" Cześć. Jestem Jenna i mam 18 lat. Od kilku miesięcy mieszkam w szpitalu psychiatrycznym. Dzisiejszy dzień jest najlepszym w moim życiu, ponieważ wypisują mnie z tego ponurego miejsca.Pewnie jesteście ciekawi czemu tu trafiłam. Nienawidzę swojego życia. Moim zdaniem jest ono beznadziejne. Przez to moje ciało jest pokaleczone i wyczerpane. Nie cierpię też swoich rodziców. Może i starają się być najlepszymi rodzicami pod słońcem, ale przysłali mnie tu do tej budy, a to nie był dobry krok. Mam też chłopaka Nick'a, który należy do szkolnej drużyny piłkarskiej. Tylko on podtrzymuje mnie tu jeszcze. On, Vicki i Tony. Vicki to moja najlepsza przyjaciółka, a Tony to mój ukochany brat. Pewnie wszyscy myślą, że rodzeństwo często się kłóci, wyrywają sobie nawzajem włosy i dyskutują kto ma rację. W moim i Tony'ego przypadku jest inaczej. My się nie kłócimy bardziej sobie pomagamy. Mam nadzieję, że ten blog pomoże mi to wszystko podporządkować. Może gdy wszystko wyleje tu w rzeczywistości poradze sobie lepiej ? Na razie to tylko przypuszczenia "
Wyłączyłam laptopa i schowałam go do torby. Wszystko było już spakowane i grzecznie leżało na łóżku. Wtedy do pokoju weszła pielęgniarka.
- Jenna, rodzice już na ciebie czekają. Są na dole.- oznajmiła, wieszając się na drzwiach.
- Nareszcie wyjdę z tego miejsca.-prychnęłam. Kobieta spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i wyszła, zamykając delikatnie drzwi. Wzięłam wszystkie torby i ostatni raz po patrzyłam na pokój. Pora wymazać ten okropny widok z mojego umysłu. Koniec koszmarów i nieprzespanych nocy. Już nigdy tu nie wrócę, na pewno. Wyszłam z pokoju i zostawiłam klucz w zamku. Zjechałam windą na dół. Po drodze żegnałam się z poznanymi tu osobami, aż wreszcie dotarłam do głównego holu.Gdy rodzice mnie zobaczyli uśmiechnęli się, ale ja nie odwzajemniłam uśmiechu. Jakoś nie miałam ochoty okazywać dzisiaj uczuć.
- Córciu - mama przytuliła mnie, ale ja nadal zostawałam w bezruchu.- Nareszcie będziesz razem z nami. Nie cieszysz się ?
- Cieszę, ale nadal pamiętam, że to wy mnie tutaj zostawiliście.
- Jenna przecież dobrze wiesz, że to dla twojego dobra. Chodzmy już do samochodu. Po drodze nam trochę poopowiadasz. Wyszliśmy z szpitala i ruszyliśmy w stronę auta. Ja szłam za rodzicami z torbą na ramieniu, a reszte rzeczy wziął tata. Włożył je do bagażnika, a ja rozsiadłam się wygodnie na tylnym siedzeniu. Wyjęłam telefon i słuchawki z kieszeni i zaczęłam słuchać muzyki. po chwili ruszyliśmy. Londyn o tej porze dnia zdawał się być ciemną mogiłą. Słońce chowało się za chmurami, czemu skutkiem był półmrok. Deszcz padał od samego rana i wyglądało na to, że będzie tak do końca dnia. Ale przyzwyczaiłam się do takiej pogody. To nazywało się życie w Londynie.
Prolog fajny.. teraz tylko czekać na rozdziały. ;*
OdpowiedzUsuńSUPER. XD. Czekam na rozdziały ;D.
OdpowiedzUsuńMarija Tomlinson