sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 23 #When darkness sets in

Po pogrzebie wròciliśmy z Lou do domu. Zdjęłam marynarke i powiesiłam ją na wieszaku.
- Chcesz coś zjeść ? - spytałam.
- Nie, nie jestem głodny.
- Ja też nie. To co robimy ?
- Nie wiem. A kiedy wracamy do Londynu ?
- Kiedy chcesz.
- Chciałbym już tam być. Boję się, że coś nabroili. Wiesz jacy są.
- Wiem. Możemy zacząć się pakować. Ale nie mamy biletów - wtedy Lou wyciągnął z kieszeni dwa bilety.
- Jak je zdobyłeś ?!
- No wiesz... Kupiłem je jak wylatywałem z Londynu.
- Kochany jesteś - przytuliłam go i pocałowałam w policzek. - To idziemy się pakować ?
- Jasne.
Godzina 12.43 W Samolocie
- Jak będziemy lądować to cię obudze - powiedział Louis.
- Na razie nie zasne. Najwyżej za pół godziny.
- Źle się czujesz ?
- Nie. Jest okay. Muszę trochę pomyśleć.
- O czym ?
- Nieważne. Lepiej się prześpie teraz.
- Dobranoc - przytulił mnie.
- Dobranoc.
Godzine Później Londyn
- Zamówić taxówke czy wolisz zadzwonić po Niall'a ?
- Zamów tax'ówke.
- Okay - Louis zadzwonił po tax'ówke. Po dziesięciu minutach przyjechała. Pogoda nie była za ładna. Padało, na ulicy nie było żywego ducha. Gdy dojechaliśmy szybko weszliśmy do domu. Chłopcy siedzieli na kanapie.
- Blaire ! - krzyknął Harry, gdy mnie zobaczył i mocno przytulił.- Nareszcie! Wiesz jak długo na was czekaliśmy ?
- No, ale już jesteśmy. A wy co tak siedzicie ? Narozrabialiście ?
- Co ? Nie. Oprócz nowego telewizora, nowej lodòwki i nowej kanapy wszystko w porządku.
- Tamten telewizor był dobry, ale ktoś musiał go zepsuć - Liam spojrzał na Zayn'a.
- To nie była moja wina. Sam spadł!
- Ale ktoś musiał go szturchnąć
- Dobra chłopaki nie kłòćmy się. Poròbmy coś razem.
- Ja nie mogę - powiedział Zayn - Ide do Pierrie
- A ja do Danielle - oznajmił Liam
- Ja lecę do Eda - zagadał Harry
- Ja miałem zamiar iść do Nando's - powiedział Niall - Możecie iść ze mną.
- Ja chętnie - odpowiedziałam.
- No to chodzmy
Kilka tygodni później
Szłam z Louis'em do galerii handlowej. Musiałam kupić coś nowego, bo Louis zaprosił mnie na kolacje.
- A powiesz chociaż gdzie idziemy na tą kolacje ?
- Nie. To niespodzianka, mówiłem już ci.
- Ale wiesz, że nie jestem cierpliwa. - Wiem. - przechodziliśmy przez pasy. Wtedy zauważyłam samochód, ktòry jechał prosto na Louis'a. Odepchnęłam go, a sama trafiłam pod koła samochodu. Poczułam ostry ból z boku. Wtedy nastała ciemność.

Tak wiem kròtki, ale nie mogłam się tego doczekać. To jest przedostatni rozdział tego opowiadania. Nie wiem kiedy dodam ostatni. Może jutro lub w poniedziałek. Myślę, że spodoba wam się koniec (:
                                                                     ~ By Olcia.

2 komentarze:

  1. Dlaczego ona wpadła pod koła ?!
    Dodaj jutro proszę.;**

    OdpowiedzUsuń
  2. "Wtedy nastała ciemność" tamtam... ;D czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń