czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 5.

Stoję pośrodku ulicy. Nie wiem gdzie jestem, rozglądam się dookoła. Patrzę na swòj strój. Jestem ubrana w żółtawą sukienke z wzorami kwiatków. Na głowie spoczywa wiązanka ze stokrotek. Czuję się szczęśliwa, ale też zagubiona. Szukam kogoś, ale nie wiem kogo. Widzę go. Stoi na końcu ulicy. Chce się do mnie przytulić, ale jestem za daleko. Biegnę... Biegnę jak najszybciej w jego stronę, ale on się oddala. Z każdym moim krokiem w przòd, on się oddala do tyłu. Chcę go. Czuję, że go kocham. On znika.


                       
                                        

Budzę się cała zdyszana i spocona. Obok mnie świruję mój budzik, który zawsze dzwoni o tej porze. Wyłączyłam go. Dyszałam, nie mogłam złapać oddechu. Nie wiedziałam, że taki piękny sen, a zarazem okropny może tak przestraszyć człowieka.Kim był ten chłopak ? To pytanie mnie nurtuje.
Zanim doszłam do siebie minęło trochę czasu. Gdy już mogłam złapać oddech, ubrałam się < link >. Lekko spóźniona, dotarłam do szkoły. Zajęłam swoje miejsce i zaczęłam pisać notatki z nieprzydatnej mi biologi. Vicki nie było dziś w szkole. Poinformowała mnie już o tym wczoraj, a ja idę dziś po lekcjach dać jej lekcje. Dopiero pod koniec lekcji przypomniało mi się, że Harry ( jak pamiętam ) miał czekać na mnie pod szkołą. To mnie bardziej dobiło. Myśli, że nie jestem odpowiedzialna ? Zobaczy. Przed szkołą zaczęłam go wypatrywać. Bez skutku. Wyszło na to, że zostałam na dziedzińcu sama. Już chciałam iść, ale zauważyłam go. To ta sama żółta kurtka, która cały czas mnie prześladowała.
- Czekasz. Myślałem, że sobie pójdziesz.- powiedział.
- Obietnica to obietnica. Idę do przyjaciółki, dać jej lekcje.
- Odprowadzę cię kawałek.
- Jeśli tak bardzo chcesz.
- Tak w ogóle to... Ty jesteś taka inna.
- Czyli jaka ? - zdziwiłam się.- Z innej planety ?
- Nie - zaśmiał się - Inni jak mnie widzą to inaczej reagują.
- Rozumiem.
- No, ale to nic. Mam jeszcze takie pytanie.
- No pytaj.
- Dasz się gdzieś wyciągnąć ?- spytał z trudem.
- Noo... Jeżeli ładnie poprosisz.
- Jenno, czy uczynisz mnie szczęśliwym facetem i dasz się gdzieś wyciągnąć ?
- No dobra.- uśmiechnęłam się.- Muszę iść. Tu mieszka moja przyjaciółka.
- Ok. To wpadne po ciebie jutro o osiemnastej ok?
- Jasne. - pożegnałam się. Myślałam, że to sotkanie będzie inaczej wyglądać. Mój plan miał wyglądać tak, że będę na niego zła za to, że kazałam mi na niego czekać.Wyszło inaczej. Mam nadzieję, że Vicka tego nie widziała.
- Cześć - powiedziała, gdy przekroczył próg jej domu - Było coś ciekawego w szkole ?
- Same nudy. Jak zawsze - podałam jej lekcje, chwilę jeszcze pogadałyśmy. Gdy wyszłam, zapadał już zmrok. Szłam, gdy nagle....

2 komentarze:

  1. Szkoda że taki krótki.. ciekawe co będzie w 6. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mogę się doczekać co będzie w następnym ^^.

    OdpowiedzUsuń