczek.Był to chyba Harry.Zaczęłam rozglądać się za walizką , ale nigdzie jej nie było.
- Walizka jest już w pokoju - oznajmił Niall.
-Aaa - odpowiedziałam szybko i poszłam za Harry'm.Za chwilę znaleźliśmy się w "moim" pokoju.
- Jak się rozpakujesz to zejdź do nas. - powiedział i wyszedł z pokoju zamykając czarne drzwi.Pokój był bardzo ładny.Miał żółte ściany , łóżko stało obok ogromnej szafy.Było też drewniane biurko.Zauważyłam też drzwi.Otworzyłam je.Znajdowała się tam łazienka.Moja własna łazienka.Po zwiedzaniu pokoju zaczęłam rozpakowywać rzeczy.Ubrania wkładałam do szafy , kosmetyki na półkę do łazienki a laptop spoczywał na biurku.Czyli zejść na dół do chłopaków.Ciekawe co o mnie myślą.Pewnie , że jestem szarą myszką , która na niczym się nie zna.Uwiązałam włosy w kucyk i zeszłam na dół.Do salonu trzeba było przejść przez kuchnię.Tak prowadził Harry.W kuchni zauważyłam Niall'a , który szperał w lodówce.
- Cześć Blaire - uśmiechnął się - Pomożesz mi w robieniu ciasteczek ?
- No jasne ... Co mam robić ?
- Możesz podać mi mąke ?
- A gdzie jest ?
- W szafce na górze.- wyjęłam mąke i postawiłam ją obok Niall'a.Chyba za mocno ją postawiłam bo torba rozwaliła się i wylądowała na chłopaku.
- Przepraszam ! Bardzo przepraszam - zaczęłam się usprawiedliwiać.
- Nic się nie stało.Tylko pozwolisz - za to on stukł mi dwa jajka na głowie.
- O nie ! Tego już ci nie wybacze - zaczeliśmy rzucać się czym popadnie.Jajkami , mąką , cukrem , mlekiem itp.Nagle przestaliśmy bo zauważyliśmy chłopaków.
- Niall - zaczął Lou - Jak można robić bitwę na żarcie ... Bez nas ?!
- Jeśli chcesz to proszę - wtedy zaczęła się prawdziwa walka o przetrwanie.Byliśmy cali brudni.Nie wiedziałam , że są tacy zabawni.Zaczęłam ich lubić.Po zakończonej bitwie musieliśmy wszystko posprzątać.Potem poszłam do swojej łazienki by się wykąpać.Po Kąpieli w bardzo dużej wannie ( kąpiel z bąbelkami YEA ) usiadłam obok biurka oraz włączyłam laptopa.Trzeba było sprawdzić skrzynke bo pewnie Rose już zaczęła pisać jak bardzo tęskni.Miałam rację .Była już jedna wiadomość.Moja kochana przyjaciółka.Co ja bym bez niej zrobiła ? Pisała , że prawie cały dzień padało , że już bardzo tęskni i nie może się doczekać kiedy mnie zobaczy.Odpisałam jej od razu.Też napisałam jaka jest pogoda.Dzisiaj było słonecznie chociaż w Londynie nie często można zaobserwować taką pogodę.Napisałam , że też bardzo tęsknie i ,że zadzwonie jutro na skyp'a.To była moja wiadomość.No co nie rozpisywałam się.Usłyszałam ciche pukanie.
- Proszę - odpowiedziałam.Do pokoju wszedł Louis.
- Cześć.Nie przeszkadzam ? - spytałam nie wchodząc nawet do mojego pokoju.
- Jasne , że nie.Siadaj. - wyłączyłam komputer.On usiadł na kanapie a ja pozostałam na swoim miejscu.
- Nie jesteś taka jak inne - zaczął.
- Czyli jaka ?
- Myśleliśmy , że jak nas zobaczysz zaczniesz piszczeć " O boże to One direction ! "
- Nie aż taka nie jestem.
- To dobrze.Uspokoiłem się.\
- Wiesz ja aż taką waszą wielką fanką nie jestem - kurde zaraz się wygadam - To znaczy bardzo lubię wasz zespół ale nie aż tak , żeby piszczeć.Moja przyjaciółka Rose was bardzo uwielbia.
- Fajna jest ?
- Bardzo . Pokazać ci jej zdjęcie ?
- No jasne - pokazałam mu nasze zdjęcie.Robiliśmy sobie wtedy na łące zdjęcia , żeby zapamiętać ten dzień.
- No ładna jest ładna - puścił mi oczko.Uśmiechnęłam się do niego
- Wiesz jutro zadzwonie do niej na skyp'a to jak będziesz chciał możesz ją zobaczyć.Ona byłaby bardzo szczęśliwa.
- Oczywiście z chęcią.Tak wogóle to przyszłem tu , żeby pokazać ci plan na jutro.
- Okej to mów.
- A więc tak : jutro do godziny 18 jesteśmy wolni a o 19 mamy koncert.I idziesz z nami.
- No jasne . Bardzo chętnie.
- No to super.Ja już będe zmykał bo Hazza się zezłości - pewnie chodziło mu o Harry'ego.
- Jasne to wpadnij jutro.
- Spoko.
Fajnie się nawet z nim gadało . Miły chłopak z niego , dowcipny . wesoły.Spojrzałam na zegarek.Była już północ.Postanowiłam , że pójde już spać.Jutro czeka mnie nowy dzień
             

Przepraszam , że 2 i 3 rozdział jest taki krótki.Dalsze będą dłuższe obiecuję.

                                                                                                                                           ~By Olcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz