niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 24 #When you be happy

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak umrę. Ale umrzeć za kogoś kogo się kocha... Wydaję się dobrą śmiercią. Otarłam się o śmierć tyle razy, że dawno wyrobiłam norę przeciętnego śmiertelnika. Zaczynałam oswajać się z myślą, że podobne sytuacje są w moim przypadku nieuniknione. Chyba rzeczywiście przyciągam je jak magnes. Upadek ze schodów. Skończył się rozbitą głową i paroma ranami. Skok z okna. Pare siniaków i głeboka rana na czole. A teraz to... Ale to nie było już przypadkiem. Uratowałam kogoś kogo kocham. Kogoś komu mogłabym poświęcić wszystko.
- Za chwilę powinna się wybudzić. - usłyszałam głos mężczyzny. Nic nie widziałam, tylko słyszałam.
- Ale przeżyje ? Ona musi się obudzić  ten głos znałam od dawna. To głos Lou. Cieszę się, że nic mu nie jest.
- Trzeba chwilkę zaczekać. Zostawie pana samego, a wrócę za dziesięć minut by sprawdzić jej stan.- usłyszałam kroki oraz trzaśnięcie drzwiami. Nie wiedziałam gdzie jestem. Próbowałam otworzyć oczy. Pomału otworzyłam powieki. Zaczęłam mrugać, z powodu światła które mnie oślepiało.
- Blaire ! Blaire to ja - Louis złapał mnie za rękę i mocno ją ścisnął.
- Lou ? To ty ? - spytałam ochrypłym głosem.
- Tak to ja. Jak się czujesz ?
- Słabo. Gdzie ja jestem ?
- Jesteś w szpitalu. Tu w Londynie. Miałaś wypadek.
- Pamiętam.
- Naprawdę ? Byłaś w śpiączce dwa tygodnie. Naprawdę to pamiętasz ?
- Jak to byłam w śpiączce ?
- Wpadłaś pod koła samochodu. Uderzenie było bardzo silne. Myśleliśmy, że się nie obudzisz. Uratowałaś mnie. Będę ci wdzięczny do końca życia.
- Musiałam to zrobić - spróbowałam się uśmiechnąć. Poczułam ostry ból brzucha.- Auu...
- Co się dzieje ? - przestraszył się.
- Mój brzuch. Boli.
- Blaire muszę ci coś powiedzieć.
- Tak ?
- Kochanie... Ty... Ty jesteś w ciąży.
- Słucham ? - doszczędnie mnie zatkało.
- Jesteś w ciąży. Będziemy mieli dziecko.- uśmiechną się. Ja po chwili zrobiłam to samo. Jestem w ciąży. To niesamowite. Noszę w sobie dziecko moje i Louis'a.
- Myślałam, że to matka powinna dowiedzieć się pierwsza.- zaśmiał się.
- Cieszysz się ? - spytał.
- Oczywiście. Jak mogłabym się nie cieszyć.
- No widzę, że wszystko w porządku ? - do sali wszedł mężczyzna, a na sobie miał kitel.- I jak się pani czuje ?
- Jest dobrze.
- Prosiłbym, żeby pan na chwilkę wyszedł dobrze ? Muszę ją zbadać - Lou wstał z krzesełka i wyszedł.
- Może pani usiąść ? Trzeba rozruszać te mięśnie.- podparłam się łokciami o łóżko i próbowałam usiąść. Zajęło mi to wiele trudu, ale udało się.
- No dobrze, a jak brzuch ? Boli ?
- Na razie nie. Przed chwilą lekko bolał, ale jest już wszystko w porządku.
- Mąż już powiadomił ?
- Mąż ? On nie jest moim mężem.
- Myślałem, że jest. To przepraszam. A coś panią boli oprócz brzucha ?
- Nie. Jest okay.
- Zostanie pani jeszcze u nas tydzień, a później wypisze cię do domu. Zawołam twojego chłopaka - wyszedł i powiedział coś do Louis'a, który siedział na krzesełku. Wstał i wszedł do mnie.
- No i co ? Wszystko w porządku ?
- Tak. W jak najlepszym.
- Zobacz kto do ciebie przyszedł - wtedy do sali weszli po kolei Niall, Liam, Harry i Zayn.
- Cześć chłopcy !
- Blaire jak miło widzieć cię żywą ! - każdy mnie przytulił, a Zayn dał mi kwiaty.
- Dziękuję. A czemu miałabym nie żyć ?
- Byłaś w tak krytycznym stanie, że myśleliśmy, że cię stracimy. Ale na szczęście jesteś z nami.
- Tak, całe szczęście. Pewnie rozwaliliście by całe mieszkanie.
- Aż tak źle nie jest.
- Dzięki, że przyszliście. Bardzo was kocham
- My ciebie też. No to co ? Aaa no właśnie... My musimy się ulotnić.
- Co tak krótko ? - zdziwiłam się.
- A zaraz się dowiesz.- wyszli tak szybko jak weszli.
- Szybko ich zwiało.
- Tak, ale jest tego powód - Lou obdarował mnie tym uroczym uśmiechem. Zawsze jak go widze zaczynam się rumienić. Tak jak teraz.\
- Czyli jaki ?
- Nie podoba mi się twoje nazwisko.
- A co jest w nim złego ?
- Trzeba je zmienić- wtedy Louis wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko  kształcie serca i klęknął. Otworzył, a w środku ujrzałam pierścionek.- Blaire wiem, że nie znamy się za długo, ale bardzo cię kocham. Czy zostaniesz moją panią Tomlinson i wyjdziesz za mnie ?- o mój boże. Czy on właśnie mi się oświadczył ?
- Tak, Lou. Wyjdę za ciebie.- po czym założył mi pierścionek na palec i delikatnie pocałował.

                                              KONIEC.
No i co skarbki ? Koniec. Myślę, że koniec się wam podoba.  Jedno opowiadanie już za mną i zaczynam nowe ;D Ale myślę, że nie zapomnicie o Blaire i Louis'ie. Musicie pamiętać. Kocham Was.
Tak wyglądał ich ślub ;D HeeH
                                                                                                                                                   ~ By Olcia.

2 komentarze:

  1. Oooo jakie to romantyczne.Ehh piękne :). Szkoda że to już koniec :(. I moje komętarze na marne XD.
    :( smutam:(. XD. To pa:(.
    Marija Tomlinson

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju.. to takie słodkie . Z tym nazwiskiem najlepsze. Szkoda że to już koniec. Ale nie mogę doczekać się nowego opowiadania.<3
    aa i jeszcze jedno mi tylko powiedź.. jak będzie miał na imię dzidziuś ? (:

    OdpowiedzUsuń