wtorek, 12 lutego 2013

Niespotykany wpis.

No cześć (: Pewnie zastanawiacie się co oznacza tytuł tego posta. To zaraz wytłumacze. Zauważyliście, że teraz nie za szybko dodaje rozdziały. To przez szkołe ( chociaż w poniedziałek zaczęły się u mnie ferie ) a do tego nie za często jestem na komputerze, a na telefonie aż tak bardzo nie chce mi się pisać. Mam już pomysł na następne opowiadanie. Będzie lepsze od tego napewno. Przepraszam za niektóre błędy, ale telefon a więc wiecie. Okay nie przynudzam. Jeżeli chodzi o tytuł. Już dawno temu napisałam, że będę czasem dodawać imaginy. To napisze. Teraz. A więc ZAPRASZAM NA IMAGIN Z HARRY'M.

- Czemu ty mi to robisz ?! - wydzierałam się na niego, nie powstrzymując łez.
- Skarbie... Przecież wiesz, że cię kocham.
- Nie wierzę ci. Nawet się mną nie interesujesz!
- [T.I] to nie moja wina, że nie miałem czasu.
- Dowiedziałam się, że jestem chora na nowotwór. A ty ? A ty Nick nie przejąłeś się bo wolałeś kolegów!
- Graliśmy ważny mecz!
- A ja nie jestem ważna?! Dobra Nick z nami koniec! - wyszłam trzaskając drzwiami. Pogoda sprzyjała mojemu humorowi. Było ciemno, padał deszcz. Na ulicy nie było żywego ducha. Tylko ja. Samotna i chora dziewczyna. W pobliskim sklepie kupiłam butelkę piwa i przysiadłam na mokrym krawężniku. Nie powinnam pić z powodu choroby, ale teraz nie interesowało mnie to. Znowu zaczęłam płakać i wypiłam łyk piwa. Ciesze się, że z nim zerwałam. Nir miał dla mnie czasu, nie interesował się. Drugi łyk piwa.
- Ej nic ci nie jest ? - podszedł do mnie chłopak i przykucnął obok.
- Jest. Wszystko jest źle!
- Czemu tu siedzisz ? - spojrzałam na twarz chłopaka. Dopiero teraz zobaczyłam jego mokre loki, opadające na jego twarz i czułe zielone tęczówki, które patrzyły na mnie z troską.
- To jest bardzo, bardzo długa historia.
- Wysłucham.
- No... Przed chwilą zerwałam z moim chłopakiem. Tym idiotą, pucybusem, głupkiem i mogłabym jeszcze wiele wymieniać. Powiedziałam mu, że jestem chora na nowotwór, a on w ogóle się nie przejął. W domu kłóciliśmy się i z nim zerwałam. Teraz nie mam gdzie mieszkać, więc zamieszkam tu.
- Przepraszam. Jesteś chora ?
- Tak.
- Oddawaj - wyrwał mi z ręki butelke- To nie jest rozwiązanie.
- Wiem, ale czuję się okropnie.
- Wstań - wstał i wyciągnął do mnie ręcę - No wstań - posłusznie wstałam i stanęłam przed nim. Byłam od niego niższa o pare centymetrów.
- Naprawdę nie masz gdzie mieszkać ? A rozdzice ?
- Wystawili mnie. Ich nienawidzę tak samo jak Nick'a. Piją i tylko kase wydają.
- Przenocujesz u mnie.
- Nie. Ja nie mogę się wprosić.
- Możesz - uśmiechnął się - To nie problem. Mieszkam sam.
- Nie. Nawet się nie znamy.
- Jestem Harry.
- [T.I]
- No teraz się znamy. Pojedziemy po twoje rzeczy i na razie przenocujesz u mnie.
- Ech... No dobrze. Dziękuję... Harry.- po tym poszliśmy z Harry'm to mojego byłego domu. Harry to naprawdę uroczy chłopak. Pomógł mi. Zatrzymał się, a mógł mnie olać. Nick siedział na kanapie i oglądał mecz, gdy przyszłam. Myślał, że do niego wróciłam, ale wzięłam tylko swoje rzeczy i wyszłam. Trochę się awanturował, ale skończył gdy wyszłam. Z powrotem wróciłam do Harry'ego, i poszliśmy do jego domu...
* Rok później *
Mieszkałam z Harry'm i jesteśmy parą. Cieszę się, że jest mam takiego chłopaka. Jest troskliwy i opiekuńczy. Ale minął rok, a ze mną jest coraz gorzej. Teraz leżę na szpitalnym łóżku i czekam na Styles'a. Czuję się okropnie. Nie mam siły jeść, ruszać się ani w ogóle żyć. Przypomniałam sobie ten dzień w, którym Harry powiedział to:
* Retrospekcja *
- [T.I] możemy porozmawiać ? - spytał Harry. Wyglądał na zdenerwowanego. Jego zielone tęczówki lśniły.
- No jasne- odłożyłam komórke i po patrzyłam na niego. Przybliżył się do mnie.
- Mieszkasz ze mną już pół roku..
- Harry jeśli chcesz, żebym się wyprowadziła to powiedz.
- Nie! Za żadne skarby masz się nie wyprowadzać! Chodzi mi o to, że... Przez te sześć miesięcy. Ja... Ty mi się bardzo spodobałaś i... Chciałem spytać czy chcesz... Być ze mną ? - głośno przełknął ślinę.
- Harry. Wiesz... Bardzo mi się podobasz, ale... To nie ma sensu.
- Czemu? Jak chcesz mogę nie spotykać się tyle z chłopakami.
- Nie no coś ty nie o to mi chodzi. Po prostu... Przecież ja jestem chora, prawdopodobnie niedługo umrę. Nie ma sensu.
- [T.I]... Nie umrzesz. Wiem, że jest coraz gorzej, ale ja ci pomogę. Wiele dla mnie znaczysz. Nie obchodzi mnie to. Będę z tobą na zawsze.
- Naprawdę? - łza popłynęła mi po policzku.
- Naprawdę- starł ją swoją dłonią i pocałował, przywracjąc mnie o dreszce *
Tak. Była to najpiękniejsza chwila mojego, nędznego życia. Wtedy zobaczyłam Harry'ego, który wchodził na sale i usiadł obok mnie. W ręku trzymał czerwone róże.
- Cześć skarbie - pocałował mnie w policzek - To dla cieebie. Wiem, że je kochasz.
- Cześć misiu. Dziękuję jesteś kochany.
- Wiem. Każdy mi to mówi.- zaśmiałam się.- [T.I] mam jeszcze coś.
- Nie musisz obsypywać mnie prezentami.
- Muszę. A o to to- wyjął z kieszeni kurtki srebrny naszyjnik z serduszkiem.
- Jaki śliczny!
- Zobacz co jest w środku- otworzyłam małe serduszko i zobaczyłam zdjęcie moje i Harry'ego.
- Kocham Cię po prostu. Założysz mi?
- Jasne - założył mi łańcuszek na szyję, a po chwili położyłam się na łóżku. Dzisiejszy dzień był najgorszy ze wszystkich. Czułam się tak okropnie źle.
- Harry... Dziękuję za to, że wtedy pomogłeś mi.
- To był mój obowiązek.
- Dziękuję za to, że cały czas byłeś przy mnie i opiekowałeś się mną.
- To była dla mnie przyjemność.
- Dziękuję za to, że cały czas mnie kochałeś.
- Czemu mówisz to teraz?
- Dziękuję za to, że byłeś. Kochałeś. Płakałeś. Przytulałeś.
- [T.I]
- I jeszcze jedno. Pamiętaj Kocham Cię całym sercem. Jesteś moim bohaterem. - i zamknęłam oczy słysząc tylko cichy dźwięk pikającej maszyny i krzyk Harry'ego.

Popłakałam się przy własnym imaginie. Myślę, że się podoba.
                                               ~ By Olcia.


2 komentarze:

  1. Pięknie XD. Naprawde łza zakręciła mi się u oku :c.Czekam na następne.
    Marija Tomlinson.

    OdpowiedzUsuń
  2. ;C zaczęłam płakać tak jak ty wtedy kiedy czytałaś mój imagin z Louis'em . Ty masz talent do pisania.. zacznij pisać książkę !

    OdpowiedzUsuń