- Cześć !! - Zayn uściskał Eda w drzwiach.
- Cześć. Dzięki, że przyszliście - powiedział. Miał rudą czuprynę i lekkie piegi. Ubrany był w dżinsy i kratę.
- To jest Blaire- przedstawił mnie Niall- Przyszła z nami.
- Hej - uśmiechnęłam się do niego nieśmiało.
- Cześć, miło cię poznać. Wchodzcie - w domu słychać było już muzykę, a pare osòb tańczyło na parkiecie. Z tego co wiem Ed jest piosenkarzem i napisał parę piosenek dla chłopaków. Na razie wydawał mi się tajemniczym gościem. Obok parkietu stał niewielki barek, przed którym stała jakaś blondynka.
- No i jak ? - spytał Louis przytulajać mnie jedną ręką.
- Super. Fajny ma facet dom.
- Podobny do naszego. Chcesz coś do picia ?
- Nie, dzięki.
- Okay ja idę. Jakby co jestem obok baru.- i zniknął. W pomieszczeniu było ciemno, światła paliły się tylko nad barem.
- Mogę po prosić do tańca ? - spytał Niall podając mi rękę.
- Jasne - uścisnęłam jego dłoń i poszliśmy potańczyć. Niall jest królem parkietu. Jest niesamowity! Później potańczyłam trochę z Liam'em i Harry'm. Gdy zostałam sama poszłam do baru, żeby czegoś się napić.
- Coś potrzeba ? - spytała barmanka odwracając się do mnie. Teraz już ją poznałam. To ta Emilly, która wygrała konkurs talentów.
- Tak. Może drinka.
- Już się robi. Gdzieś cie już widziałam.
- Konkurs talentòw. Gratulacje za pierwsze miejsce.
- Dzięki ty też byłaś niezła.- uśmiechnęła się do mnie.
- Dzięki. Dodasz jeszcze limonki do tego drinka ?
- Jasne - po chwili postawiła przede mną szklankę.- Proszę.- wypiłam jeden łyk.
- Mocne. Ale dobre.- obok mnie usiadł Ed.
- Daj mi whisky - po prosił Emilly.- Ooo hej.- zwròcił się do mnie- Jak się bawisz ?
- Jest super. Dobrze to wszystko zorganizowałeś.
- Słyszałem trochę o tobie. Chłopaki mówili o tobie miłe rzeczy.
- Jakie ? - po piłam dwa łyki alkoholu.
- Że pięknie rysujesz. I, że jesteś ładna i bardzo niezdarna.
- Taak. Niedługo się chyba zabiję- zaśmiał się.
- Dobra ja lecę zobaczyć coz muzyką.- zszedł z krzesła i poszedł.
- Nawet nie wziął whisky- powiedziała Emilly.
- No cześć piękna. Nareszcie cię znalazłem.- podszedł do mnie Lou- Chodź potańczymy przy wolnym kawałku.- złapał mnie i siłą zdjął z stołka. Poszliśmy na środek parkietu i kołysaliśmy się przytulając. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie. Uświadomiłam sobie, że jest idealny. Bez żadnych wad i usterek. Powinnam być zazdrosna. Jest za bardzo niesamowity. W każdej chwili jakaś laska może zacząć z nim flirtować. Piosenka kończyła się, a ja nadal nie mogłam się od niego oderwać. W końcu sam się oderwał.
- Chyba ktoś chce mi ciebie odbić- obok nas stał Zayn. Patrzył na mnie tym swoim czułym wzrokiem.
- Oh chodź tu- podeszłam do niego i go przytuliłam. On też mnie objął i po chwili wtuleni kołysaliśmy się w rytm muzyki.
- Lubię się do ciebie przytulać- oznajmił- Zawsze tak ładnie pachniesz.- zaśmiałam się.
- Taki już mój urok.
- Poznałaś Eda ?
- Tak. Bardzo fajny facet. A jego włosy mają super kolor.
- Bardzo. I są naturalne.
- Woow. - po tańczeniu nie miałam gdzie się podziać.Nudziło mi się. Nie wiedziałam gdzie jest Lou. Przysiadłam na kanapie i zaczęłam przeglądać telefon. 6 nieodebranych połączeń od cioci Mary. Ciekawe co chciała. No nic później oddzwonie. Ooo i jeszcze sms. Od Rose " Tak bardzo mi przykro ". O co jej chodzi ? Pewnie o tą sytuacje z jej chłopakiem. Niedługo już się pogubię.
- Czemu tu siedzisz ? - spytał Louis siadając obok mnie.
- Wystraszyłeś mnie.-schowałam telefon do torebki- Nie mam gdzie się podziać.
- Mi też się trochę nudzi. Jest dopiero druga. Chyba, że pojedziemy do domu ? Możemy zrobić dwuosobową imprezkę.
- Jasne. Chodź- wstaliśmy z kanapy.
- To ty idz do auta, a ja powiem chłopakom.
- Spoko - wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę auta. Otworzyłam drzwi i usiadłam na miejscu pasażera. Chwilę czekałam, aż po chwili przyszedł Lou.
- No to jedziemy - odpalił silnik.
- A chłopaki kiedy wrócą ?
- Spokojnie dopiero za kilka godzin- ruszyliśmy, a po 10 minutach byliśmy w domu. Zdjęłam obcasy z nóg i trzymałam je w rękach.
- Nareszcie bez tych obcasów.
- Woow kobieta nie lubi obcasów.
- Wolę tenisówki.
- Chcesz lampke wina ?
- Jasne.
- Okay - poszliśmy do kuchni. Ja wzięłam kieliszki, a Lou wino. Otworzył je w drodze na kanape. Usiedliśmy na niej.Louis nalał wina.
- To za nas.
- Za nas- wznieśliśmy toast.
- Chciałbym, żebyś została tu na dłużej.
- Przecież jestem.
- Ale tak jeszcze dłużej. Bardzo dłużej.
- Też bym chciała. Ale w Irlandii mam rodzinę. I przyjaciół.
- Rozumiem. Oni są najważniejszi.
- Ale ty jesteś najważniejszy.
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też - pocałowałam go. Chciałabym nie wypuszczać go z objęć. Jest pierwszym chłopakiem do, ktòrego czuję coś więcej. On odmienił moje życie. Zaczął głaskać moje włosy. Później rozluźnił uścisk. Zaczął odpinać guziki od mojej sukienki. Złapałam jego ręcę.
- Louis... Nie jestem gotowa.
- Rozumiem. Przepraszam.
- Nie przepraszaj, nic się nie stało. Wiesz... Ja pójde do pokoju.
- Jasne - wstałam i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i przykryłam głowę poduszką. Zasmuciłam go. Na pewno. Ale ja nie jestem jeszcze gotowa. Nie teraz. Po pokoju rozniósła się muzyka "Castle of glass". Na wyświetlaczu pokazał się napis "Ciocia Mary". No tak miałam oddzwonić.
- Cześć ciociu. Jest późno...
- Tak wiem, ale... Muszę powiedzieć ci coś ważnego.
- Nawijaj.
- Blaire... Twoja matka... Twoja matka nie żyje.
No nareszcie jest 19. Myślę, że się wam podoba. Kròtkie wiem. Postram się o dłuższe.
~ By Olcia
Super rozdział. Jestem ciekawa co zrobisz z tw matką. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.;D
OdpowiedzUsuńMarija Tomlinson
Super * _______ * nmg doczekac sie kolejnego rozdziału : D
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDlaczego jej mama nie żyje ;___;
OdpowiedzUsuń