- Stęskniłam się za tobą.- po czym odłożyłam ją na łóźko. Nie chciało mi się rozpakowywać tych walizek, więc najpierw weszłam na komputer.
" WooW już w domu, po kilku miesięcznym siedzeniu w beznadziejnym szpitalu. Nareszcie mogę nacieszyć się swoją kotką i oczywiście moim przytulnym pokojem. Pachnie tu jakoś inaczej... Może mój brat przyprowadził jakąś dziewczynę ;D Mam nadzieję, że spotkam się dzisiaj z Vicki, a może nawet z Nick'iem. Dawno ich nie widziałam. Cieszę się, że wróciłam do domu, ale już w aucie rodzice zaczęli pytać jak było, a tym zepsuli mi humor. Jakby się opanować nie mogli. Tak się zastanawiam czy ktoś będzie to czytał. Traktuję tego bloga bardziej jak pamiętnik. Zobaczymy jak dalej będzie"
Później weszłam na facebooka. Nic ciekawego. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę - odpowiedziałam. Do pokoju wszedł nie kto inny jak Tony - Tony ! - krzyknęłam i mocno go przytuliłam.
- Cześć Jenn - tak, Jenn. Tony lubił tak na mnie mówić.- Wiesz jak tęskniłem ?
- A jak ja ? Co tam ciekawego ?
- Dzwoniła Vicky i chce się spotkać za godzinę w tej waszej ulubionej kawiarni. Idziesz ?
- No jasne. Chcesz iść ze mną ? - spytałam podnosząc jedną brew ku górze.
- Jeżeli mogę to bardzo chętnie - uśmiechnął się.
- Wiem, że ci się podoba.
- Kto ?
- No Vicki...
- Co ? Coś ty...
- Ehee...
- No dobra, trochę... Ale jak coś komuś powiesz to po tobie.- pogroził mi palcem. Ja udałam, że zasuwam sobie usta.
- Nie martw się. Muszę się jeszcze rozpakować.- westchnęłam.
- Pomóc ci ?
- Gdybyś mógł - Tony pomógł mi rozpakować wszystkie rzeczy. Trochę nam to zajęło. Po czterdziestu minutach wyszliśmy z domu. kierując się do miejsca, gdzie mieliśmy się spotkać. Tak się zastanawiam czy Vicki też będzie robić mi lekcje na temat mojego zachowania. Przez ten cały odwyk zmieniłam się kompletnie. Wcześniej chociaż paliłam i się cięłam to byłam miłą i wesołą dziewczyną. Oczywiście nadal palę. Tego już nie mogę odwołać. Teraz też staram się być miła, ale nie często mi to wychodzi. Moja osobowość stała się chłodna i wybuchowa. Inna dziewczyna niż kiedyś. Staram się. tylko tyle mogę powiedzieć.
- Jenna ! - krzyknęła Vicki gdy mnie zobaczyła. Pocałowała mnie w policzek i zaczęła mi się przyglądać.- Schudłaś przez ten miesiąc. Przepraszam, że cię nie odwiedziłam, ale miałam tyle spraw. Nie gniewasz się ?
- No jasne, że nie.- uśmiechnęłam się. Usiedliśmy obok stolika.
- Zamawiamy coś ? - spytał Tony.
- Tak, muszę się czegoś napić.- powiedziała Vicki.
- Mnie też suszy w gardle - odpowiedziałam- Pójdziesz ? - spytałam Tony'ego.
- Jasne. Zamówie wam koktajle.- poszedł.
- Zrobiłaś coś z końcówkami ? Są takie ciemniejsze - oznajmiła Vicki.
- Tak. Pomyślałam, że będzie ładnie wyglądać.
- I tak wygląda.- po chwili przyszedł Tony z kubkami.- A jak się czujesz ?
- A jak miałabym się czuć ? - zdziwiłam się - Przecież jest wszystko okay.
- No, ale... Jak wrażenia. Po pobycie tam....
- Nie mów, że ty też o to pytasz... Nie chce o tym rozmawiać.
- Dobrze. Przepraszam. Ja się tylko o ciebie troszczę.
- Nie trzeba. Sama o siebie umiem zadbać.
- Tak, ale po tym co robiłaś trzeba cię przypilnować.
- Czyli po czym ? - pomału traciłam kontrole.
- Miałam powód, żeby to robić.
- Ale po co to ? A później czekać tylko na to jak będziesz tego żałować.
- Wiem co robię! I jeżeli będę chciała to robić, to będę !
- Na pewno tego nie zrobisz !
- Moje życie i moje sprawy ! Nie wtrącaj się ! - po czym wstałam i wyszłam. Złość gotowała się we mnie. Nie obchodziło mnie to, że w kawiarni wszyscy patrzyli się na mnie jak na wariatke. Nie potrzebnie się wtrącają. Wyjęłam z torby papierosa i zapaliłam. Co chwile wypuszczałam dym z ust. Jednak powinnam rzucić to palenie. Słyszałam o tych chorobach. Nawet moja ciocia, która była nałogową palaczką zmarła na raka. Chyba kupię sobie te specjalne tabletki. Zgasiłam papierosa i poszłam do domu.
Siedziałam w swoim pokoju i nadal nie mogłam pojąć czemu wszyscy wtrącają się w nie swoje sprawy. A najczęściej w moje sprawy. To mogło człowieka to szału doprowadzić. Wyjęłam z szafki małą żyletkę i podciągnęłam rękaw. Zaczęłam się ciąć. Trochę boli, ale jak zawsze dawało mi to przyjemność i ulgę. Na dywanie zauważyłam małe kropelki krwi. Szybko je starłam, żeby nie zaschły po czym włożyłam to "ostre narzędzie" z powrotem do komody. Wtedy zobaczyłam swoją listę, którą jeszcze przed wyjazdem do psychiatryka schowałam starannie i głęboko na dno półki. Od razu się uśmiechnęłam gdy ją zobaczyłam. Przed przeczytaniem włączyłam muzykę na swoim smartfonie.
Podcięcie żył26.11.2012Zastrzelenie02.12.2012Podcięcie gardła14.12.2012Powieszenie30.12.2012- Skok z budynku
Rozdział 1 już jest. Chciałabym tylko zaznaczyć, że na początku nie będzie za bardzo o One Direction. Ale później się rozwinie ;D
~By Olcia.

Świetnne!♥ Z resztą jak zawsze! ♥ Kocham Cię i Zapraszam na mojego bloga http://becauseloveovercomesall.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńNio jaak na początek to świetnie XD. Czekam na następny i nic nie szkodzi że nie o 1D. I tak jest fajny i będę czytać każdy rozdział ;D. Powodzenia! ♥.
OdpowiedzUsuńMarija Tomlinson
No nie.. skok z budynku. Tylko nie to ;p Oby ktoś ją powstrzymał !
OdpowiedzUsuńCzekaam na dalsze rozdziały <3